TakeMyTrip

Chiny, Nepal ( Azja )

Szczegóły Tripu

  • Kraj: Chiny, Nepal
  • Region: Chiny - Yunnan; Nepal - Dolina Kathmandu
  • Zakwaterowanie: hotele 1/2 , hostele / schroniska, guesthousey
  • Transport: publiczny, auto wypożyczone, samolot
  • Preferencje: kultura * , natura *
  • Intensywność: normalna *
  • Czas trwania: 35 dni
  • Budżet: około 9000 zł (w tym bilet lotniczy 4000 zł )
  • Termin: sierpnień 2015

Plan podróży

  1. Dzień 1 - 2 Chiny, Yunnan- Kunming
  2. Dzień 3 - 5 Shangri La
  3. Dzień 6 - 8 Liljiang
  4. Dzień 8 - 10 Lugu Hu
  5. Dzień 10 - 12 Liljiang
  6. Dzień 12 - 15 Dali
  7. Dzień 15 - 17 Kunming
  8. Dzień 16 Shi Lin
  9. Dzień 17 - 19 Yingyoulian, Xinjie
  10. Dzień 19 - 21 Kunming
  11. Dzień 21 - 23 Nepal, Kathmandu.
  12. Dzień 23 - 27 Pokhara
  13. Dzień 27 - 29 Kathmandu
  14. Dzień 29 - 31 Dhulikhel
  15. Dzień 31 - 35 Kathmandu

Przed podróżą

Wiza do Chin załatwiona w ciągu tygodnia w ambasadzie w Warszawie. Wiza do Nepalu na lotnisku w Kathmandu, w kombinacji - przy wjeździe kupiłyśmy dwukrotnego wjazdu na 30 dni (25$). Pod koniec pobytu musiałyśmy dokupić wizę na 3 dni w samym mieście za SIC! 30$!!! (wycofali możliwość dokupowania wizy na pojedyncze dni za kilka dolców)
Ubezpieczam się zawsze, ostatnio na rok, dzięki czemu wychodzi taniej:)
Rezerwowałam pierwszy nocleg w Kunming, poza tym w Chinach nie miałam rezerwacji. W Nepalu miałam rezerwację na hostel w Kathmandu, jak się jednak okazało bez rezerwacji było taniej:)
Na Azję zawsze wskazane są szczepienia "pokarmowe", poza tym wedle uznania. Ja osobiście uważam, że lepiej mieć komplet szczepień, wydatek jeden na ok 10 lat (większość), a spokój bezcenny! Byłyśmy w porze deszczowej więc przydał się hurtowy zapas muggi (tradycyjnie nie żrę malarone).

Chiny, Yunnan- Kunming (dzień 1 - 2)

Nocleg

The Hump Hostel mieści się w samym centrum Kunmingu. Dojazd z lotniska należy zamówić z hostelu ale pomimo, iż zamawiałyśmy - nikt po nas nie przyjechał więc liczyć na to nie można. Dojechałyśmy taksówką, co nie odbyło się bez problemów, bo nie wiedzieć czemu ichniejsze taksówki odmawiały zabierania białych turystek... Pod lotniskiem udało nam się dzięki pomocy milicjanta. Koszt: 17$ (ok 100Y), jedzie się ok godziny autostradą. W hostelu pokoje ok, są dwójki z łazienkami, są też dormitoria. Czysto. Bardzo dobre jedzenie, ale drogo bardzo (piwo 20Y, obfity posiłek ok 70Y)
Co bardzo ważne w hostelu jest angielskojęzyczna obsługa bardzo pomocna. Rezerwują za niewielką dopłatą bilety na autobusy, pociągi, pomagają poruszać się po samym Kunmingu (np. dostawałyśmy kartkę z napisanym po chińsku miejscem docelowym, numerem autobusu oraz prowizoryczną mapkę ze strzałkami jak dojść do potrzebnego przystanku).
W tym miejscu zamieszczam zdjęcia z wnętrza hostelu, dalej będą zdjęcia hotelowej ulotki.

Adres: The Hump Hostel in Kunming
Cena za dobę: 160 yuanów za dwójkę

W okolicy

W najbliższej okolicy na Placu Jinbi trzy zabytkowe bramy (Lazurowy Kogut, Złoty Koń, Wierność i Miłość, dwie pagody (Zachodnia i Wschodnia), targ kwiatowo - zoologiczny wśród prawdziwych starych zabudowań, Świątynia Bambusowa, meczet.

Transport do następnego miejsca

DO SHANGRI LA. Bilet kupiony w hostelu za niewielką dopłatą ( 212Y). Autobusy odjeżdżają co 2 godz., ostatni o 19,30
Najpierw na Dworzec Wschodni (co wcale nie było proste, taksówki nas ignorowały i po nerwach oraz interwencji kolesia z naszego hostelu dogadałyśmy się z prywaciarzem za 60Y - czas 40 minut, ale proponuję dodać drugie tyle na zapas i różne korki i "atrakcje").
Na dworcu pomimo na wszelkich tablicach jedynie info w"robaczkach" łatwo znaleźć stanowisko, wystarczy pokazać komukolwiek z obsługi bilet i jest się skierowanym ku właściwemu wyjściu do stanowisk z których odjeżdżają autobusy. Wychodząc do autobusu warto jednak pokazać bilet kilku osobom, nie tylko z obsługi, nam na początku kilka osób pokazywało różne autobusy.
Potem sleeperem do Shangri La. Autobus miał jechać 11 godzin, jechał 13. Co ciekawe stał od ok. 1 w nocy ze cztery godziny więc tak naprawdę jechał sporo krócej (sugestia: być może w dzień jedzie się krócej!).

Shangri La (dzień 3 - 5)

Nocleg

Hostel mieszczący się w bramie na samym początku starówki. Pokój - na pierwszy rzut oka wygląda zacnie, na co i my dałyśmy się nabrać ale bez okna, wilgoć, na poduszce znalazły azyl rybiki... Brak ciepłej wody, co było uciążliwe, bo pogoda średnia i wieczory dość chłodne a właścicielka tłumaczyła się deszczową pogodą (która w innych hostelach nie miało znaczenia!), obrzydliwe śniadania w ramach rekompensaty za zimną wodę (z dodatkowo płatną herbatą 40Y za 4 herbaty, co okazało się na sam koniec...)
W praktyce to miejsce którego należy się wystrzegać. W OKOLICY JEST MNÓSTWO HOSTELI, także w tej samej bramie jest hostel z adnotacją, że ciepła woda jest non stop :)
Na zdjęciu drzwi kłódka moja, ichniejsza nie nadawała się do niczego. Generalnie: MASAKRA

Adres: BARLEY GUEST HOUSE
Cena za dobę: 110Y za dwójkę

W okolicy

Okolica jest zamieszkana przez mniejszość z Tybetu i to niewątpliwie nadaje temu miejscu wyjątkowy klimat.
Koniecznie spacer piękną starówką, w 90% z drewnianą zabudową, niestety w znacznej mierze strawił ją pożar kilka lat temu :( Teraz trwa dość szybko odbudowa, jednak żeby odzyskała dawny wygląd musi minąć jeszcze kilka lat. Warto jednak powłóczyć się po uliczkach, dojść do małego placyku z piękną stupą, potem przejść na główny plac wstępując do wspaniałej (acz niezbyt taniej) tybetańskiej restauracji. Tam rewelacyjny kurczak słodko - kwaśny i spory wybór miejscowych piw (polecam: CZARNY JAK). Kurczak, ryż, piwo: 66Y.
Na głównym placu można zrobić sobie zdjęcie z mastifem tybetańskim (jedne z najdroższych psów świata!!!), zdjęcie na jaku w stroju regionalnym (15Y) i koniecznie spróbować szaszłyka z jaka za kilka yuanów. Potem wspiąć się po kilkudziesięciu schodkach żeby dojść do największego na świecie młynka modlitewnego.

W Shangri La koniecznie trzeba odwiedzić tybetański, rządzony przez lamów klasztor Song Zan Lin (115Y), dojazd autobusami w których płaci się 1 yuana za kurs. W hotelu powiedzą jakim autobusem, bądź trzeba liczyć na szczęście spotkania kogoś angielskojęzycznego. O ile pamiętam dojazd autobusem nr 2, do samego końca, potem zakup biletów i w ramach ceny biletu kolejny autobus podwozi pod klasztor.

Kolejnego dnia byłyśmy na wykupionej w miejscowym biurze podróży wycieczce do jednego z kilku parków narodowych. Cena: 260Y, w cenie miało być wszystko, okazało się jak zawsze, lunchu nie było na ten przykład, choć miał być więc wróciłyśmy głodne i złe! Podczas wycieczki okazało się, ze jedną z atrakcji jest krótkie płynięcie tratwą za kolejne 120Y...UWAGA: CHIŃCZYCY KANTUJĄ TURYSTÓW JAK MOGĄ! JAK NIE MOGĄ TO TEŻ KANTUJĄ!!!!

Transport do następnego miejsca

Na dworzec z którego odjeżdżają autobusy do Liljiang jechałyśmy autobusem miejskim linii 2 (bilet 1Y) . Bilet Shangri La - Liljiang to koszt 66Y , czas trwania podróży 3,20 godz.

Liljiang (dzień 6 - 8)

Nocleg

MAMA NAXI - 1; hostel mieszczący się na terenie starówki, można tam jedynie dojść (na terenie starówki nie ma ruchu kołowego).
Na ulotce hostelu jest wskazówka, aby poprosić taksówkarza po dojechaniu do bramy starówki o telefon do hostelu, aby ktoś z obsługi wyszedł po gościa:)
MAMA NAXI ma także drugi hostel (nr 3, nie wiem nic o hostelu nr 2...). My byłyśmy pod nr 1 i byłyśmy zachwycone :)
W hostelu jest szalenie sympatyczna i bardzo pomocna właścicielka, świetnie mówiąca po angielsku, pomagająca w rezerwacji biletów na autobusy czy pociągi za minimalną dopłatą. Zamieszczam zdjęcia na których jest informacja po chińsku dokąd taksówkach ma jechać, jest też zdjęcie z informacją jak dojechać komunikacją miejską z dworców autobusowego, kolejowego i z lotniska
Nr tel: 0888 51007005185930

Adres: MAMA NAXI - 1; #78 WangJiaZhuang Alley, WuYi Steert, Liljiang
Cena za dobę: 120Y za dwójkę

W okolicy

Liljiang ma piękną starówkę (lista UNESCO), to plątanina wąskich uliczek z kanałami, mostkami i budynkami w stylu ludu Naxi a w nich z tysiącami sklepików i punktów kulinarnych. Pozornie łatwo się zgubić, jednakże zapamiętawszy drogę z hostelu można się po tym miejscu poruszać swobodnie. Ja po prostu na początku liczyłam w którą uliczkę i w którą stroną skręcałam i zapisywałam to sobie. W kilku trudniejszych miejscach (np place) robiłam zdjęcia telefonem jakiegoś charakterystycznego punktu przy którym miałam skręt. Metoda zdała egzamin.
W Liljiang koniecznie trzeba odwiedzić Park Stawu Czarnego Smoka skąd rozciąga się widok na Śnieżna Góra Nefrytowego Smoka, posiadłość rodziny Mu (pałac namiestnika) - oryginał nie zniszczony podczas rewolucji kulturalnej, co jest rzadkością (bilet 60Y)
Lijiang Ancient Town” jest wydzieloną częścią miasta, zamkniętą całkowicie dla ruchu kołowego. Przy głównym wejściu znajduje się olbrzymi, kultowy kamień ludu Naxi. Polecam też akademię religii „Dongba” - polecano mi to miejsce, nie dałyśmy jednak rady tam dotrzeć :(.
Koniecznie wizyta na wieży górującej nad miastem, Lion Hill Scenic Area; na mapkach miasta które można w wielu miejscach kupić (także po angielsku) widać ją przy północno zachodnim obrzeżu starówki. Tam piękna świątynia z której najpiękniejszy widok na dachy Liljiang (bilet wstępu kosztuje 50Y) o wymiarach 9 metrów wysokości i około 50-ciu metrów długości cały pokryty płaskorzeźbami. Tuż obok kręcą się dwa młyńskie koła. Nie udałyśmy się do Wąwozu Skaczącego Tygrysa ze względu na brak czasu i obawy spowodowane porą deszczową która własnie trwała.

Transport do następnego miejsca

Liljiang - Lugu Hu.
Nad jezioro Lugu jedzie się autobusem z dwiema przesiadkami, ale podróż na "jednym bilecie" (cena: 105Y), (na dworzec w Liljiang jedziemy z prywaciarzem za 20Y). Jazda nad Lugu trwa ok 9 godzin;
Po drodze warto gapić się przez okno:) Jeśli podczas przesiadki jest chwila czasu w miasteczku w którym czekamy na następny autobus, koniecznie łapcie za aparat i choć na kilka minut polecam się przejść przez mostek na miejscowy targ. Zero turystów, klimat jakiego zwykle podczas takich podróży szukamy.

Lugu Hu (dzień 8 - 10)

Nocleg

Czyściutkie pokoje, łazienka, wszystko ok:) Przy hostelu jest dobrze zaopatrzony sklepik.

Adres: Nie pamiętam nazwy, ale hostel mieści się dokładnie naprzeciwko dworca.
Cena za dobę: ok 80Y za dwójkę

W okolicy

Wjeżdżając na teren strefy Lugu na dzień dobry niespodzianka: pobierają opłatę 100Y od osoby :(

Zjeść można w każdej knajpce. Polecam rozmówki chińskie, są tam nazwy konkretnych produktów które przydadzą się podczas zamawiania jedzenia. Ja miałam wydrukowane nazwy potraw z internetu.

Na zwiedzanie okolic Lugu wystarczy jeden dzień, chyba, że chce się wyruszyć w góry do okolicznych wiosek (nie wiem na ile jest to możliwe). My najpierw poszłyśmy do miejscowej przystani, łatwo trafić, idzie się główną ulicą jakieś 20 minut. Tam rano przychodzą kobiety z plemienia Mosuo żeby poplotkować przy dźwięku modlitewnego młynka, obejść kilka razy dookoła stupę i pomodlić się.

Z przystani łodziami płynie się na wyspę (100Y od osoby), na której mieści się świątynia ludu Mosuo.

Po rejsie wynajęłyśmy taksówkę (za 300Y) na cały dzień. Koleś obwiózł nas dookoła jeziora, zatrzymując się na każdy gest i skinienie, pokazując stupy, kapliczki i wioski rozmieszczone dookoła jeziora.

Wieczorem w hali mieszczącej się przy głównej ulicy można za 30Y obejrzeć występy zespołu ludu Mosuo, po występach publiczność bierze udział w tańcach razem z artystami, potem każdy może wystąpić. Trzeba przyznać, że Chińczycy kochają się bawić:)

Transport do następnego miejsca

Lugu Hu - Liljiang
Autobus powrotny do Liljiang za kolejne 105Y

Liljiang (dzień 10 - 12)

Nocleg

MAMA NAXI - 1, to samo miejsce :)

Cena za dobę: 120Y za dwójkę

W okolicy

j.w.

Transport do następnego miejsca

Liljiang - Dali
Do dworca za 20 Y z prywaciarzem. Bilet do Dali kupiony w hostelu (58Y), czas trwania jazdy: 3 godziny.

Dali (dzień 12 - 15)

Nocleg

Jeden z najtańszych hosteli, na terenie starówki ceny osiągały ceny zaczynające się od 300Y, po targach spadały do 260Y za pokój w hostelu!!!
Ten hostel bardzo polecam. Mieści się po drugiej strony "dwupasmówki", dokładnie naprzeciwko bramy wiodącej na starówkę. Przejście na druga stronę, to jak w większości przejść przez jezdnię w Chinach, niezłe doświadczenie i slalom pomiędzy autami, motorami i autobusami. W hostelu bardzo czysto, na osobę/dobę jedno piwko w cenie:) Bardzo dobre śniadania w cenie ok. 20Y, obiad 22,50Y. Właściciele organizują różne atrakcje, np naukę lepienia pierożków :)
Obsługa bardzo pomocna, jadąc do najbardziej charakterystycznego miejsca w Dali, Świątyni Trzech Pagód zostałyśmy zawiezione taksówką, nie zapłaciłyśmy nic, na dodatek panienka z hostelu, która z nami pojechała na miejscu kupiła nam bilety, wskazała dokładnie skąd mamy autobus powrotny (cena za bus linii 8 - 2Y). Podobnie było, gdy opuszczałyśmy Dali, okazało się, że dworzec z którego odjeżdżały autobusy do Kunming mieścił się dosłownie 3-5 minut od hostelu. Panienka nas odprowadziła pomagając nieść plecaki (hehe podręczne), kupiła także bilety i wskazała właściwy autobus.

Adres: FIVE ELEMENTS; The west side of 214 Highway, 50m North of Honglongjing Gate.
Cena za dobę: 160Y za dwójkę

W okolicy

Najdroższe miasto na naszej trasie po Yunnanie. Starówka otoczona murami z czterema bramami do niej wiodącymi, szerokie uliczki, pełno Chińskich turystów, białych turystów niewielu. Na łażenie po starówce polecam przeznaczyć cały dzień, warto odwiedzić świątynię FENG SHUI (wstęp bezpłatny na pewno wieczorem, jak jest w ciągu dnia - pewna nie jestem). W dzień warto pozaglądać w boczne uliczki, wieczorem odwiedzić wszystkie bramy, wchodząc na ich ostatnie piętro, żeby zobaczyć Dali pięknie oświetlone. Zupełnie inny klimat niż w Liljiangu, inna zabudowa, architektura. Koniecznie trzeba odwiedzić Świątynię Trzech Pagód (nie pamiętam ceny biletu, ale pamiętam, że wyjątkowo nie było drogo). Warto na tę świątynię poświęcić minimum pół dnia. Poza tym pojechałyśmy do wioski Zhou Cheng i ludu Bai, położonej na północ od Dali, na taką wycieczkę także polecam poświęcić minimum kilka godzin. Czad, miejscowy targ tylko dla lokalesów, żadnych turystów, klimat niepowtarzalny i życzliwość miejscowych jak prawie nigdzie indziej. Pomogą Wam tam trafić w hostelu, wyjaśnią jakim autobusem, skąd, za ile i ile czasu się jedzie (25 minut do pół godziny max, spod wschodniej bramy odjeżdżają autobusy za 8Y- to niedaleko od naszego hostelu). Koniecznie trzeba wygospodarować przedpołudnie na wycieczkę nad jezioro, nam czasu zabrakło :(

Transport do następnego miejsca

Dali - Kunming
Autobusem z dworca mieszczącego się 3 minuty drogi z hostelu (zaprowadzają!). Bilet kupiony w hostelu, nie daję głowy,że nie było prowizji. Cena 140Y. Autobus jedzie cały czas autostradami 5 - 5,5 godziny, podczas podróży jest jeden postój.

Kunming (dzień 15 - 17)

Nocleg

The Hump Hostel, tym razem w pokoju nie było wifi, dostęp do internetu mają jedynie pokoje mieszczące się w pierwszej części, położonej najbliżej recepcji. Myślę, że rezerwując pokoje przez BOOKING będzie większa gwarancja otrzymania tego, na czym nam zależy oraz niższej ceny. My za drugim razem dostałyśmy pokój na samym końcu hostelu z oknami wychodzącymi na miejscowy bazar, czynny do późnych godzin nocnych i od wczesnych godzin porannych... Łatwo się domyślić, że hałas skutecznie utrudniał zaśnięcie, a zapachy powodowały sny o WIELKIM ŻARCIU:)))

Zamieszczam tu zdjęcia hotelowej ulotki

Cena za dobę: 170Y za dwójkę :( (10Y drożej niż poprzednio!)

W okolicy

Najbliższe okolice opisałam na początku relacji, odsyłam więc do lektury tamże:) Poza tym dla spragnionych bazarowych klimacików polecam duży bazar mieszczący się kilkanaście metrów od hostelu, wręcz na jego tyłach. Można tam zjeść pyszne pierożki za kilka yuanów (za 2 Y mała porcja!). Tu można też kupić herbatę, choć drugim miejscem, gdzie kupicie ją trochę taniej jest market kwiatowy mieszczący się przy głównym deptaku, jakieś pół godziny spacerem od hostelu. Tam też kilka naprawdę starych zabudowań Kunmingu. Kolejne miejsce obowiązkowe do odwiedzenia (wystarczą dwie, trzy godziny). Na tym głównym deptaku dla tych, którzy mają dość chińszczyzny McDonald's i KFC.

Transport do następnego miejsca

Kunming - Kamienny Las (Shi Lin).

Shi Lin (dzień 16)

Nocleg

j.w. Zamieszczam tu c.d. zdjęć hotelowej ulotki

Cena za dobę: nocleg w Kunming

W okolicy

Kamienny Las wpisany na listę UNESCO.
Na miejscu można kupić bilet na melexa za 25 Y. Trasa długa nie jest, ze 3 km, ale oszczędza się czas. Bilet na teren Kamiennego Lasu to koszt 175 Y (dla wszystkich, dla Chińczyków też). Teren nieco zaskakuje, chodzi się wytyczonymi alejkami w dzikim tłumie chińskich turystów. Koniecznie trzeba zejść z trasy i powłóczyć się po bocznych ścieżkach, ale trzeba BARDZO uważać, gdyż te ścieżki nijak nie są oznaczone i zabłądzić jest szalenie łatwo. Przydałaby się nić Ariadny...
Kto odważny powinien zagłębić się jak najdalej, wtedy widoki są zapierające dech, ja to wiem niestety tylko ze zdjęć innych podróżników :(...
Planując pobyt w Kamiennym Lesie koniecznie należy pamiętać, że ostatni autobus do Kunmingu odjeżdża o 18 i jeśli wszystkie bilety zostaną sprzedane, to przyjdzie nam płacić chorą kasę za taksówkę.
Oczywiście jest jeszcze druga opcja czyli wyprawa dwudniowa do Shi Lin z noclegiem na miejscu. Nie jestem pewna czy aby jednak nie trzeba kupić drugi raz biletu wstępu za kolejne 175 Y :( Ale dzięki takiej wersji mamy szanse na włóczęgę po nie wyznaczonych szlakach i podziwianie tego miejsca z dala od tłumów. Ja osobiście dziś żałuję, że zrezygnowałam z tej wersji, ale cóż, czas gumowy nie jest:(

Transport do następnego miejsca

Koniecznie trzeba pojechać jak najwcześniej. W hostelu wyjaśnią dokładnie jak dojechać - iść deptakiem prawie do końca, do jezdni prostopadłej, którą jeżdżą autobusy linii K9 - 2 yuany, Wziąć z hostelu koniecznie po chińsku nazwę Shi Lin i tę kartkę pokazać komuś na przystanku K9, powiedzą nam, czy stoimy we właściwym kierunku. Jedziemy do końca, dość długo (ok godziny). Przy końcowym przystanku K9 jest dworzec, z którego odjeżdżają autobusy do Kamiennego Lasu.

Yingyoulian, Xinjie (dzień 17 - 19)

Nocleg

Od razu na dworcu "dopadła" nas pani z hostelu w którym w efekcie wylądowałyśmy. Pani z bardzo dobrą znajomością angielskiego, bardzo sympatyczna i obrotna. Czysto i miejsce zdecydowanie godne polecenia, także ze względu na cenę. Właścicielka ma jeszcze hostel wyżej w górach, skąd jest rzut beretem do tarasów. Tam też jadłyśmy obiad (był dość drogi, ale nie pamiętam dokładnie kwoty), obiad przyrządzany przy mnie - nagrałam sobie wszystkie etapy. Podano nam rybę z warzywami

Adres: Yingyoulian Guesthouse in Xinjie Town Yuanyang.
Cena za dobę: 60Y za dwójkę!

W okolicy

Wieczorem obowiązkowy spacer na główny plac, gdzie miejscowi spotykają się aby poplotkować, ćwiczyć na przyrządach ichniejszej siłowni miejskiej (ćwiczą wszyscy, babcie ubrane w stroje regionalne, ich wnuki, młode dziewczyny). Jest tez grupa uprawiająca przy muzyce aerobic pod wodzą trenerki, tu też ćwiczą wszyscy; babcie w strojach "ludowych", kolesie, dzieci, świetne widowisko a i dołączyć można (co oczywiście zrobiłam!). Z boku jest miejscowy bazar, pełno tu knajpek a w nich pierożki - marzenie!
Bladym świtem wyruszamy oglądać tarasy.
U nas było to tak:
nasza gospodyni od razu nam zaproponowała swoją pomoc oraz auto. Miałyśmy odwiedzić 4 - 5 punktów widokowych za 200Y od osoby (wytargowałam na 170Y od osoby). Dostałyśmy też info, że możemy wybrać wersję z oficjalną opłatą za 100Y lub bez tejże opłaty. Oczywiście wybrałyśmy wersję tańszą, rozumiejąc, że to te same miejsca. I otóż niestety, skąpstwo nie opłacało się, jak to zwykle bywa... Widziałyśmy oczywiście tarasy, niektóre widoki były piękne, ale gdybyśmy opłaciły wersję oficjalną miałybyśmy wstęp na pomosty widokowe z których tarasy prezentowały się najpiękniej... Możemy jedynie pocieszać się tym, że odkąd wyjechaliśmy z hostelu była taka mgła, że na metr nie widać było niczego, padał także deszcz. Pogoda poprawiła się kilka razy, dzięki czemu mogłyśmy uwiecznić tarasy na zdjęciach. Być może nie byłoby słońca gdybyśmy były na tych pomostach widokowych...tak się ciągle pocieszam...
Sumując: nie ma co skąpić na takich wyjazdach, bo to se ne wrati...

Transport do następnego miejsca

Autobusem z Kunming, bilety kupione w hostelu za 139Y . Na dworzec jedzie się z głównej ulicy autobusem miejskim 213 do metra, metrem 3 przystanki do właściwego dworca.W hostelu rozpiszą jak zwykle wszystko po chińsku, na którym przystanku 213 należy wysiąść (kartkę pokazać najlepiej kierowcy!), ile jedziemy metrem itd, itp.
Do Xinjie jedzie się ok 7 godzin. Na miejscu najlepiej od razu kupić bilet powrotny (tu płaciłyśmy 136Y).

Kunming (dzień 19 - 21)

Nocleg

j.w.

Cena za dobę: 170Y za dwójkę

W okolicy

Ostatniego dnia w Kunming odwiedziłyśmy Świątynię Bambusową. Jedzie się najpierw do samego końca autobusem miejskim z głównej ulicy tuż przy hostelu za 2 yuany, potem busikiem krętą drogą po Górze Nefrytowego Smoka ok 20 minut za 6Y. Wejście do świątyni 5Y. PIĘĆ! Sama świątynia cudna, praktycznie nie ma turystów, z nami były jeszcze chyba ze dwie osoby. To pierwsza świątynia buddyzmu chan (czyli zen) w Yunnanie. Znana jest ze słynnych rzeźb pięciuset arahantów, przedstawiających mnichów i zwierzęta. Można tam spędzić kilka godzin zaglądając w zakamarki wielu zabudowań. Wspaniałe miejsce!
Wieczorem odwiedziłyśmy dwie pagody o których wspomniałam w pierwszej relacji z Kunming i zrobiłam ostatnie zakupy na naszym bazarku. Na drugi dzień odlatywałyśmy do Nepalu.

Transport do następnego miejsca

Na lotnisko taksówka zamówiona w hostelu - 120Y więc drożej niż taksówka wzięta z lotniska po przylocie do Kunming...
Na pobyt na lotnisku polecam zarezerwować sobie więcej niż przepisowe dwie godziny (my w ponad trzy wyrobiłyśmy się z trudem), chińska obsługa ma wyjątkowo dużo czasu... Koniecznie trzeba pamiętać, aby do bagażu głównego nie wkładać żadnej elektroniki, bo zatrzymują nasz bagaż, zatrzymują paszport, trzeba na bocznym stanowisku wyjąć z bagażu feralną rzecz, a to potrafi trwać ponad pół godziny:(
Bilet Katmandu- Kunming - Katmandu China Airlines kupiony jeszcze w PL- koszt 1400...

Nepal, Kathmandu. (dzień 21 - 23)

Nocleg

Przyzwoity guest house, polecany na portalach, rezerwowany na booking.com kosztował drożej. Różnica w cenie za guest house mogła wynikać w faktu, iż w okresie w którym byłyśmy w Nepalu, czyli kilka miesięcy po kwietniowym trzęsieniu ziemi było wyjątkowo mało turystów, dlatego nie przywiązywałabym się za bardzo do tej sytuacji...
Guest house mieści się na granicy części "turystycznej" Thamalu a bazaru dla Nepalczyków. Można tu zjeść niezłe pierożki momo, serwowane są przyzwoite śniadania, takie trochę pod turystów. Miła obsługa. Nasz nepalski znajomy przewodnik podpowiedział nam, że na Thamalu jest wiele więcej lepszych guest house i hosteli w tej cenie, dlatego przed dokonaniem wyboru polecam trochę poklikać.

Adres: Stupa Guest House
Cena za dobę: 8$ za dwójkę :)

W okolicy

Do najważniejszych zabytków Kathmandu należą Pashupatinath Temple, Kathmandu Durbar Squre (m.in. pałac królewski Hanuman Doka), Patarn Durbar Square, Bhaktapur oraz stupy Swayambhu i Bodnath.

W najbliższej okolicy hostelu z jednej strony mamy bazar z różnymi działami, warto poświęcić na łażenie po jego uliczkach ze dwa dni. Pomiędzy straganami stupy, świątynie, miejsca nie pokazywane turystom. Tu kupicie najtańsze LASSI (nepalski jogurt - marzenie!!!!) za cenę kilku rupii, można tez wypatrzeć trociczki takie dla lokalesów, można podpatrzeć codzienność Nepalczyków.
Z drugiej strony mamy Thamel z masą sklepików z podróbami odzieży sportowej (mnóstwo kurtek puchowych "znanych firm", koniecznie trzeba zrobić rozeznanie, bo rozpiętość cen ogromna, no i targować się do bólu!), można kupić świetny plecak, ale za naprawdę dobry trzeba zapłacić ok 100$, poza tym śpiwory, wkłady do śpiworów, mydło i powidło z tej tematyki.
Na Thamelu polecam świetną knajpkę YAK, tanio, jedzenie bardzo dobre i szybko podane. Pierożki momo w różnych wersjach - polecam.

Transport do następnego miejsca

Kathmandu - Pokhara
Bilet na "luksusowy autobus z klimą" czyli z wiatraczkami nad każdym podwójnym siedzeniem to koszt 600 rupii, w cenie jedna litrowa butelka wody. Jedzie się ok 8 godzin. Po drodze są dwa postoje podczas których można za niewielkie pieniądze zjeść posiłek (nepalski "szwedzki" bufet) i skorzystać z o dziwo czystych toalet!

Pokhara (dzień 23 - 27)

Nocleg

Cena podobno o połowę niższa, niż w czasie, gdy było wielu turystów. Guest House mieszczący się w bocznej ulicy, cichy, czysty. Polecam!
Na miejscu dobre śniadania, w restauracji obok bardzo dobre jedzenie, ale najlepsze w knajpce przy ulicy.
W czasie pobytu w Pokharze miałyśmy jeden nocleg w hotelu położonym kilkaset metrów nad miastem (Sarangkot 1),Taksówka z Pokhary kosztowała 100 rupii, Miałyśmy podziwiać zachód i wschód słońca. Nie udało nam się to, ponieważ pora deszczowa czyli nasze wakacje to najgorszy czas do takich widoków, nie dość, że cały czas były mgły (ostatnie zdjęcie), to wieczorem przez godzinę miałyśmy najgorszą z możliwych monsunową ulewę...( Ania nazwała to miejsce GÓRA LEJĄCEGO DESZCZU:) )
Tu hotel kosztował 1200 rupii za dwójkę

Adres: Blue Heaven / nazwy hotelu w górach nie pamiętam
Cena za dobę: 600 rupii za dwójkę/noc

W okolicy

Niedaleko Stupy Pokoju znajduje się głęboki lej krasowy zwany wodospadami Dewi (30 rupii). W pobliżu są też jaskinie Gupteshwor Mahadev (10 rupii). Można odwiedzić miejscowe muzeum narodowe (cena 30 rupii). Główną atrakcją jest Jezioro Fewa (Phewa Tal), można wynająć łódź "z obsługą" (450 rupii za godzinę za trzy osoby oraz wypożyczenie kamizelek ratunkowych na kaucję). Łódź płynie na wyspę, na której jest mała świątynia, poza tym opływamy jezioro i wracamy do przystani. Jeśli jesteśmy w miesiącach X - IV mamy duże szanse na piękne widoki odbijających się w jeziorze szczytów Himalajów. Można pojechać do jakiegoś położonego kilkaset metrów nad Pokharą hotelu, aby podziwiać o zachodzie i wschodzie słońca okoliczne szczyty Annapurny i Machapuchare.
Jeśli pogoda sprzyja, to za całkiem przyzwoitą kwotę ok 70$ można też polatać paralotnią wśród niższych szczytów z widokiem na te wysokie.
My byłyśmy w Sarangkot 1.
Można też zrobić sobie godzinny spacer do najnowszej świątyni Pokhary położonej w górach (pierwsze zdjęcie).
Nas Pokhara rozczarowała, ale po poprzednim pobycie w Nepalu nie odwiedziłyśmy jej i bardzo tego żałowałyśmy więc teraz strata została nadrobiona. Jeśli chodzi o zakupy odzieży i sprzętu sportowego to w Kathmandu większy wybór i ceny niższe.

Transport do następnego miejsca

Pokhara - Kathmandu
Koszt tak jak w tę stronę: autobus 600 rupii, 8-9 godzin, po drodze dwa postoje na posiłki.

Kathmandu (dzień 27 - 29)

Nocleg

j.w.- Stupa Guest House

Cena za dobę: 8$ za dwójkę

W okolicy

Byłyśmy w Świątyni Dakshinkali, położonej 22 km od Katmandu. To jedna z głównych świątyń poświęconych bogini Kali w Nepalu, w Świątyni dwa razy w tygodniu (we wtorki i soboty) składane są ofiary ze zwierząt ku czci bogini Kali.

Transport do następnego miejsca

Kathmandu - Dhulikhel
Autobusem za jakieś 40 rupii, dużo nie było, ale dokładnej kwoty nie pamiętam :( Jedzie się ze dwie godziny.

Dhulikhel (dzień 29 - 31)

Nocleg

Jak na zdjęciach wizytówek. Hotel mieści się kilkadziesiąt metrów od dworca autobusowego. Blisko do starej części miasteczka.
Czysto, trzeba się upomnieć o ciepłą wodę w razie gdyby jej nie było, my pierwszego wieczoru jej nie miałyśmy, w związku z czym wytargowałam śniadania za free :) Poza tym przyzwoite jedzenie, choć bez szału.

Cena za dobę: 1200 rupii za dwójkę / noc

W okolicy

Pojechałyśmy tam, ponieważ miało to być miejsce wypadowe na krótki trek do wiosek, w tym do rodzinnej wioski naszego przewodnika. Niestety, w Dhulikhel złapał nas strajk generalny i nie jeździły żadne autobusy, tak więc plan nie miał szans na realizację. Zamiast na trek wybrałam się z naszym Jhamką na spacer na pobliską górę, po tysiącu schodów, do miejscowej świątyni bogini Kali. Sama świątynia malutka, ogrodzony kamień z wykutym wizerunkiem bogini, ale spacer świetny, po drodze kolejne ołtarzyki z bóstwami oraz innymi wizerunkami bogini Kali. Na samej górze poza "świątynią" rozciąga się widok na całą okolicę oraz na Himalaje (oczywiście w porze bardziej przyjaznej, czyli nie deszczowej...). Głównie dla własnie tych widoków przybywają do Dhulikhel turyści.
Wracając z tego ok trzygodzinnego spaceru mija się wspaniałą, ogromną figurę Buddy, niestety mocno uszkodzoną podczas trzęsienia ziemi. Bramy wiodącej do Buddy pilnuje babcia sprzedająca tu wodę i chipsy, ale dzięki naszemu Jhamce babcia bramę otworzyła:)
Na koniec spaceru poszliśmy do starej części miasteczka. Klimat niesamowity, tu turyści nie docierają więc można się pogapić na codzienne życie mieszkańców. Wiele pięknych budynków w podobnym stylu do tych w Bhaktapur, niestety trzęsienie ziemi tu tez dokonało bardzo wielu zniszczeń:(

Transport do następnego miejsca

Na miejscu jedynie piechotą. Do okolicznych wiosek najpierw lokalnym autobusem, potem trek. Nam ten plan nie wypalił, o cyzm już wspomniałam.
Powrót do Kathmandu był znacznie utrudniony, ze względu na strajk generalny. Naszemu przewodnikowi jakimś cudem udało się znaleźć taksówkarza, który podjął się dowieźć nas do Kathmandu za cenę 2000 rupii (jechałyśmy ok 40 minut do samego hostelu). Ryzyko było duże, bo manifestanci takich łamistrajków potrafili pobić i auto zniszczyć. Gdy dojechaliśmy do drogi wyjazdowej z miasteczka zastaliśmy blokadę, jeden z manifestantów widząc nas podszedł z kijem, naprawdę miałam pietra! Na szczęście Nepalczycy traktują turystów bardzo dobrze, stosując się do rządowego apelu. Strajkujący widząc dwie turystki natychmiast wydał polecenie przepuszczenia naszej taksówki. Ufff...W ten sposób bezpiecznie dotarłyśmy do Kathmandu.

Kathmandu (dzień 31 - 35)

Nocleg

j.w.- Stupa Guest House

Adres: Stupa Huest House
Cena za dobę: 8$ za dwójkę

W okolicy

Tym razem miałyśmy czas na zwiedzanie Kathmandu, Patanu i Bhaktapur.
Nie unikajcie kupna biletów! Pieniądze co prawda w większości trafiają do skorumpowanych polityków, ale część idzie na odbudowę zabytków po skutkach trzęsienia ziemi. No a poza tym kontrolerzy po cywilnemu zaczepiają turystów i sprawdzają bilety, w razie ich braku konsekwencją jest wizyta na policji. Dlatego też polecam aby każdy miał przy sobie swój bilet - jeśli oczywiście będziecie w kilka osób.
W obrębie Kathmandu:
- stupa Swayambhunath - mówi się o niej też "Świątynia małp", ze względu na ogromną ilość tych zwierząt w tym miejscu, bilet za 200 rupii, dojazd taksówką za 20 - 40 rupii (w zależności od tego, jak się umiecie targować), czas dojazdu to ok 15 minut. Zniszczona bardzo po trzęsieniu ziemi, tym niemniej zdecydowanie warto poświęcić na tę stupę minimum dwie - trzy godziny;
- Pashupatinath Temple, bilet za 1000 rupii, dojazd miejscowym wieloosobowym tuk-tukiem za kilka rupii, czas przejazdu max pół godziny (w zależności od korków na mieście), przeznaczyłabym na to miejsce minimum trzy godziny, po wejściu do strefy koniecznie trzeba na samej górze obejrzeć zespół stup, potem oczywiście ghaty i świątynie wzdłuż rzeki Bhagmati. Poszukajcie sadhu którzy tam mieszkają, są znani na całym świecie i obfotografowani w milionach odsłon:)
Z Pashupatinath Temple pojechałyśmy taksówką za 250 rupii do stupa Boudhanath (ok 15 minut);
- stupa Boudhanath, bilet za 250 rupii, powrót na Thamel miejscową komunikacją, czyli wieloosobowym tuk-tukiem za chyba 2 rupie (ok 20 minut). Przeznaczyłaby na to miejsce też ze trzy godzinki, można usiąść w jednej z knajpek mającej taras na dach i popatrzeć na życie wokół stupy, trzeba przejść dookoła stupy wraz z modlącymi się Nepalczykami, można zajrzeć do jednego z miejsc, gdzie maluje się mandale, pozaglądać do sklepików rozmieszczonych dookoła stupy;
- na koniec w samym Kathmandu wizyta na Durbar Squer, dojście z hostelu na piechotę ok 20 minut. Cena biletu to 750 rupii. Można tu spędzić pół dnia, koniecznie trzeba wejść na teren pałacu bogini Kumari, zajrzeć w każdy zakątek. Jeśli komuś się spieszy, to niech przeznaczy na Durbar minimum 2 godziny.

Poza tym oczywiście odwiedziłyśmy Patan (czyli Lalitpur). Dojazd wieloosobowym tyk-tukiem za 30 rupii (ok 45 minut), powrót taksówką za 300 rupii (15 minut).
Wejście na teren Patanu był o dziwo bezpłatny, jedynie wstęp do muzeum mieszczącego się na terenie Pałacu Tysiąc Okien był płatny (50 rupii).
Patan to właściwie część Kathmandu, tyle, że leży po drugiej stronie rzeki Baghmati. Miejsce bardzo ucierpiało podczas trzęsienia ziemi, jednakże klimat pozostał. Warto usiąść na tarasie jednej z knajpek i popatrzeć na toczące się życie na dole, tak samo zresztą, jak w stupie Boudhanath.

Ostatnim odwiedzonym punktem było dla mnie najpiękniejsze miejsce w Nepalu, czyli Bhaktapur. Dojazd lokalnym busem za 30 rupii (jedzie się ok godziny). Bilet wstępu do miasta to koszt 1500 rupii. Polecam spędzić tu cały dzień. Tu też najfajniejsze zakupy pamiątek, kupiłam np piękną mandalę wykutą w miedzi.

Transport do następnego miejsca

wszystkie środki transportu oraz czas przejazdu i ceny są w opisie okolic

Podsumowanie

Na początku nie zaznaczyłam że leciałyśmy z Polski do Katmandu i z Katmandu wracałyśmy- po jednej nocy w hostelu następnego dnia z Katmandu China Airlines (1400pln w dwie strony) poleciałyśmy do Kunming i od tego miejsca zaczyna się mój opis...

Wspaniała podróż. Niekoniecznie łączyłabym te dwie predystynacje, ale tak sobie wymyśliłyśmy to i tak miałyśmy:)
Yunnan wspaniały, acz niełatwy do podróżowania. Na opisaną trasę 20 dni wystarczy w zupełności. Uważać na ceny podawane przez Chińczyków, kochają oszukiwać turystów i na nich zarabiać jak się da. Można liczyć na życzliwość ludzi na ulicy, choć wyłuskać mówiącego po angielsku to wyzwanie. Wszelkie sugestie dotyczące tego, co w kolejnych odwiedzanych miejscach polecam, czego nie polecam zamieściłam opisując te miejsca.
Chiny zaskoczyły mnie drożyzną, to jak dla backpackera bardzo drogi kraj.
Nepal zaś zaskoczył mile pod względem finansów, to jednakże mogło być spowodowane małą ilością turystów przestraszonych skutkami kwietniowego trzęsienia ziemi. Strach niepotrzebny, Nepal można odwiedzać całkiem spokojnie i mieć gwarancję bezpiecznie spędzonego urlopu.
Z menu polecam lassi, ichniejszy słodki jogurt. Tęsknię za tym napojem co dzień!
Poza tym podobnie jak w relacji z Chin podczas opisywania kolejnych odwiedzanych miejsc dawałam info co warto, czego nie warto:)
Czas spędzony w Nepalu to dwa tygodnie. Na odwiedzenie miejsc z naszej trasy wystarczyłoby 10 dni. Powtórzę, że według mnie Pokharę można sobie darować. Zdecydowanie zaś planując wyjazd do Nepalu przeznaczyłabym na ten kraj 15-20 dni i wybrałabym się na jakiś trekking, dzięki czemu odwiedziłoby się także wioski położone u stóp Himalajów.
Tu polecę usługi naszego przewodnika, Jhamki (niedrogi, szalenie sympatyczny oraz pomocny Nepalczyk):
cpjhamk@gmail.com

Przykładowe Ceny

CHINY:
- ichniejsza podróba McDonalds'a ("DICO'S") - ćwiartka obrzydliwego kurczaka - 21 Y, cola - 8 Y, zestaw typu TWISTER - 35 Y
- mała cola w sklepie - 4,5 Y
- mała woda w sklepie - 1,5 - 2,5
- piwo w sklepie ("normalne, od 3,4%), duża rozpiętość cen - 4 - 8 Y
- herbata zielona i małe piwo w knajpce z menu po angielsku (!!!) - 20 Y
- w tejże knajpce mini pizza cola skrzydełka - 60 Y
- piwo DALI (2,5%) w sklepie 7 -10 Y
- piwo DALI zielony, słodki biszkopt (free) w Shangri La - 10
- w Shangri La w knajpce tybetańskiej kurczak słodko kwaśny ryż piwo YAK - 66 Y
- piwo w knajpce na wynos - 15 Y
- owoce przy drodze, 3 bananki, jabłko, winogrona (podczas postoju autobusu na jakiejś trasie) - 12 Y
- w Liljiang na starówce najlepsza jaką kiedykolwiek jadłam pizza pepperoni - 48 Y
- tamże herbata chryzantemowa - 18 Y
- tamże piwo - 15 Y
- tamże cukierki z imbirem ręcznie robione, słodko ostre, fantastyczne (i ten smakołyk tylko tam widziałam) za paczuszkę - 10 Y
- 3 pierożki smażone ale podane zimne - 10 Y
- 3 małe kawałki tofu - 15 Y
- szaszłyk z kalmarów (pyszny!) - 5 Y
- małe skrzydełko - 2 Y
- 2 grzyby z warzywami - 10 Y
- ciastko drożdżowe w ichniejszych cukierniach - od 6 Y
- w hostelu w Dali obiad: kurczak z orzeszkami i warzywami - 22,5 Y
- tamże piwo z Laosu - 15 Y
- kubek soku z granatów - 10 - 15 Y
- nad Lugu obiady średnio po - 25 Y
- w McDonald's BIG MAC - 18 Y, zestaw - 30 Y
- pierożki w małej knajpce na prowincji, porcja - 5 Y
- pierożki w restauracji samoobsługowej przy głównej ulicy w Kunming - 15 Y
- espadryle - 180 Y
- kg herbaty jaśminowej (najlepszy gatunek) - 400 - 500 Y
- kg innych herbat - od ok 100 Y
.................
NEPAL:
- pizza - 260 rupii
- lassi z bananami - 80 - 170 rupii
- sok z granatów - 150 rupii
- tost do śniadania - 75 rupii
- czarna herbata (czasem torebka herbaty ekspresowej służy do zaparzania herbaty dla kilku klientów...) - 25 rupii
- burger - 280 rupii
- kurczak grillowany tandori - 355 rupii
- curry - 455 rupii
- herbata z mlekiem - 45 rupii
- tost z kurczakiem - 105 rupii
- omlet z serem - 70 - 135 rupii
- kawa AMERICANO (podobieństwo jedynie w nazwie) 170 rupii
- puszkowy sok z mango w knajpie - 140 rupii
- w restauracji YAK kurczak pullow - 260 rupii
- tamże kurczak tandoori - 300 rupii
- zupa w jakiejś restauracji 100 - 260 rupii
- sandwich - 130 - 210 rupii
- porcja momo - 20 - 70 rupii za porcję
- kurtki puchowe (wybór firm ogromny, wszelkie znane) - od 25 $ ale trzeba szukać i mocno się targować
- plecak bardzo dobrej firmy i jakości od 90 $ (w zależności od pojemności)
- przyprawy w sklepiku obok hostelu - od 20 rupii

Trasa

Autor Trip'u

nitkaska
Podróżuję w małych grupach 2-4 os. Niskobudżetowo, ale bez histerii (hotele tanie, jednakże z łazienką; podczas wyprawy wolę nocny przejazd autobusem niż przelot samolotem). Interesuje mnie kultura, przyroda jest dla mnie tłem dla ludzi. Zawsze przedłożę wizytę na najskromniejszej kolacji u lokalesów, nad zwiedzanie super atrakcji...

Ten Trip spodobał się:

OloYakin74