TakeMyTrip

Iran ( Azja )

Szczegóły Tripu

  • Kraj: Iran
  • Zakwaterowanie: hotele 1/2 , hostele / schroniska, guesthousey
  • Transport: publiczny, auto wypożyczone
  • Preferencje: kultura * , natura *
  • Intensywność: wysoka *
  • Czas trwania: 13 dni
  • Budżet: około 3000 zł (w tym bilet lotniczy 470 zł )
  • Termin: czerwiec 2017

Plan podróży

  1. Dzień 1 - 2 Kashan
  2. Dzień 2 - 3 Isfahan
  3. Dzień 4 - 6 Shiraz
  4. Dzień 6 - 7 Meymand
  5. Dzień 7 - 8 Pustynia Lut
  6. Dzień 9 Yazd
  7. Dzień 10 - 12 Lahidżan/ Chamkhaleh
  8. Dzień 13 Teheran

Przed podróżą

Bilet był tak tani, ponieważ lecieliśmy ze Lwowa, liniami Azerskimi przez Baku, i była jakaś super promocja.
Wizy- część z nas wyrobiła w Warszawie w ambasadzie, ponieważ naczytaliśmy się na forach że na lotnisku trwa to nawet kilka godzin i robią różne problemy z ubezpieczeniem. Jednak dwie osoby nie zdążyły tego zrobić, ponieważ musiały wyrobić sobie nowe paszporty (w ciągu roku przed wyrobieniem wizy, nie można było być w Izraelu- oni byli), i im wyrobienie wizy na lotnisku zajęło mniej niż godzinę. To samo słyszałem od znajomego który był tam miesiąc wcześniej. Możliwe że zależy to od godziny przylotu- my lądowaliśmy po północy- wtedy może im się nie chcieć czepiać ;)
Aby wyrobić wizę do Iranu w Polsce należy najpierw zdobyć numer referencyjny z Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu. Można to zrobić tylko i wyłącznie za pośrednictwem irańskich agencji turystycznych. Koszt to 30euro plus 10% prowizji PayPal. My korzystaliśmy z http://en.key2persia.com/home i wszystko poszło bardzo sprawnie. Nie można tylko płacąc PayPalem, w tytule przelewu wpisać że jest to opłata za wizę irańską, bo ze względu na sankcję mogą odrzucić transakcję. Reszta informacji, jak aplikować o wizę jest bardzo dobrze opisana na stronie ambasady Iranu. Polecam też zastosować się do sugestii, żeby opłatę za wizę wpłacić bezpośrednio w banku na ich konto, a nie przelewem, z tego samego powodu co przy płaceniu za numer referencyjny (sankcje). Na wyrobienie wizy w Polsce warto przeznaczyć 30 dni- tyle mogą trwać wszelkie formalności. Nie wolno jednak aplikować o nią za wcześnie, bo ważna jest 3 miesiące od wydania. Wnioski może złożyć i odebrać jedna osoba, ale do odbioru potrzebne jest pisemne upoważnienie.

W IRANIE NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI WYPŁATY PIENIĘDZY Z BANKOMATÓW, Z KART TYPU VISA CZY MASTERCARD, DLATEGO TRZEBA MIEĆ ZE SOBĄ WYŁĄCZNIE GOTÓWKĘ. I lepiej wziąć 30% więcej niż się zakłada wydać, niż zostać bez kasy ;)
Brak jest też możliwości rezerwacji hoteli przez powszechnie znane nam strony typu booking.com czy inna agoda.com. Jedyny hostel jaki zabukowaliśmy to ten potrzebny do wyrobienia wizy. My zabukowaliśmy http://sevenhostels.com/ na pierwsze dwie noce. Lepiej tej rezerwacji nie anulować, bo na lotnisku sprawdzali czy oby na pewno ją mamy. Oczywiście my chcielismy być w porządku wobec hostelu i anulowaliśmy rezerwację, bo wyrabiając wizy nie znaliśmy jeszcze planu naszego wyjazdu, ale chyba sie nie dodzwonili do hostelu bo nas wpuścili. Nerwy jednak były ;)
Na górze terminala po wyjściu ze strefy celnej jest kantor z bardzo dobrym kursem, jednak można wymienić tylko ograniczoną ilość waluty (nam dali po 100€ na osobę/ miesiąc wcześniej znajomemu 200$). Obie waluty sa tak samo opłacalne.
Waluty obowiązują dwie:
Rial- oficjalna waluta
Tomat- stara waluta, w której Irańczycy cały czas podają ceny.
Riale mają o jedno zero wiecej. Jeśli coś kosztuje 150.000 riali to usłyszmy że to kosztuje 15.000 (nie mówią że tomatów). Jeśli poprosimy o cenę w rialach (pierwszy dzień jest trudny do ogarnięcia w tym temacie) to nam na kalkulatorze napiszą. W czerwcu 2017 wychodziło najprościej jak to tylko możliwe bo 100.000 riali to było 10zł- czyli jak u nas przed denominacją, ucinamy 4 zera :)
Kiedy my byliśmy wyglądało to tak:
Oni mówią 2.000, płacisz 20.000 czyli 2zł.
Oni mówią 10.000, płacisz 100.000 riali czyli 10zl.
W mieście lepiej wymieniac u cinkciarzy niż w bankch, bo w bankach są strasznie długie procedury, ale najlepiej oczywiście w oficjalnych kantorach. U cinkciarzy ogólnie jest uczciwe, a kurs jest minimalnie mniejszy, ale trzeba pytać przy podaniu kursu czy wlicza się w to prowizja. Prowizja w naszym wypadku (był piatek i nie było wyjścia) wynosiła 10zl przy wymianie 50€, ale wtedy kantory były pozamykane, pewnie dlatego tak drogo.
Pamiętać też trzeba że pieniądze wymienimy raczej tylko w dużych miastach jak Jazd, Sziraz, Isfahan. Nad morzem kaspijskim już nie ma za bardzo na to szansy, a na pewno nie jest to proste.
Internet do telefonu załatwiamy w jakim kolwiek punkcie Irancell- potrzebny paszport i godzina czasu. Za 25zł mamy full internetu i trochę dzwonienia. Aby wszystko ładnie działało bez blokad Irańskiego rządu, należy ściągnąć sobie odpowiednie aplikacje. Ogólnie polecony Cloak trochę nam szwankował i osobiście uważam że lepszy jest VPN Master. Czasami co prawda rozłącza ale i tak jest lepszy.
Do Iranu dobrze wziąć ze sobą papier toaletowy i ręczniki. Ręczników nie dostaliśmy w żadnym hostelu ani hotelu. Papier toaletowy spotkaliśmy tylko raz.
W czwartki i piątki duża część atrakcji jest pozamykana, ponieważ w Iranie jest to weekend. Możliwe że poza ramadanem nie jest to tak restrykcyjnie przestrzegane.
Przed kupieniem biletu, koniecznie trzeba sprawdzić kiedy jest ramadan. Podczas ramadanu od świtu do zachodu słońca nie można jeść i pić (oraz wielu innych rzeczy ;) ) i o ile turyści, będący w podróży ponad 3 dni są z tego zwolnieni to i tak wszystkie (w większych miastach prawie wszystkie) restauracje są zamknięte a jeść i pić nie powinno się na widoku Irańczyków. Wodę, soki, lody, owoce i inne drobne przekąski można kupić bez problemu.
Przy wyjściu z lotniska oczywiście napadają taxówkarze. Daliśmy się zgarnąć pierwszemu i wytargowaliśmy 20€ za podrzucenie do autobusu do Kaszan (bo Teheran zostawiamy na koniec). Trochę daliśmy się zrobić bo za tyle dojeżdża się do centrum Teheranu a gość nas podrzucił na busa na wylotówce w stronę Kaszan. Tam co chwila zatrzymywały się busy w różnych kierunkach i do póki nam nie załatwił odpowiedniego, został łaskawie z nami. Poza tym nie robił problemu z 5 osobami na pokładzie, dzięki czemu nie musieliśmy jechać na dwie taryfy. Swoją drogą żaden taxówkarz nie robił z tym problemu, a raz jechaliśmy nawet w 6 osób plus kierowca.
Bus do Kaszan VIP class 150000 riali/osobę (4€)
Transport z lotniska do Teheranu można jak się później okazało załatwić też taniej, pod warunkiem że nie przylatuje się w nocy. Opiszę to przy wylocie więc wystarczy tylko odwrócić kolejność ;)
Co do ubioru kobiet i męższczyzn w Iranie, można znaleść mnóstwo informacji na ten temat w internecie, wiec tez nie bede sie na ten temat rozpisywał. Dodam tylko ze warto sie zastosować dla świetego spokoju.

Kashan (dzień 1 - 2)

Nocleg

Docieramy na obrzeża miasta po ok. 2h. Kierowca wysadza nas gdzieś na autostradzie ale to nic nie szkodzi bo taxowki o tym wiedzą ;) Taxi ugadujemy na 200000riali ale ponieważ pierwszy hotel był za drogi (80€ za dwójkę) to za szukanie dalej krzyknęli 300.000... skończyło się na 250.000
Hostel w dobrej lokalizacji i ok jak na warunki Irańskie, chociaż chyba najsłabszy ze wszystkich w jakich mieliśmy przyjemność bywać. Pokoje kilkuosobowe ze wspólną łazienką, ale jest ich dużo, więc raczej jest szansa że będziemy sami w pokoju. Śniadanie wliczone w cenę, chociaż baaaardzo skromne. Obsługa nie mówiąca po angielsku ale bardzo pomocna i sympatyczna.

Cena za dobę: 10euro/osoba

W okolicy

1km od hostelu stare miasto i w okolicy prawie wszystkie główne atrakcje (bilety wstępu od 10 do 30zł).
Na końcu drogi przy której jest hostel (7km / 5 do 10zl taxi) znajduje się Fin Garden- jedna z głównych atrakcji. Wstęp 20zl. Obok wejścia kilka fajnych knajp z klasycznym Irańskim jedzeniem.
Drugiego dnia rano łapiemy taxi i za 100zł jedziemy do Underground City- niestety było zamknięte ze względu na ramadan, następnie jedziemy na Słone jezioro i do meczetu Aran wa Bidgol . Słone jezioro to co prawda ponad godzina drogi tylko po to żeby chwilę tam pobyć ale według mnie i tak warto.

Transport do następnego miejsca

Ok. 13/14ej wracamy do hostelu, idziemy na dworzec. Poszliśmy na zły więc lepiej się dowiedzieć który bo jednak są dwa ;) następnie taxi na ten prawidłowy za 10z i bus do Isfahan za 15,50zł. Podróż trwa ok 2h. Następnie taxi do hostelu 15zł.

Isfahan (dzień 2 - 3)

Nocleg

Super hostel- klimatyczny, w świetnej lokalizacji, przemiła obsługa. Musi być popularny bo każdy wiedział gdzie się znajduje.

Adres: Amir Kabir Hostel
Cena za dobę: 10euro/os

W okolicy

Wieczorem rekonesans- z hotelu w prawo po 2km dochodzimy główną ulicą do najważniejszego pięknego mostu. Później szwendanko, jedzenie i spać…
Od rana główne atrakcje w zasięgu spaceru- Jame Meczet, łaźnie, następnie bazar, plac i pałac (3 ostatnie w jednym miejscu, nieopodal hostelu).
Następnie dzielnica Ormiańska (by taxi) i kolejne ładne, ale mniej spektakularne mosty oraz kilka parków po drodze, których tu nie brakuje.

Transport do następnego miejsca

O północy odjeżdża ostatni autobus do Shiraz. W hostelu mogą zrobić telefoniczna rezerwację, którą trzeba odebrać pół godziny przed odjazdem. Taxi na dworzec 12zł. Bilet VIP klasą czyli w fotelach jak biznes w samolocie kosztuje 30zł. Czas 7h.

Shiraz (dzień 4 - 6)

Nocleg

Przyjeżdżamy na dworzec o 7 rano.
Z dworca do hotelu, poleconego przez znajomego jest 5min piechotą. Hotel nie jest w centrum ale taxi do centrum kosztuje od 5 do 10zl a piechotą jest to 15/20min. Plusem hotelu jest cena, cicha okolica i bardzo przyjazna mówiąca po angielsku obsługa. W odległości 10/15 min spaceru od hotelu są 4 mniej popularne atrakcje turystyczne, które znajdują się poza centrum. W hotelu dostajemy mapę, dzięki której łatwo ogarnąć miasto.

Adres: Pardis Hotel
Cena za dobę: 10euro/os

W okolicy

W okolicy Sziraz jest kilka 'must see’- poznany na dworcu autobusowym taxówkarz nie robił problemu z zabraniem 5 osób a jego oferta wyglądała następująco. Pół dnia jeżdżenia (5h) 25€. Są dwie klasyczne trasy- jedną obejmuje Pasargad, Persepolis, Nagshe Rostam i potrzeba na nią cały dzień (da się stargować do 40€ ) , ta sama trasa bez Pasargad ale za to z Naghshe Rajab to pół dnia i 25€. W hotelu taxi driver, który jest jednocześnie współwłaścicielem zaoferował 20€ za pół dnia ale powiedział że nie weźmie 5 osób bo policja i inne takie i dlatego musimy jechać na dwa samochody z nim i z kuzynem :) wybraliśmy więc wcześniej wymienionego Pana. Pierwszego dnia po porannym rekonesansie i bliskich hotelu atrakcji (1,5 max 2h) o 16 wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy obejrzeć Mauzoleum Shah Cheragh do którego można wejść tylko na dziedziniec (chyba że jest się muzułmaninem) ale i tak warto. Jako drugie próbujemy zrobić różowy meczet (Nasir ol-Molk) ale jest zamknięty (wrócimy rano). Następnie jedziemy prawie godzinę poza miasto zobaczyć Różowe Jezioro (Pink Lake)- stanowczo warto.
Drugiego dnia rano kolega taxowkarz czeka na nas już o 7.30, tak żebyśmy o 8 rano byli w Różowym Meczecie (wejście 150000 riali). Wtedy to są najlepsze widoki bo światło słoneczne pada pod takim kątem że witraże rzucają idealnie kolory na dywany. Niestety jednak najlepsze wrażenia są zimą a my byliśmy w czerwcu i światło z witraży padało raczej na ściany niż na dywany więc wrażenia były nie takie jakich się spodziewaliśmy, ale i tak warto :)
Po wizycie w Różowym Meczecie jedziemy do Nekropolis (200.000riali) i Persopolis (200.000r). Na oba miejsca trzeba poświęcić po 1/1,5h. Wracając dogadujemy się z taxowkarzem, że za kolejne 15€ jedziemy do wioski, poleconej nam przez spotkanych rodaków. Wioska nazywa się Ghalat (1h drogi od Sziraz) i jest bardzo klimatycznym miejscem, które można porównać do wioski z hipisowskim klimatem. Jest tam mnóstwo klimatycznych sziszabarów, w których oprócz sziszy można kupić i zapalić inne rzeczy ;)
Do Sziraz wracamy późnym popołudniem. Wieczorem idziemy do centrum. Tutaj szybki rzut okiem na Meczet Vakil a następnie długi spacer po najładniejszym bazarze w Iranie o tej samej nazwie (Vakil), który jest tuż obok.

Transport do następnego miejsca

Zaraz obok bazaru spotykamy taxowkarza z którym umawiamy się na następny dzień a dokładnie 3 dni.
Czeka nas trasa, której nie da się zrobić autobusem (a nawet jeśli się da to zajmie to pewnie za dwa razy dłużej a i tak wszędzie gdzie chcieliśmy się nie dojedzie). Za tą samą trasę (Meymand, Kerman, Pustynia Lut, Kerman- stąd już busem do Jazd) nasz wcześniejszy taxówkarz jak i ten z hotelu krzyknęli 300€, a po długich targach hotelowy zszedł do 250€ (3osoby, bo dwójką z naszej piątki po tygodniu wróciła do PL). Ali, mówiący super po angielsku, przesymapatyczny 50 latek (poprzedni też byli fajni ale mimo wszystko trochę cwaniaczki i chcieli zedrzeć z turystów jak widać) powiedział bez targowania 150€… później za kolejne 30 zawiózł nas jeszcze do Jazd. I tak byśmy wydali na busa, a tak on był szczęśliwy że zarobi więcej a my mieliśmy ciut drożej niż bus (pewnie 10€/3osoby) ale wygodniej. Numer do Alego na wizytówce obok wizytówki hotelu- naprawdę stanowczo polecam Alego !

Z Sziraz wyruszamy ok 14 bo dopiero rano poinformowaliśmy Alego że z nim jedziemy i musiał się przygotować. To był błąd bo droga do Meymand choć obfituje w piękne widoki, jest długa i dojechaliśmy tam już sporo po zmroku.
Najlepiej wyruszyć rano ok. 9/10.

(W Sziraz jest lotnisko, z którego można się dostać do Teheranu za ok 150zł. Taxi na lotnisko 200.000r)

Meymand (dzień 6 - 7)

Nocleg

Meymand to wioska troglodycka wpisana na listę UNESCO, z wykutymi w skałach jaskiniami, w których za 650.000riali ze śniadaniem można się przespać i poczuć jak Flinstonowie ;) wstęp do wioski to kolejne 200.000r. Było to jedno z fajniejszych doświadczeń i warto było tu tylko po to przyjechać. Najlepiej być tu poza irańskim weekendem i w dodatku poza sezonem. W sezonie Irańczycy, którzy wiedzą o tym miejscu przybywają tu tłumnie na biwakowanie i wtedy urok pewnie trochę mniejszy. W wiosce na stałe mieszka kilka osób a jeden starszy pan, za drobny napiwek (150.000r) oprowadza po okolicy i małym muzeum. Całość trwa ok 1h. Tu przydaje się Ali, który jest tłumaczem.
Dodam też że nawet Irańczycy o tym miejscu nie wiedzą bo np. Ali był bardzo zaskoczony i dziękował nam za to ze git u zabraliśmy, bo będzie tu zabierał turystów a na ichniejsze święta ma zamiar zabrać tu całą rodzinę.
Nocleg da się, jak większość w Iranie, załatwić tylko na miejscu. Tym bardziej lepiej tu dojechać przed zmrokiem.

Cena za dobę: 15euro/os

Transport do następnego miejsca

Około południa ruszamy dalej, bo mimo uroku miejsca nie ma tam sensu siedzieć dłużej, no chyba że ma się nadmiar czasu…

Pustynia Lut (dzień 7 - 8)

Nocleg

Ok 20 może 30min drogi od pustyni Lut w stronę Sharh-e Babak, po lewej stronie jest super miejscówka do spania. Co prawda chatki z zewnątrz bardziej przypominają murzyńskie niż Irańskie ale w środku już są bardziej 'tutejsze’. Koszt noclegu z bardzo smaczną kolacją dla 3 osób to 160.000r (płaciliśmy pewnie w tym też za Alego). Miejsce wieczorem jest oświetlone niczym dyskoteka więc z drogi dobrze je widać.

Cena za dobę: 13euro/os

W okolicy

Droga na pustynię Lut trwa kilka godzin i dojeżdżamy tam w ostatniej chwili na zachód słońca. W sumie może to i dobrze bo Pustynia Lut to najgorętsze miejsce na ziemi i o zachodzie słońca ledwo dało się tam wytrzymać. Spędzamy tam około godziny. Wstępnie był plan że tam nocujemy, ale to trzeba podobno wcześniej zorganizować. Wracając, w Kerman widziałem reklamę firmy w której być może da się to załatwić (zdjęcie powyżej). My zachód słońca oglądamy w miejscu które na Google maps jest oznaczone jako Kalut Base Camp. Kiedyś tam było jakieś obozowisko w którym być może też można było się przekimać, ale spotkany tam taxówkarz powiedział że dawno zostało zamknięte. Niemniej jednak drogowskaz nadal stoi. Wystarczy wjechać kilkaset metrów od głównej drogi (max 400) i mamy piękny widok na pustynię i zachód słońca.
Zarówno dzień wcześniej do Meymand jak i na pustynię prawdopodobnie można by dojechać wcześniej ale my mieliśmy dwie awarie samochodu, które naprawialiśmy po drodze i za każdym razem zajmowało to ok godziny.
Na pustynię Lut z Meymand jedzie się ok 5h w zasadzie tylko dla tej chwili spędzonej przy zachodzie słońca i żeby przespać się w tym miejscu ale mimo wszystko uważam że warto. Turystów tu jak na lekarstwo (przy zachodzie w promieniu 500m było jeszcze 5osob), no i przygoda… :) a i widoki, mimo że pustynia są wyjątkowe.

Transport do następnego miejsca

Trasa Kerman/Yazd (Jazd)
Rano wyruszamy o 9ej. Pierwszy cel to Kerman i tu jesteśmy ok 12ej. Zaliczamy Meczet, bazar i łaźnie. Później ruszamy do Jazd gdzie powinniśmy być przed 18 ale ze względu na kolejne awarie auta jesteśmy tam po zmroku. Niestety taxowki w Iranie nie są nowymi autami i takie rzeczy mają prawo się przytrafić.

Yazd (dzień 9)

Nocleg

Ali polecił świetny hotel w którym spał 2 tyg wcześniej i jest to naprawdę najlepsze miejsce pod względem komfortu, w jakim spaliśmy w Iranie, a w dodatku cena tylko ciut wyższa niż za hostele (130.000r za pokój 3os). Poza tym jest to centrum miasta więc lokalizacja idealna.

Adres: Khaje Khezr Hotel
Cena za dobę: 12euro/os

W okolicy

Rano rozstajemy się z Alim dając mu 20€ napiwku, bo facet naprawdę się starał i dzięki niemu znaleźliśmy wszystkie te noclegi. Co prawda droga mu się kilka razy pomyliła i ja ją lepiej ogarniałem niż on (rownież dzięki MapsMe) ale jak się później okazywało to jest przypadłość wielu taxowkarzy w Iranie, jeśli wynajmie się ich na trasy poza miasto ;) Grunt że do celu dotarliśmy :)
Po pożegnaniu wyruszamy zobaczyć wszystko co w Jazd najważniejsze. Idąc w prawo z hotelu, po kilku minutach dochodzimy do Kompleksu Amir Chakhmagh. Kawałek dalej po lewej jest Meczet Piątkowy. Później plątaniną staromiejskich uliczek, znowu dzięki MapsMe zmierzamy do Ogrodu Dolat Abad (150.000r- nie wiem czy warto za tyle kasy tam wchodzić bo poza tym co na zdjęciu poniżej nie wiele tam jest).
Następnie szukamy transportu na wieczorną wycieczkę poza miasto. W końcu znajdujemy agencje, z której taxówkarz zabiera nas w kilkugodzinną podróż (1.100.000r statgowane z 1350000). Ruszamy ok 16 i jak się później okazuje jest to trochę za późno, choć nie do końca z naszej winy :/
Pierwszy cel Charanagh- miasto duchów- opuszczone z powodu braku wody, wybudowane z gliny miasteczko. Tam wystarczy pół godziny max 45min. Później Chak Chak- miejsce kultu zoroastrian, położone w górach… niby tylko mała kapliczka ale warto :)
Wracając mieliśmy wstąpić na zachód słońca na Wierze Milczenia ale przez przygodę z policją (brak światła stop’u), która zabrała nam prawie godzinę na zachód się nie wyrobiliśmy, czego bardzo żałuję.
Ok. 2km od hotelu jest też warta zobaczenia świątynia zoroastrian.
Jeśli w Jazd ma się 2 dni to warto też zobaczyć Meybond. My postanowiliśmy zobaczyć jeszcze północną część Iranu dlatego na Yazd przeznaczyliśmy 1 dzień. Jeśli ktoś woli architekturę i miasta to lepiej na Yazd przeznaczyć 2 dni albo zacząć zwiedzać baaaardzo wcześnie rano.

Transport do następnego miejsca

Po kolacji jedziemy za 120.000r taxi na dworzec autobusowy, który jest na obrzeżach miasta. Tu do północy co ok. godzinę odjeżdżają busy do Teheranu. Koszt 490.000r /os. Czas trwania 7h

Lahidżan/ Chamkhaleh (dzień 10 - 12)

Nocleg

Hotele w Chamkhaleh to koszt 250.000/300.000r. Dla nas to było za drogo i bardzo szybko znaleźliśmy dom 100 od plaży za 180.000r/dobę. Pewnie można by znaleźć coś taniej jak by się dłużej poszukało. Właściciel mimo nie najlepszego pierwszego wrażenia sympatyczny. Dom klasycznie irański. Niestety w tej cenie nie dostaliśmy pościeli a czystość pozostawała trochę do życzenia ale w końcu to Iran

Cena za dobę: 180.000riali/dom

W okolicy

Rano w Teheranie (jesteśmy tu przejazdem) bierzemy taxi żeby wymienić kasę w kantorze. Tu mamy jedyną nieprzyjemną przygodę z taxowkarzem. Po podaniu 500.000r (umowa była na 150.000) próbuje nam wmówić że nie daliśmy mu kasy (kasę podaliśmy w taxowce, a o resztę upomnieliśmy się wyjmując bagaże z bagażnika). Wyjęcie kluczyków ze stacyjki i trzymanie ich nad kratką ściekową załatwia sprawę :) tutaj rada- w Teheranie, po pierwsze kasę starać się dawać odliczoną a po drugie nie wysiadać do póki taxowkarz nie wysiądzie. Zaznaczam że taką przygodę w Iranie, mieliśmy tylko w Teheranie, ale te zasady stosuje wszędzie na świecie.
Autobusy do Lahidżan odjeżdżają z tego samego dworca na który przyjeżdża bus z Yazd- dworzec Azadi. Niektóre busy z Yazd (prawdopodobnie te, które przez Teheran tylko przejeżdżają) zatrzymują się przy ulicy i do dworca trzeba 5min przejść.
Koszt przejazdu to 180.000r a czas trwania to niestety 7h. Busy są co ok godzinę.
Jeśli chce się jechać nad morze to bliżej jest do Amol i Babol (busy w tych kierunkach odjeżdżają z innego dworca) ale nam polecano Lahidżan i tam pojechaliśmy.
Czy warto? Jeśli liczymy na piękne morze to się rozczarujemy… to była najbrzydsza plaża jaką widziałem. Morze ciepłe ale brudniejsze niż Bałtyk. Plaża z wulkanicznym piaskiem oczywiście pełna śmieci (których nawiasem mówiąc w miastach kompletnie nie widać… no może poza Teheranem). Jednak ciekawym zjawiskiem było oglądanie sporej rzeszy Irańczyków bawiących się tam w najlepsze jak by to była Kalifornia ;)
W miasteczku, w którym mieszkaliśmy w zasadzie nie ma szans na porozumienie się po angielsku a w dodatku to my jesteśmy tam główną atrakcją.
W Chamkhaleh postawiliśmy na relaks po podróży i za wiele nie zwiedziliśmy. Drugiego dnia po południu pojechaliśmy do Lahidżan kupić bilety na następny dzień rano do Teheranu (180.000r). Taxi z Chamkhaleh do Lahidżan to 100.000/120.000r. W Lahidżan, które nazwaliśmy Irańskim Miami też byliśmy nie lada atrakcją :) ale miasteczko fajne.

Transport do następnego miejsca

Rano właściciel domu zawozi nas na busa i jedziemy 6h do Teheranu.
Busy do Teheranu odjeżdżają co godzinę od 8.40 (chociaż może i wcześniej)

Teheran (dzień 13)

Nocleg

Hostel w dobrej lokalizacji, w dobrej cenie, z przemiłą mowiacą po angielsku obsługą ale niestety w toaletach może nie brudno, ale mogłoby być czyściej ;)
Na mapach Google jest dobrze oznaczony, ale w rzeczywistości jest trochę schowany w małej bocznej uliczce, więc nie należy się poddawać tylko dobrze rozejrzeć :) Ze stacji metra do hostelu jest 3min piechotą

Adres: Tehran Hostel In Teheran
Cena za dobę: 13euro/os

W okolicy

Wysiadamy z busa przed 16 na stacji Azadi i mamy 100m do metra.
Metro w Teheranie ma 4 linie i jest bardzo proste 'w obsłudze’ ;) koszt przejazdu to 7.000r (70gr). Kursuje od 5 rano do 22.30/23. To chyba najlepszy sposób poruszania się po zatłoczonym Teheranie. Jedziemy z jedną przesiadką na stację Taleghani- to ta tuż obok słynnej zamkniętej ambasady amerykańskiej. Ze stacji metra do hostelu jest 3min piechotą.
Teheran trochę odpuściliśmy. W zasadzie od początku było takie założenie. Jest duży, zatłoczony i nie łatwo się tam oddycha bo smog widać gołym okiem. Żeby zobaczyć wszystko trzeba by pewnie poświęcić że 3 dni a ja nie jestem zwolennikiem zaliczania za wszelką cenę, chociaż nudzić się na takich wyjazdach też nie lubię.
Ok 17 ruszyliśmy więc z hostelu, poszliśmy cyknąć fotki znanym graffiti z murów ambasady USA (podobno trzeba uważać z robieniem zdjęć chociaż do nas nikt się nie przyczepił) . Następnie do metra i jazda na Plac Tadżrisz (ostatnia stacja czerwonej lini metra, tej samej co stacja przy hostelu).
Tutaj bazar, meczet i skwer i po kilku godzinach powrót do hostelu.

Transport do następnego miejsca

Rano na lotnisko ... droga z hostelu na lotnisko to ok 2h. Najpierw metrem na stację, której nazwy nie pamiętam, ale w hostelu na pewno podpowiedzą, a poźniej taxi 20 min za 1/4 ceny, którą krzyczą taxówkarze na lotnisku za dojazd do centrum. A lada moment ma być otwarta przedłużona linia metra aż do lotniska.

Podsumowanie

Taxowki raczej tanie i bezpieczne. Taxowki to nie tylko żółte oznakowane pojazdy ale również zwykłe samochody- każdy tu może podwieść za drobną , najlepiej ustaloną z góry opłatą.
Najfajniejszych ludzi spotkaliśmy w Kaszan- wracając z restauracji na odcinku kilometra kilka razy musieliśmy usiąść do grupy ludzi siedzących na trawie zapalić z nimi sziszę. Co prawda nikt z nich nie mówił po angielsku ale nie przeszkadzało to ani nam ani im :)
Jeśli chodzi o angielski to z tym jest różnie- były miejsca jak Kaszan czy wioska nad morzem gdzie porozumienie się po angielsku było w zasadzie nie możliwe, ale już w Shiraz czy Isfahan raczej nie było z tym dużego problemu (przynajmniej w hotelach, z taxówkarzami i w knajpach)
W Isfahan poznaliśmy nauczyciela angielskiego, który zaoferował nam swoją pomoc w oprowadzaniu po mieście. Był bardzo miły ale szybko zorientowaliśmy się że jest zwykłym szpiclem. Dopytywał po kilka razy w ciągu godziny jakie są nasze dalsze plany, nie pozwalał zbliżać się do miejscowych i bardzo chciał z nami jechać w dalszą podróż bo akurat miał urlop. Doświadczenie niby ciekawe ale lepiej szybko takich spławiać i być wyczulonym na tego typu zachowania… oczywiście nie mozna być przewrażliwionym bo miłe zachowania Irańczyków na ulicy doświadczymy na każdym kroku i nie każdy ma złe zamiary. Nas jeszcze tylko raz albo dwa próbowano kontrolować ale nauczeni doświadczeniem spławialiśmy delikwentów.

Przykładowe Ceny

Koszty noclegów- jeśli nie ma się dużych wymagań to zazwyczaj jest to ok 10€/os/noc. Oczywiście pewnie można taniej ale ja myślę że lepiej nie ryzykować ;)
Koszty jedzenia- woda 1zl, lody 1zl, soczek 1 / 2 zł, cola w puszce 2zl, kebab ze szpady - kura 12/15zl , owca 15/20 zł, inne dania ok 20zł.
Bilety wstępu wąchają się od 5zl do 30zl i cena za wstęp wcale nie musi być adekwatna do tego co zobaczymy w środku

Trasa

Autor Trip'u

Olo
Olo
Lat trochę ponad trzydzieści ;) a podróżuję od kilku... Przed wyjazdem staram się wyznaczyć zarys trasy, ale nie dowiadywać za dużo poza najważniejszymi informacjami, bo lubię czuć się zaskoczony :) Oczywiście zdarza się że z tego powodu coś mnie ominie- uznaję to wtedy za dobry powód żeby kiedyś wrócić... Podczas wyjazdów...

Ten Trip spodobał się:

Bądź pierwszą osobą która doceni ten Trip.