TakeMyTrip

Wietnam ( Azja )

Szczegóły Tripu

  • Kraj: Wietnam
  • Zakwaterowanie: hotele 3/4 , guesthousey
  • Transport: publiczny, auto wypożyczone, wodny
  • Preferencje: kultura * , natura *
  • Intensywność: normalna * , niska *
  • Czas trwania: 21 dni
  • Budżet: około 7000 zł (w tym bilet lotniczy 2700 zł )
  • Termin: grudzień 2018

Plan podróży

  1. Dzień 2 Pekin
  2. Dzień 3 - 5 Mai Chau
  3. Dzień 5 - 7 Sa Pa
  4. Dzień 7 - 8 w drodze do Ha Giang
  5. Dzień 8 - 9 Ha Giang
  6. Dzień 9 - 10 W drodze do Ha Long
  7. Dzień 10 - 11 Ha Long
  8. Dzień 11 - 12 Zatoka Ha Long, rejs
  9. Dzień 12 - 13 Pociąg Hanoi - Hue
  10. Dzień 14 - 18 Hoi An
  11. Dzień 18 - 19 Hanoi
  12. Dzień 20 Pekin
  13. Dzień 21 Warszawa

Przed podróżą

Wiza - załatwia się online, ale trzeba BARDZO uważać, żeby zaznaczyć właściwą opcję w zależności od tego, czy ma być to wiza jedno czy wielokrotnego przekraczania granicy. Nam wydawało się, że zaznaczyłyśmy wizę jednokrotnego przekraczania granicy, a niestety okazało się, że mamy tą drugą. Skutek taki, że zamiast 25 USD na lotnisku w Hanoi pan skasował nas na 50 USD :( Tak na miły początek...
Generalnie sama procedura jest prosta, aplikujemy, dodajemy scan zdjęcia paszportowego, po dokonaniu opłaty ( 6 USD / os.) dostajemy na maila dokument potwierdzający otrzymanie wizy. Należy wydrukować dokument i pokazujemy go przy wylocie oraz po przylocie. Należy mieć ze sobą dwa zdjęcia jak na aplikacji.
Na miejscu na podstwie tego papierka, po krótkim oczekiwaniu pod okienkiem i dokonaniu opłaty pan nam wbija pieczątkę do paszportu.
Link do aplikowania o wizę tu:
http://www.vietnamvisapro.com/
Szczepienia: ja jestem zwolennikiem szczepień, ponieważ podrózuję to mam wszystkie zalecane. Na Azję polecam zdecydowanie szczepienia pokarmowe (żółtaczka, dur brzuszny) oraz tężec z polio. Inne według uznania, ja tak jak pisałam mam, np. meningokoki czy japońskie zapalenie mózgu. Żółta febra też, ale to szczepienie konieczne jest na Afrykę.
Waluta: dolary, tylko duże głowy, bywa, że przy wymianie mniejsze nominały mają gorszy kurs, bywa też, że zniszczonego (nawet minimalnie!!!) nie chcą przyjąć.
Wymiana - kantory: na miejscu w Wietnamie typowego kantora nie widziałam. Kasę można wymienić w hotelach, czasem w jakiś sklepach, a najpopularniejszym miejscem są sklepy JUBILERSKIE!
ZAWSZE bardzo dokładnie należy sprawdzać czy dostaliśmy tyle, ile nam się należy. Niektóre banknoty o małych i o jedno zero większych nominałach są do siebie BARDZO podobne! Wietnamczycy są niezwykle uczynni i przyjaźni, ale też i mają swoje pojęcie uczciwości...

Pekin (dzień 2)

Nocleg

zamiast zdjęć noclegu zamieszczam zdjęcia z nocnego targu z jedzeniem w Pekinie

Cena za dobę: bez noclegu

W okolicy

Dzięki chińskiej wizie bezpłatnej na 72 godziny oraz Air China oferującej promocyjne ceny na loty do Wietnamu z 21 godzinnym międzylądowaniem w Pekinie mogłyśmy zrobić sobie wycieczkę na Wielki Mur.
Po przylocie (my przyleciałyśmy o 4,40) idziecie do wyjścia, po drodze dochodzi się do stanowisk wydających wizy 24-144h International Transfer i czekacie. Zanim się podejdzie do takiego stanowiska trzeba wypełnić żółtą karteczkę (podstawowe dane osobowe, numery paszportów itp, a także numery lotów – przylotu i wylotu) oraz w jednym z automatów trzeba zeskanować paszport oraz palce (na ekranie jest instrukcja krok po kroku). Automat wypluwa karteczkę "OK", pokazujecie tę karteczkę razem z wypełnioną żółtą i paszportem. Część żółtej dostajemy, nie wolno jej zgubić. Kolejka długa, ale wszystko trwa max półtorej godziny. Potem kolejką za 25 juanów / os. jedziecie do Terminala 3 czyli do wyjścia z lotniska. Powrót tą samą drogą, kolejka, potem kontrola paszportowa w której oddajecie część żółtej kartki. My załatwiłyśmy wszystko w miarę szybko, ok. 7 spotkałyśmy się z umówionym jeszcze w Polsce Chińczykiem - Williamem.
Jeszcze w Polsce umówiłam się z poleconym na jednym z blogów w/w Chińczykiem, na wycieczkę na mało odwiedzany i tylko częściowo odrestaurowany oddalony 140 km od Pekinu odcinek muru w Simatay. Nasz William (takie ma imię na potrzeby zachodnich turystów) umówiony był z nami na lotnisku przy kawiarni STARBUKS. Wyprawa wspaniała, polecam z całego serca ten właśnie odcinek, a nie bliższy (ok 90 km od Pekinu) Mutianyu czy koszmarnie zatłoczony i właściwie zbudowany od nowa komercyjny na maxa Badaling.
PAMIĘTAĆ TRZEBA, ŻE W PEKINIE ZIMĄ JST ZIMNO! NAWET DO -10 STOPNI.
Po wizycie na murze poszłyśmy na spacer po wodnym miasteczku, położonym przy miejscu skąd odjeżdżają busy dowożące do kolejki linowej na mur. Fajne miejsce, w starych domach sklepiki, knajpki, bardzo polecam!
Ponieważ miałyśmy jeszcze sporo czasu, to William zawiózł nas na tradycyjny targ z ulicznymi straganami z żarciem. Kolejne świetne miejsce dla lokalesów, turyści się pojawiają, ale targ żyje swoim rytmem dla Chińczyków.
Koszt wycieczki z Williamem to 900 juanów za auto (odbiór i dowóz z/na lotnisko i cała trasa) oraz wydatki własne (bilety na mur, do miasteczka, jedzenie, kolejka z/na lotnisko to ok. 300 juanów na osobę bez oszczędzania.
Juany kupiłam w warszawskim kantorze TAVEX po dobrym kursie, dzięki czemu na miejscu oszczędza się czas i nie trzeba szukać kantorów czy banku (bardzo polecam ten kantor, mają bardzo korzystne kursy i większość walut, większą ilość można zamówić i po kilku dniach odebrać z kantoru).
Kontakt do Williama:
guomao208@126.com
O 21 byłyśmy na lotnisku, kontrola paszportowa, i o 1,20 lot do Hanoi.

Transport do następnego miejsca

Samolot Pekin - Hanoi. Następnego dnia rano o 4,35 lądowanie w Hanoi.
Z lotniska w Hanoi na dworzec autobusowy i autobusem do Mai Chau.

JAK DOTRZEĆ DO MAI CHAU, OPIS:
strona z rozkładem jazdy autobusów i możliwością kupna biletów (to rozwiązanie trochę droższe, ale wygodniejsze niż polowanie na transport na miejscu, trzeba przy tym pamiętać, że ZAWSZE będą się starać naciągnąć turystę na sporo większą kasę niż płaci Wietnamczyk.

https://vietnamlocalbus.com/

- z lotniska taxi (opis poniżej) na dworzec autobusowy My Dinh.
- w Polsce kupiłam bilety na autobus do Mai Chau (odjazd 7,30; ok. 130 km.; 4 godziny; bilet kupiony w PL 15 USD). Godz. odjazdów: 7, 30; 12,30;. Pod lotniskiem miał na nas czekać kierowca który miał nas zawieźć na dworzec autobusowy. Kierowca czekał, zawiózł nas na dworzec, choć koleś nie był pewny, czy to o ten dworzec chodziło... Na miejscu dopadł nas mały tłumek innych kolesi wykrzykujących nazwy różnych maist, w tym jeden powtarzający MAI CHAU, MAI CHAU. Pokazałam mu nasz bilet, on potwierdził, złapał bagaże i pognał. Coś mi się nie zgadzało, bo na dworzec przyjechałyśmy wcześniej niż się spodziewałam a nasz autobus miał odjechać za ponad godzinę. Ale wsiadłyśmy ciesząc się, że po ponad dwóch dobach w podróży dotrzemy do Mai Chau wcześniej. Po godzinie jazdy młody Wietnamczyk zaczął zbierać kasę za przejazd i jak doszedł do nas okazało się, że nasz bilet nie jest na tego busa :) TAK JAK CZUŁAM :)
Udało nam się jakoś mu wytłumaczyć żeby użyczył swojego telefonu, zadzwoniłyśmy do agencji w której kupiłam bilety i tam pani mówiąca po angielsku potwierdziła, że wsiadłyśmy nie do naszego autobusu. Na szczęście pani dogadała się z naszym "konduktorem" że kwestię kasy za nasz przejazd oni załatwią między sobą, a my zostałyśmy na swoich miejscach.
Z tej przygody można wyciągnąć jeden zasadniczy wniosek: przed kupieniem biletu w Polsce (co jest naprawdę dobrą opcją) trzeba korespondencyjnie dowiedzieć się dokąd, na jakie stanowisko odjazdu autobusów iść gdy już nas na dworzec dowiozą, lub umówić kolejnego kolesia który miałby na dworcu czekać na nas z kartką z naszym nazwiskiem. Inaczej porusza się człowiek jak dziecię we mgle...

Mai Chau (dzień 3 - 5)

Nocleg

To był piewrszy hotel do którego weszłyśmy, a ponieważ byłyśmy zmęczone, to nie szukałyśmy dalej niczego. Nie wiem jakie były inne hotele w Mai Chau, ale ten był ok. Wejście z głównej ulicy na podwórko, na noc zamykana brama od ulicy więc można było bezpiecznie spać przy otwartym oknie.
Można jednak poszukać bardziej klimatycznego miejsca, np w wioskach Czerwonych Tajów, na stronie booking (otwiera się strona wietnamska, polecam przejrzeć ofertę, można znaleźć tańsze noclegi ze śniadaniami). Można też po przyjeździe podjechać na koniec głównej ulicy, spytać jak dojść do wioski Białych Tajów, po kilku minutach dojść do wioski i tam popytać o nocleg. Będzie klimatycznie.

Adres: Nha Nghi (adres na zdjęciu)
Cena za dobę: 20 USD / 2 os. z łazienką bez śniadania

W okolicy

Warto wybrać się na całodniową wycieczkę po okolicy. Jeśli wypożyczycie motor, to zbyt wielu miejsc nie odwiedzicie, sugeruję wykupić wycieczkę w jednej z agencji. Trafić na taką nie jest łatwo, my podczas spaceru po głównej ulicy, praktycznie na jej końcu (przed skrętem do wioski Białych Tajów) weszłyśmy do jednego z "lepszych" hoteli, tam też jakby pod schodami wiodocymi do hotelu trafiłyśmy na agencję. Myślę, że wchodząc do wspomnianej, oddalonej od głównej ulicy o 300 -400 metrów wioski Białych Tajów, można się dogadać na odbycie takiej wycieczki. Innym sposobem jest próba negocjacji w Waszym hotelu, lub z zaczepionym właścicielem jakiegoś auta lub taksówki. My za 8 godzinną wycieczkę zapłaciłyśmy 70 USD. Choć wycieczka była udana to uważam, że to wysoka cena. Odwiedziłyśmy dwie wioski Białych Tajów, pola herbaciane, miejscowy cmentarz. Wszędzie tam nie było żadnych turystów poza nami, w jednej wiosce jedynie spotkaliśmy dwójkę Niemców.

Mai Chau to miejscowość którą bardzo polecam, można tam pobyć dłużej i zrobić kilkudniowy trek. My pierwsze popołudnie spędzłyśmy na długim spacerze po ulicach, w międzyczasie znalazłyśmy wspomnianą agencję. Drugi dzień to opisana wycieczka. Trzeciego dnia o świcie chciałyśmy ruszyć do Ninh Binh, ale nie udało nam się zdobyć informacji, jak dotrzeć do jakiegoś autobusu który tam jedzie, a koszt taksówki przerósł nasze możliwości finansowe. Mam jednak wrażenie, że trochę sobie odpuściłyśmy, licząc na wiele wspaniałych wrażeń w dniach następnych...W sumie uważam ten dzień za zmarnowany, choć nie jestem pewna, czy gdybyśmy ruszyły do Hanoi po południu, to udałoby się nam złapać ostatni nocny do Sa Pa, a też i tych kilka przedpołudniowych godzin w Mai Chau za wiele by nam nie dało :(

Raczej więc polecałabym umówić sobie jak najwcześniejszy transport taksówką do Ninh Binh, tam odbycie spływu rzeką, wokół samego miasteczka znajdują się ponoć wspaniałe wioski Hoa Lư, Tam Cốc i pływająca wioska Kênh Gà.
Ponieważ tam nie byłyśmy to trudno mi coś sugerować opierając się na własnym doświadczeniu. Polecam skorzystać z rad opisanych na tym blogu:
http://klapsiki.com/dlaczego-zakochalismy-sie-w-ninh-binh/
Z opisu jasno wynika, że warto na to miejsce poświęcić więcej niż jeden dzień, tam też macie ceny, sposób dotarcia do Hanoi (oddalonego o ok. 90 km.). Planując dziś mój wyjazd do Wietnamu skróciłabym późniejszy pobyt w Hoi An o jeden dzień i na Ninh Binh przeznaczyłabym dwa lub po prostu wydłużyłabym pobyt w Wietnamie :).

Po przyjeździe do Hanoi miałyśmy kilka godzin do odjazdu naszego autobusu do Sa Pa, ale ponieważ miałyśmy bagaże z którymi spacer po ulicach nie był wygodny i za mało czasu na wyprawę do centrum, to pozostało nam poszukać jakiegoś miejsca w poblizu dworca żeby coś zjeść, resztę czasu spędziłyśmy na dworcu :(

Transport do następnego miejsca

Podczas spaceru po Mai Chau zauważyłyśmy podobnego busa do tego, którym przyjechałyśmy z Hanoi, zaczepiłam kolesia sprzątającego wnętrze. Okazało się, że ten bus rano odjeżdża do Hanoi, umówiłyśmy się z nim, że przyjedzie po nas do hotelu, co jest w Wietnamie normalną procedurą. I tak o 6 rano wsiadłyśmy do busa i już po 4 godzinach byłyśmy na dworcu autobusowym w Hanoi, skąd po ok. 4 godzinach miałyśmy autobus do Sa Pa, koszt 80 000 dong / os. (13 zł).
Tu namiar do właściciela busa (spisany "żywcem z wizytówki więc nie wiem co jest adresem, co nazwiskiem a co innymi informacjami...):
NHÀ XE TRUNG NGHĨA
MAI CHÂU - YÊN NGHĨA
MAI CHÂU ĐI: 6H - HÀ NÓI VỀ 10 H (TRONG NGÀY)
BIỂN SỐ: 28B - 00700
ĐT: 0366 723 789

Sa Pa (dzień 5 - 7)

Nocleg

Cena wywoławcza 20 USD, po chwili 17 USD. Wytargowana 14 USD za dwójkę. Pierwotnie pan chciał nam za moje proponowane 14 USD dać malutki pokój z maleńkim oknem, ale zrobiłam klasyczny manewr, podziękowałam i razem z koleżanką odrwóciłyśmy się na piętach udając, że wychodzimy. Pan zareagował zgodnie z oczekiwaniem i zawołał nas otwierając drzwi do "apartamentu" :)
Na zdjęciach: pokój, łazienka i widok z balkonu na nocny targ.
Pokoje bardzo ładne, duże, niby czyste, ale prusaki latały całymi rodzinami :(
Był to jedyny hotel podczas naszego pobytu w Wietnamie, w którym były prusaki. Gdyby nie to, to hotel byłby świetny. Na pociechę na wyższe piętra jeździ winda.
W hotelu można załatwić wszystko - bilety na autobusy, trekingi, wypożyczenie auta z kierowcą.
Hotel położony kilkanaście metrów od dworca autobusowego, naprzeciwko hali targowej gdzie można kupić fajne i niektóre naprawdę oryginalne pamiątki za dobrą cenę.

Adres: Nazwa i adres na zdjęciu wizytówki
Cena za dobę: 14 USD / 2 os. ze śniadaniem

W okolicy

W Sa Pa w poszukiwaniu wyprawy do okolicznych wiosek Hmongów polecam skorzystać z pomocy personelu hotelu lub spróbować pogadać na ulicy z jedną z kobiet z tego plemienia.
Wizyta w tych wioskach to punkt obowiązkowy. Koniecznie trzeba też zobaczyć tutejsze tarasy ryżowe. Na obie atrakcje proponuję przeznaczyć dwa dni. Można też pojechać na Fansipan, na to trzeba mieć pół dnia.
My mając jeden dzień rano przeszłyśmy się po miasteczku a po spacerze zdecydowałyśmy się na Fonsipan. Ładne widoki, ciekawe przeżycie, ale gdybym miała wybierać dziś, to zdecydowanie obstawiam wioski Hmongów lub tarasy ryżowe!
Koszt wycieczki na Fonsipan to:
1) taxi pod kolejkę ok 100 000 VND (16 zł)
2) kolejka I etap w obie strony 700 000 VND(115 zł)
3) kolejka II etap w jedną stronę 70 000 VND (12 zł)
4) jest jeszcze trzeci etap kolejki - nie pamiętam ile...

Transport do następnego miejsca

Siódmego dnia od rana jedziemy do Ha Giang. Wypożyczone auto z kierowcą - właścicielem hotelu w którym mieszkaliśmy w Sa Pa. Bardzo wygodny duży bus, znakomity kierowca, co jest bardzo ważne przy jakości tamtejszych dróg. Koszt 120 USD dziennie po ostrych targach (wiele nie utargowaliśmy...).
Do pierwszego noclegu cały dzień w drodze, z koniecznymi postojami na jedzenie i toaletę.
Po drodze wioski godne uwagi, miejsca, w których warto się zatrzymać. Na tę trasę powinno się przeznaczyć dwa dni, wtedy byłaby możliwość zjechania na chwilę z głównej drogi.

w drodze do Ha Giang (dzień 7 - 8)

Nocleg

Polecam zdecydowanie. Bardzo miła obsługa, pokoje choć małe, to czyste, czyste łazienki. Można wynegocjować dobrą cenę, u konkurencji naprzeciwko i w innych hotelach właściciele byli nieprzejednani a ceny z kosmosu.

Adres: Kim Son (adres i kontakt na zdjęciu z wizytówką)
Cena za dobę: 130 000 VND (dong) / 2 os. ze śniadaniem

W okolicy

Cała trasa miała wyglądać tak:
- Ha Giang - Yen Minh - Dong Van (170 km, ok. 8-9 godz.)
- Dong Van - Lung Cu - Ha Giang (200 km)
- Ha Giang - Sapa (250 km - ok. 7-8 godz.)
Założenie było takie, że mamy się po drodze zatrzymywać, zbaczać do wiosek, podziwiać krajobrazy. Rzeczywistość była taka, że było pochmurno, momentami siąpił deszczyk bądź mżawka, z podziwiania krajobrazów w najwyższych partiach gór nic nie wyszło bo była koszmarna mgła, a niższych partiach coś tam było widać, co tylko zaostrzyło aptety, na zaspokojenie których nie było czasu...
Czasu na zbaczania z gór do wiosek nie było, postoje były na dosłownie kilka minut, bo trasa była długa, drogi koszmarne a warunki pogodowe jeszcze gorsze.
Region Ha Giang skradł moje serce. Piękne miejsce, zero turystów, wspaniali ludzie i (chyba) widoki. Trasę otrzymałam z wietnamskiej agencji turystycznej, sądziłam więc, że pokonanie jej to "spacerek", w trakcie którego na luzie poznamy obszar. Niestety, było jak opisałam. Miałyśmy trzy dni: dwa na trasę Sa Pa - Ha Giang; Ha Giang - Sa Pa i jeden dzień na objazdówkę po okolicy. W ciągu trzech dni można pokonać tę trasę, ale praktycznie bez postojów, to takie trochę lizanie cukierka przez papierek :(
Polecam wszystkie miejsca które są w naszym planie, jednakże zamiast trzech dni proponuję minimum pięć (dwa na drogę Sa Pa - Ha Gang, dwa na objazd i jeden na powrót). Według mnie to jeden najpiękniejszych regionów w Wietnamie. '

Taka zmiana wymaga oczywiście wydłużenia pobytu w Wietnamie o kolejne dwa dni.

Zdecydowanie jednak sugeruję wybrać się na północ podczas ichniejszego lata! My byłyśmy zimą więc beznadziejną pogodę miałyśmy trochę na własne życzenie (ale planując wyjazd oczywiście liczyłyśmy na szczęście...)

Transport do następnego miejsca

Autem z naszym kierowcą do regionu Ha Giang.
W związku z deszczem, który zaczął pod koniec naszej podróży lać, wieczorem po sprawdzeniu prognozy pogody, która zapowiadała na kolejny dzień deszcz, zdecydowałyśmy się nie wracać do Sa Pa, ale pozostać w Ha Giang, rozprostować nogi i wieczorem ruszyć nocnym autobusem do Ha Long. Bilet Sa Pa - Ha Long kupił nam nasz kierowca jeszcze w Sa Pa, okazało się jednak, że wystarczył jeden telefon i miałyśmy zamieniony bilet na Ha Giang - Ha Long... Samego biletu oczywiście nie dostałyśmy, pozostało nam wierzyć, że do autobusu wsiądziemy i dojedziemy na miejsce. Wsiadłyśmy punktualnie o godz. 18,00, autobus podjechał o wyznaczonej godzinie pod nasz hotel i ruszyłyśmy do kolejnego miejsca, dokąd dotarłyśmy ok. 4 rano.

Ha Giang (dzień 8 - 9)

Nocleg

W tym hotelu dołaczył do nas poznany po drodze Polak, dlatego cena za nocleg obejmuje 3 pokoje. Pokoje z wejściem z zewnatrz, duże, czyste, duże łazienki. Wifi tylko kilkanaście metrów po schodach w dół, w recepcji.
Sympatyczna obsługa, ale ogólne wrażenie nie powala na kolana. Dość drogo jak na ten standard, ale wyjścia nie mieliśmy. To miejsce do którego trafiłyśmy to prawdopodobnie obrzeża miast Ha Giang.

Adres: Nie pamiętam, ale to niewielka strata. Jestem pewna, ze w okolicy można znaleźć coś podobnego za podobną kasę
Cena za dobę: 400 000 VND / 3 pokoje 1 os. ze śniadaniami (ok. 70 zł)

W okolicy

W tej okolicy właściwie nie ma kompletnie nic do zobaczenia. Mając cały dzień można się pokusić o wyprawę do centrum miasta, tam zapewne jest ciekawiej. Myślę, że taksówka nie byłaby zbyt droga. Ten region Wietnamu nie jest jeszcze skażony masową turystyką i turystów nie traktują jak bogaczy. My ten dzień potraktowałyśmy na luzie, zwłaszcza, że cały czas siąpił mniejszy lub większy deszcz. Spacerując w tym deszczu trafiłyśmy na ichniejsze wesele, coś zjadłyśmy w jakiejś knajpce i tak w oczekiwaniu na transport do Ha Long dzień minął.

Transport do następnego miejsca

Nocny autobus z miejscami do leżenia. Autobus podjechał po nas do hotelu punktualnie o 18. Po drodze było kilka postojów na toaletę. Na miejscu w Ha Long byłyśmy po 4 rano.

W drodze do Ha Long (dzień 9 - 10)

Nocleg

noc w busie Ha Giang - Ha Long

Cena za dobę: 200 000 VND / os. (ok. 33 zł)

W okolicy

noc w drodze, warto po drodze kupić podczas jednego z postojów zrobić zakupy orzechów, nigdzie potem nie znajdziecie włoskich :)

Ha Long (dzień 10 - 11)

Nocleg

Nie mam adresu, nocleg był w hotelu jednej z wielu agencji miejszczącej się przy ulicy biegnącej wzdłuż zatoki, tuż za portem. Ten był mniej więcej w połowie drogi. Sam hotel znakomity, duże, wygodne pokoje z balkonami (jeśli pokój z widokiem na zatokę), najlepsza, ogromna łazienka z zestawem kosmetyków. Dobre śniadanie.

Warto tam trafić, choćby dlatego, że pani z recepcji była dość elastyczna i można było z nią coś utargować (inni w mijanych agencjach sprawiali dużo gorsze wrażenie). Szukając tej agencji można po prostu pokazywać zdjęcia hotelu, które zamieściłam.

Na zdjęciach z etapu:
- teatr na wodzie (naprzeciw wyjścia głównego z portu)
- widok z naszego hotelu
- jaskinia, którą zwiedza się podczas rejsu (opis w kolejnym etapie)

Adres: nie pamiętam :(
Cena za dobę: nocleg w cenie rejsu po zatoce, rozpoczynającego się kolejnego dnia

W okolicy

Prom na Cat Ba 80 000 VND /1 os.x 2 (160 000 VND w obie strony) Potem bus do centrum chyba 20 000 VND / 1 os. x 2 (40 000 VND w obie strony).
Sympatyczna wycieczka, przy samej zatoce, tuż obok miejsca w którym wysiada się z busa jest restauracja z pysznym jedzeniem. Szczególnie polecam krewetki w sosie tamaryndowym. Rewelacja!!!
Obok mały targ z podróbkami światowych firm (plecaki, trochę sportowej odzieży) i z niewielką ilością pamiątek. Podczas rejsu promem na Cat Ba niewiele zobaczycie, żeby móc podziwiać wystające z wody wyspy trzeba wziąć łódkę i ruszyć na rejs po tej części zatoki. To, co widać podczas rejsu promem mijacie podczas późniejszego rejsu statkiem, to po części ta sama trasa.

Transport do następnego miejsca

Następnego dnia o godz. 13 zaokrętowanie na rejs po zatoce. Rejs miał się zacząć o 13, zaczął się prawie godzinę później :(

Zatoka Ha Long, rejs (dzień 11 - 12)

Nocleg

Nasz statek był ok, niewielki, wszystkich nas było 16 osób. Kabiny ok, dwie z wejściem od restauracji są z balkonikami, co za tym idzie z widokiem na zatokę. W łazience ciepła woda między 19 a 21 i rano 7 - 8.
W pół godziny po przydzieleniu kajut mieliśmy lunch (bardzo obfity i urozmaicony, piwo i inne alkohole oraz cola czy tym podobne dodatkowo (niemało!!!) płatne. Kolejnymi posiłkami była kolacja, a na drugi dzień rano śniadanie i przed opuszczeniem statku (o 12,00) lunch. Ponieważ noc spędzona na statku to był sylwester, dostaliśmy beczkę piwa (lekko "chrzczonego", ale dali :) )

Cena za dobę: 110 USD / os.; rejs 2 dni

W okolicy

Pierwszego dnia po lunchu wsiedliśmy na łódź i popłynęliśmy na zwiedzanie jaskini. W oczekiwaniu na wejście do jaskini czekaliśmy ok. 40 minut w kolejce pełnej chińskich turystów, rozpychających się, przepychających, masakra...
Zwiedzanie jaskini trwało ok. 40 minut. Na mnie większego wrażenia nie zrobiła, choć faktycznie jest ogromna.
Z jaskini popłynęliśmy na wysepkę na której można było wspiąć się po kilkuset schodach (w tłumie innych turystów) na punkt widokowy. Alternatywą była kąpiel (zatoka jest brudna i według mnie nie zachęca do kapieli). Latem, gdy dzień jest dłuższy można skorzystać z obu punktów programu.
Już po ciemku wróciliśmy na zakotwiczony statek na kolację sylwestrową. Na szczęście nie było żadnych fajerwerków, a ok. godz. 1 w nocy muzyka została wyłączona i rozeszliśmy się do kajut.
Na drugi dzień o 7 rano mieliśmy śniadanie, po którym wsadzono nas na łódkę i popłynęliśmy na fermę pereł. Po krótkim pokazie jak wygląda produkcja pereł mieliśmy ok. pół godzniny na wizytę w sklepie i okazję do zakupu pereł. No dla nas zmarnowany czas i masakra, ale każdy rejs wygląda tak samo...
Po "perłach" mogliśmy wsiąść na kajaczki i popływać po zatoce krótkie pół godzinki. Latem pływanie na kajakach trwa dłużej, można dopłynąć do kolejnych jaskin i opłynąć kilka wysepek. Podczas naszego pobytu było załamanie pogody i temperatura powietrza była max 10 stopni więc nasze pływanie w kurtkach, rękawiczkach i dodatkowo kamizelkach ratunkowych było naprawdę mocno średnią przyjemnością.
Po tej wątpliwej przyjemności ok. godz. 10 wróciliśmy na statek, musieliśmy biegusiem wynieść się z kajut, ponieważ pan sprzątający musiał je wyszykować na przybycie kolejnych frajerów.
Bagaże czekały sobie na pokładzie, a my udaliśmy się do restauracji na lekcję sporządzania "sajgonek". Chwila przerwy i podano nam lunch (między innymi nasze sajgonki). Równo o 12 dopłynęliśmy do portu i tak się skończyło oglądanie zatoki Ha Long.
W trakcie dwudniowego rejsu nie sposób zobaczyć zatoki. jedyny moment, kiedy widzi się częściową panoramę Ha Long to chwila na punkcie widokowym. Jeżeli jakikolwiek rejs ma sens, to tylko rejs trzydniowy. Ja tym dwudniowym byłam bardzo rozczarowana i nie polecam go nikomu. Koszmarna komercja za ogromną kasę.
W cenie tego rejsu jest odbiór z hotelu w Hanoi, dowóz do Ha Long (4 godziny drogi), rejs i powrót do Hanoi pod wskazany adres. Ponieważ my dojechałyśmy do Ha Long same, to w cenie biletu miałyśmy noc w hotelu należącym do agencji, rejs oraz dowiezienie nas do Hanoi w pobliże dworca kolejowego.
Inni turyści, którzy wykupili rejs w Hanoi wynegocjowali trochę lepszą cenę (98 USD). Cena mogła być o ok. 10 - 15 USD wyższa, ze względu na to, ze rejs bł w sylwestra. My myślałyśmy, że ceny na miejscu w Ha Long będą trochę niższe, niż te wykupione w agencjach w Hanoi, okazało się jednak, że tak nie było i w sumie polecam jednak wykupienie rejsów w Hanoi.

Transport do następnego miejsca

Po rejsie autobusem do Hanoi (4 godziny). Z Hanoi nocny pociąg sypialny do Hue. Koszt 165 zł, bilety kupowane w Polsce na stronie baolau.com (podaje się imię/imiona, nazwisko, nr paszportu) (www.dsvn.vn były problemy, nie „widzieli” polskiego nr tel. i akceptują chyba tylko karty wiet.)

Pociąg Hanoi - Hue: 21,10 – 9,26

Pociąg Hanoi - Hue (dzień 12 - 13)

Nocleg

Dworzec z którego odjeżddżał nasz pociąg nazywa się tak jak miasto: HANOI. To główny dworzec w Hanoi, ma aż pięć peronów :)
My trafiłyśmy do wejścia do części prawdopodobnie dla Wietnamczyków, do małej hali na której pan pilnował boksów w których można przechować bagaż za 10 000 VND (niecałe 2 zł). Z tej hali wchodzi się na perony bez problemu i bez żadnej kontroli.
Będąc już na peronie koleżanka postanowiła skorzystać z toalety w dużej hali, do której miałyśmy bliżej, niż do miejsca z którego przyszłyśmy. I tu nastąpiła niespodzianka - wchodząc do dużej, w miarę eleganckiej hali wchodzi się przez bramki. Wychodząc trzeba KONIECZNIE pokazać bilet na Wasz pociąg, inaczej osoba sprawdzając te bilety nie wypuszcza!!! Przekonała się o tym moja koleżanka, która biletu nie zabrała i musiała w kasach podać dane z paszportu żeby pani kasjerka sprawdziła, czy taka osoba jest w systemie. Wydrukowano jej drugi bilet i dzięki temu w ostatniej chwili koleżanka zdążyła na pociąg (:
Na stronie internetowej przedziały wyglądały dużo lepiej, ale ogólnie było ok. Co do pościeli to wątpię czy jest za każdym razem zmieniana. Ja miałam swój wkład do śpiwora, bez którego się nie ruszam z domu - to rozwiązanie polecam, przydaje sie często.
Toalety ciasne, ale wchodzi się do nich bez specjalnego obrzydzenia. Na korytarzu są też umywalki umożliwiające umycie rąk (jeśli nie macie wody mineralnej w butelce to mycia zębów odradzam). Konduktor informuje podróżnych na ok. pół godziny przed stacją docelową.
Pociąg jest punktualny.

Na zdjęciach: nasz sypialny przedział w pociągu relacji Hanoi - Hue, peron na dworcu w Hue oraz wnętrze pociągu relacji Hue - Da Nang.

Cena za dobę: 165 zł (bilety kupione w Polsce, na bilecie podana kwota w dongach: 909 VND)

W okolicy

Na dworzec tak jak napisałam weszłyśmy od tyłu, od ulicy przy której mieści się miejscowy targ. Targ wart jest tego, żeby poświęcić na spacer po nim ze dwie godzinki, z czego godzinę na posiłek we wspaniałej knajpce pełnej Wietnamczyków. Kliam typowy dla lokalesów, można tam zrobić zakupy na podróż (np owoce, świeże pieczywo, ciastka drożdżowe).
Na zdjęciach z etapu namiar na jadłodajnię z rewelacyjnym jedzeniem, zdjęcie (kiepskie...) kucharza przygotowującego pyszności i ostrygi z orzeszkami ziemnymi. Jadłyśmy tam też mule gotowane w przepysznym wywarze, ryby - jedna z najlepszych kuchni w Wietnamie!

Transport do następnego miejsca

Pociąg Hanoi - Hue: 20,10 – 9,26
Bilet kupiony na stronie (podaje się imię/imiona, nazwisko, nr paszportu):
https://www.baolau.com/

Na stronie z linkiem poniżej były problemy, nie „widzieli” polskiego nr tel. i akceptują chyba tylko karty wiet.:
www.dsvn.vn

Kolejny etap podróży to pociąg z Hue do Da Nang.
Ponieważ w Hue lało i prognoza nie zapowiadała poprawy pogody to postanowiłyśmy nie zostawać w Hue (miałyśmy tu zostać jedn dzień i noc), to kupiłyśmy bilety na pociąg pospieszy do Da Nang, godzina odjazdu: 10,59. Koszt to 90 000 VD (15 zł). O ile dobrze pamiętam pociąg jechał ok. trzech godzin.
W Da Nang wzięłyśmy taksówkę za 250 000 VDV (ok. 40 zł) do Hoi An, za ok. pół godziny byłyśmy na miejscu pod naszym hotelem.

Jak inaczej dojechać do Hoi An? Najszybszym sposobem, by dostać się z Hanoi lub Ho Chi Minh do Hoi An jest przelot samolotem do Da Nang, a następnie przejazd lokalnym żółtym autobusem nr 1 (przejazd kosztuje ok. 1 $, ale by nim jechać należy dostać się do centrum Da Nang), bezpośrednim autobusem kursującym z lotniska do Hoi An (ok. 5 $) lub taksówką

Hoi An (dzień 14 - 18)

Nocleg

Hotel położony w bocznej uliczce pięć metrów od "nocnego marketu", co jednak nie jest problemem, o godz. 22 market jest zamkniety, stragany odjeżdżają z ich właścicielami do domów, aby pojawić się na adrugi dzień ok godz. 16.
Od 22 panuje spokój i cisza.
Od głównej ulicy na rogu jest zaprzyjaźniony hotelik który graniczy z "naszym". Nocleg w 2 os. pokoju to koszt 22 USD. Tam też jest fajny salon masażu, za niewielką kwotę można sobie zafundować masaż stóp, całego ciała - co kto lubi. Polecam.
Wspaniała miejscówka, kilkanaście minut spacerkiem od wyspy i Mostu Japońskiego. Według mnie jedna z najlepszych lokalizacji w Hoi An

W hotelu jest kilka rowerów (w nie najlepszym stanie, ale jeżdżą :) ). Trzeba pamiętać, że na rowery jest sporo chętnych więc albo je zarezerwujcie u gospodyni - właścicielki poprzedniego dnia, albo wstańcie wcześnie rano i je sobie "zaklepcie".

Na zdjęciach nasz pokój (2 osobowy z balkonem) oraz drugi pokój, bez balkonu, 3 osobowy. Pokoje ogromne, po minimum 20 metrów. Bardzo wygodne, codziennie sprzątane, codzienna wymiana ręczików (co przy tak dużej wilgotności było koniecznością).
Śniadania ok, do wyboru z karty kilka dań do wyboru, między innymi jajecznica, omlet, sandwich. Kawa, herbata, owoce.
Bardzo pomocna gospodyni.

Adres: Hoa Thu Homestay 80 Ngô Quyền, Minh An, Hội An, Minh An, Hoi An, Tel.: 84 93 533 15 85
Cena za dobę: 1 782 000 VND (ok. 300 zł) / 2 os / 5 nocy ze śniadaniami

W okolicy

To podobno jedno z najpiękniejszych miast w Wietnamie. Swój udział w tym, jak obecnie wygląda Hoi An miał również Polak Kazimierz Kwiatkowski, polski konserwator zabytków. W latach 90-tych uchronił zabytkowy kompleks przed wyburzeniem i przyczynił się do sukcesu miasta. Uważa się, że to dzięki jemu w 1999 roku stare miasto Hoi An zostało wpisane do rejestru zabytków światowego dziedzictwa UNESCO. Za swoje zasługi dla miasta upamiętniony został pomnikiem, który stoi przy głównej ulicy.
W Hoi An konieczny jest spacer po starówce - warto powłóczyć się po starówce wstępując do sklepików z pamiątkami, zaglądając w zaułki. zabytkowych domów
W ramach biletu - koszt 120 000 VND (ok. 20 zł), który umożliwia wejście na teren Starego Miasta możesz zobaczyć 5 z 21 atrakcji (wchodząc na teren jednej z nich odcinają Wam jeden kupon). Przy zakupie biletu otrzymuje się rozpiskę z mapką. Wśród atrakcji są zabytkowe domy, hale zgromadzeń, warsztaty, muzea oraz świątynia na Japońskim moście. Większość miejsc można zwiedzać od godziny 8:00. Środki ze sprzedaży biletów idą na remonty i konserwację zabytków. Bilet (nawet pozostałość biletu, z odciętymi kuponami umożliwiającymi wejście do atrakcji) należy mieć non stop przy sobie, by móc bez chodzić po zabytkowych uliczkach.
Polecam: Most Japoński (Japanese Covered Bridge; Zabytkowy dom Tan Ky (Old House of Tan Ky); Hala zgromadzeń Phuc Kien (Fukian Assembly Hall); Muzeum Galeria “Precious Heritage” by Réhahn.
Po przeciwnej stronie rzeki, także w zabytkowych domach, jest mnóstwo knajpek dla turystów, ale ja polecam także spróbować tego, co oferują stoiska na Nocnym Markecie. Koniecznie spróbujcie kawy z koglem moglem, mistrzostwo świata!!! Opis najbardziej popularnych dań, deserów i rodzajów kawy podam na końcu tripu.

Drugi dzień proponuję poświęcić na wycieczkę do oddalonego od Hoi An o 37 km. My Son (uwaga dotycząca wymowy: na ten kompleks nie mówi się "maj son", tylko "mi son" co oznacza "piekna góra"). Wycieczka do My Son, kupiona w hotelu (transfer busem, anglojęzyczny przewodnik, pakiet śniadaniowy) kosztuje ok. 15$, odbiera Was z hotelu ok. 7 rano taxi, dowozi do busa, którym jedziecie na miejsce. Tam kupujecie bilet, koszt to 150 000 VND (25 zł). Spacer po My Son zakończony jest półgodzinnym przedstawieniem, to kilka wietnamskich tańców. Radzę po zwiedzaniu udać się do miejsca w którym odbywa się spektakl przed innymi, żeby zając sobie dobre miejsca na początku.
Wracając możecie pojechać od razu do Hoi An, lub skorzystać z krótkiego rejsu i dopłynąć do hali targowej w Hoi An. To kolejne obowiązkowe miejsce w Hoi An. Na hali dookoła której są klasyczne stragany z jedzeniem dla Wietnamczyków (głównie zielenina, jakieś ryby, drób) oraz stoiska z pamiątkami (TRZEBA SIĘ MOCNO TARGOWAĆ!!!) jest hala, w której zjecie rewelacyje dania kuchni wietnamskiej za naprawdę dobrą cenę.

Na plażę prosta droga ok pół godziny rowerem lub 100 000 VHD (ok.17 zł) taxi. Parking rowerowy przy plaży An Bang kosztuje 10 000 VND (ok. 0,5 $), w cenie otrzymuje się dużą wodę mineralną. Leżak i parasol to wydatek 50 000 VND (8 zł). Gdy zje się posiłek w restauracji do której należą, wtedy są one gratis. Mówi sę, że to najpiękniejsza plaża w Wietnamie, na nas nie zrobiła takiego wrażenia, ale też byłyśmy tylko przy samym głónym wejściu jadąc w Hoi An. Podobno kilkadziesiąt metrów dalej jest dużo lepiej.

Z zakupów polecam zakup lampionów. Ceny od 50 ooo VND (8 zł) za mały i skromny, większe, "bogatsze" są oczywiście droższe. Są składane można je więc bezpiecznie przewieźć (ja kupiłam kilka, miałam je w dodatkowej torbie i bezpiecznie dowiozłam do domu). Można kupić piękne obrazy malowane na lace, podobne wazony. Można kupić lalki - marionetki takie, jak występujące w teatrze na wodzie, można kupić miseczki ze skorup kokosa wyklejane folią (wbrew temu co gwarantują sprzedacy nie nadają się do moczenia!). Można też, jak w całym Wietnamie zaopatrzyć się w odzież sportową, plecaki, buty (adidasy, buty trekingowe) znanych światowych marek (jakość różna) za dobrą kasę. Można przede wszystkim uszyć sobie garnitur, koszulę, kostium, sukienkę itd, itp - do wybory do koloru, według własnego projektu, czy model wybrany z katalogów. Można zamówić sobie byty na mairę - sandały, półbuty, oficerki, buty kowbojskie. Można zamówić sobie torbę skórzaną, kurtkę skórzaną, co kto chce.
Przy plaży można sobie uszyć kostium kąpielowy...

Transport do następnego miejsca

Z Hoi An taxi (300 000 VND) do Da Nang na lotnisko. Lot do Hanoi 11,30; koszt ok. 1 200 000 VND (ok. 200 zł). Bilet kupiony w naszym hotelu, zapewne z drobną prowizją :)

Hanoi (dzień 18 - 19)

Nocleg

Z lotniska do hotelu taksówkarz wiózł nas błądząc, za 200 000 dobre pół godziny. Gdy jechałyśmy na drugi dzień (właściwie w nocy...) na lotnisko, kierowca jechał max 10 minut, bocznymi uliczkami; na upartego znając ten skrót można dojść na piechotę :)
W hotelu chłopak w recepcji prawie nie mówiący po angielsku, było trochę zamieszania z wydrukiem z terminala po dokonaniu płatności... Na szczęście okazało się że wszystko było ok, ale trochę nerwów było.
Sam hotel godny polecenia, pokoje duże i wygodne, choć miałyśmy jedno łóżko.
Woda, herbata, kawa, oczywiście czajnik.
Żeby uniknąć błądzenia po ulicach warto zamówić sobie transfer z lotniska i potem na lotnisko. Tak jak napisałam za taxi zamówioną w hotelu zapłaciłyśmy 120 000 VND (ok. 20 zł).
Na jednym ze zdjęć mapka z wizytówki hotelu z dojazdem.

Adres: Chio Hotel; 15 Cau Den, Nga Tu Cao Toc, Duong II - Noi bai Airport, Soc Son, Noi Bai
Cena za dobę: 550 000 VND (ok. 90 zł) / 2 os. ze śniadaniem (lunch box)

W okolicy

Z lotniska do centrum miasta najtaniej dostać się autobusem nr 17, który odjeżdża spod terminalu przylotów. Podróż trwa około godziny, bilety kupuje się w autobusie, kosztują 9000 dongów, czyli ok 1,50 zł.
My miałyśmy hotel w pobliżu lotniska i do centrum pojechałyśmy taksówką - 250 000 VND (40 zł) w jedną stronę.
Warto pojechać do centrum, nad jezioro i tam odwiedzić świątynię na wyspie. Polecam teatr na wodzie. Spektakl można obejrzeć w teatrze Thang Longmieszczącym się nad tymże jeziorem. My trafiłyśmy tam całkiem przypadkowo, gdy turyści właśnie wychodzili z teatru.
Green Street Hotel – adres: 21 Mã Mây, Hàng Buồm, Hoàn Kiếm, Hà Nội, Wietnam; telefon: 84 4 3828 0195.
Bilet kosztuje 100 000 VND (16 zł). Małą namiastkę tradycyjnej wizytówki Wietnamu miałyśmy nad zatoką Ha Long; tam przy wyjściu z portu rano można obejrzeć półgodzinne przedstawienie.
Na jeziorze w parku jest mała świątynia do której warto zajrzeć (na nocnym zdjęciu oświetlona na "żółto"), koszt 30 000 VND (5 zł).
My po spacerze włóczyłyśmy się po centrum, zjadłyśmy w knajpce dla lokalesów kolację i taksówką (200 000 VND - ok. 30 zł) wróciłyśmy do hotelu.

Transport do następnego miejsca

Na lotnisko ok 5 minut, taxi z hotelu za 120 000 VND (ok. 20 zł)
Lot do Pekinu

Pekin (dzień 20)

Nocleg

W samolocie :) Air China

Cena za dobę: Nocny lot

W okolicy

Można wynajętym autem z Williamem (koszt 500 juanów za 8 godzin). Można indywidualnie, metrem do centrum. Można podjechać do Świątyni Nieba, potem pojechać do hutongów. DOJAZD Z LOTNISKA – jest specjalny pociąg, bilet w jedną stronę kosztuje 25 yuanów, biletów nie kupujemy na zapas, bo jest ważny tylko na stacji zakupu i w danym dniu (podobnie jest z biletami na metro, z tym że te kosztują 2 yuany). Linia z lotniska dojeżdża do stacji Dongzhimen, położonej w miarę centralnie. Przy wyjściu z metra jest zawsze bramka, która zabiera bilet (inaczej się nie otworzy) PORUSZANIE SIĘ PO PEKINIE. Polecam ściągnąć sobie aplikację metra pekińskiego. arto zainwestować w kartę sim (do kupienia na lotnisku w automacie (trzeba dokładnie przejrzeć wszystkie karty, my kupiłyśmy kartę na Malezję... ).
Najdogodniej wspomnianym metrem, niedrogo, pamiętać trzeba, żeby nie kupować tych biletów na zapas. Na każdej stacji są punkty sprzedaży, czynne podobnie jak funkcjonuje metro (również przed 6.00). Stacje oznaczone są po chińsku i angielsku, podobnie jak wszystkie mapy. W metrze spiker przekazuje informacje o kolejnych stacjach (w tym przesiadkowych) również po angielsku. Większość atrakcji (PAŁAC LETNI, ZAKAZANE MIASTO, ŚWIĄTYNIA NIEBA, PARK BEIHAI) jest położona w pobliżu jakiejś stacji metra, podobnie jak główne stacje kolejowe i dworce autobusowe.
CENY: większość cen jest zbliżona do Warszawy, ale z reguły znacznie niższa, obiad w tańszych restauracjach jemy spokojnie już za 20 yuanów (czyli 10 zł). Półlitrowe piwo w sklepie kosztuje 4 yuany, w restauracji 8-10.

Transport do następnego miejsca

Z Pekinu lot do Warszawy.

Warszawa (dzień 21)

Nocleg

W domu :)

Podsumowanie

ZDECYDOWANIE ODRADZAM PODRÓŻ NA PÓŁNOC WIETNAMU O TEJ PORZE ROKU (GRUDZIEŃ / STYCZEŃ).
Pogoda w kratkę, prawdopodobieństwo że będzie padało i wiało jest ogromne, a słońce to loteria.
Szczególnie dotyczy to regionu Ha Giang, gdzie w wyskokich partiach gór są widoki zapierające dech w piersiach, a my miałyśmy tam głównie mgłę na trzy metry :(

Druga według mnie istotna kwestia: Wietnam wcale nie jest taki tani, jak się słyszy i czyta. Bardzo tani jest lokalny transport, tanie loty wewnętrzne (zwłaszcza kupowane bezpośrednio), tania jest kawa, tanie jedzenie - ale tylko w regionach mało turystycznych i w knajpkach dla Wietnamczyków. Restauracje dla zachodnich turystów w najlepszym wypadku mają ceny porównywalne z naszymi. Bardzo drogie jest wypożyczanie auta (zawsze z kierowcą), zatoka Ha Long, korzystanie z miejscowych agencji - tu ceny zwykle w dolarach i sumy często z kosmosu.

Wietnam jest bardzo komercyjny. Tłumy turystów praktycznie wszędzie rozpuściły Wietnamczyków :( Dlatego warto pojechać w miejsca mało albo mniej turystyczne (Mai Chau Ninh Binh, Ha Giang)

Uważać na kanty, prawie każdy Wietnamczyk z czarującym uśmiechem zechce Was naciągnąć na podwójną cenę nawet za bilet na autobus czy pociąg..
Część poniższych informacji znalazłam na różnych stronach w internecie, ponieważ okazały się zgodne ze stanem faktycznym postanowiłam je tu zamieścić po wprowadzeniu własnych poprawek i aktualizacji
PIENIĄDZE:
Wietnamczykom nie wolno legalnie wymieniać dongów na obcą walutę. Więc w tym celu powinieneś udać się do sklepu jubilerskiego lub na lotnisku do banku. Na podstawie biletu lotniczego lub karty pokładowej oraz paszportu obcokrajowca jubiler lub bank dokonają wymiany. Kurs wymiany na lotnisku z reguły jest taki sam, jak u jubilera.
Państwowe urzędy mają obowiązek przyjmowania dongów. Za bilet na liniach Vietnam Airlines możesz zapłacić w miejscowej walucie, choć cena jest podawana w dolarach. Bankomaty są wszędzie, ale wiele z nich nie uznaje kart z Polski i Europy. Najpewniejsze są bankomaty zagranicznych banków ANZ BANK oraz HSPC. Pieniądze z kart VISA (wypukłych) można wypłacić w praktycznie każdym banku i większym biurze podróży – wystarczy mieć paszport. Prowizja od takiej transakcji to 3%. Bankomaty są też na lotniskach i w centrach miast (nie za wiele, ale są). Banków jest niezliczona ilość – dosłownie na każdym rogu. Wymiana pieniędzy: najlepiej w banku lub autoryzowanym punkcie wymiany. Kurs czarnorynkowy praktycznie nie istnieje, a banki nie pobierają prowizji. Tradycyjnym punktem wymiany są sklepy złotnicze – ale trzeba uważać, bo zdarzają się „wałki” w takich miejscach. Pieniądze wymieniają też hotele i biura turystyczne, zazwyczaj po niższym kursie. Zdecydowanie odradzam wymianę na ulicy. W Wietnamie można płacić dolarami, ale polecam używanie lokalnej waluty (tak jest taniej). Dolarami płaci się zazwyczaj za hotele, autobusy turystyczne, wycieczki w biurach podróży – ale tylko jeżeli cennik jest w dolarach. W wielu sklepach z atrakcjami turystycznymi ceny są w USD, ale możecie być pewni, że cena jest wtedy przynajmniej dwa razy droższa niż normalnie.
WIETNAMSKI SAVOIR VIVRE, CZYLI CO WYPADA, A CZEGO NIE WYPADA:
Jest kilka zasad i gestów, które warto znać przed przyjazdem do Wietnamu.
Przede wszystkim – w Wietnamie jest ogromny szacunek do osób starszych. Bardzo źle odbierane jest podnoszenie głosu na osoby starsze czy rozmawianie z nimi z rękoma opartymi na biodrach (to ogólnie jest obraźliwy i pogardliwy gest). Nie powinno się też celować palcem wskazującym w twarz ani dotykać nikogo po głowie (małe dzieci teoretycznie wolno, choć różnie można to odebrać na prowincji).
Wietnamczycy bardzo lubią kontakt fizyczny i pewnie niejedną dziewczynę będą chcieli dotknąć tak często jak dotykają swojego najlepszego kolegę co wcale nie musi mieć podtekstu seksualnego. Jednak całowanie się i nadmierne okazywanie uczuć w miejscu publicznym jest bardzo niemile widziane.
Wietnamczycy są bardzo nieśmiali. Publicznie nie okazują gniewu. Może być tak, że nieświadomie kogoś urazisz, a on tego po sobie nie da poznać… Nam też raczej nie wypada się kłócić publicznie.
W Wietnamie, szczególnie w biednych miejscach, gdzie ludzie są bardzo religijni (np. Hue) nie wypada zostawić jedzenia na talerzu – szczególnie, jeśli zostało wykonane z ryżu. Jest to okazanie szacunku do ciężkiej pracy w polu. W Sajgonie i Hanoi raczej nie zwraca się na to uwagi… Podobnie też na podawanie pieniędzy – oznaką szacunku jest podawanie ich i odbieranie w dwóch dłoniach. (Ale nie przywiązuje się do tego aż tak dużej wagi jak np. w Tajlandii.)
Wołając kogoś nie przywołujcie go dłonią tak jak my – środkiem dłoni do góry, bo tak woła się na psy. Wołając kogoś dłonią, wnętrze dłoni powinno być skierowane do dołu, tak jakbyśmy machali na ziemię.
Choć Wietnam ogólnie nie jest krajem zbyt religijnym, to jednak należy pamiętać o zakrywaniu ciała wchodząc do pagody i nie robić tam nadmiernego hałasu. W Wietnamie nie składa się rąk (tak jak przy mówieniu ‘namaste’ w Nepalu) przy powitaniu – tu oznacza to żebranie lub modlitwę.
AGENCJE W WIETNAMIE:
Polecana agencja turystyczna The Sinh Tourist. Mają rewelacyjnych przewodników, pełen profesjonalizm. Jest to jedna z pierwszych agencji, które powstały w Wietnamie. UWAGA! Na północy (pewnie nie tylko) Wietnamu jedzą wszystko, włącznie z psami i kotami!!
NOCLEGI:
9 – 20 $ ZA DWÓJKĘ Z ŁAZIENKĄ Z CIEPŁĄ WODĄ (po negocjacjach) MAX!
Szukając noclegu, czytać opinie. Najbardziej irytujące w całym Wietnamie jest to, że często w pokojach nie ma… okien.
Przez to wilgoć jest nie do wytrzymania, bywa zimno (szczególnie w styczniu, lutym) i nic nie schnie. Dlatego trzeba czytać opinie, a także przeglądać zdjęcia na booking i facebooku tak długo, aż nabiera się 100% pewności, że dany pokój MA okno.
Generalnie wilgoć w Wietnamie uniemożliwia schnięcie czegokolwiek. Nie wiem jak jest w innych miesiącach, ale nam nie schło nic - przez 4 dni uprane majtki były tak samo mokre jak bezpośrednio po wypraniu. Warto to wziąć pod uwagę pakując się na podróż, bo jeśli będziecie na północy w grudniu / styczniu, to liczcie się z tym, że pranie nie wyschnie. MOżna spytać w hotelu, czy oferują usługę prania, to jest jakieś rozwiązanie.

Uwaga: rezerwując nocleg przez booking czasem w cenie NIE są wliczone podatki albo service charge!

TRANSPORT
MOŻNA:
Kupić bilet typu open w agencji turystycznej (np. Sinh Tourist) na przejazdy miedzy miastami popularnymi turystycznie. Będzie szybciej, taniej i bez niespodzianek po drodze, typu pęknięta opona, przystanki w każdej wiosce i niemiłosiernie dłuuuga podróż.
SAMOLOTY:
Latać liniami VietJet Air i Jetstar Pacific. Należy spodziewać się opóźnień. Zdarzają się przy 75% połączeń. Ciekawostka: Opuszczając lotnisko zostaniecie poproszeni o pokazanie karty pokładowej i bagażu rejestrowanego – panie sprawdzają, czy aby na pewno macie swoje walizki. Gdy zerwiecie od razu kartki bagażowe może być problem! Takie procedury są przy wszystkich przelotach wewnętrznych.
AUTOBUSY:
Autobus typu sleeper bus w środku posiada trzy rzędu dwupiętrowych leżanek. W sumie to 43 miejsca. Najniższe piętro jest na poziomie podłogi, po której chodzi się boso lub w skarpetkach (przy wejściu do autobusu ściąga się buty i wkłada do reklamówki). Aby wejść na leżanki na wyższym piętrze, używa się drabinki. Każda leżanka ma ruchome oparcie więc jak nie chcemy leżeć, możemy ją ustawić do pozycji siedzącej. W „nogach” mamy taką specjalną wnękę, w której możemy schować podręczny, nie za duży plecak.
Na każdej leżance jest kocyk i poduszka, a czasami dodatkowo dostajemy butelkę wody i mokre chusteczki do umycia rąk. Autobusy mają bardzo dobrze działającą klimatyzację, zatem warto zabrać ze sobą bluzę, polara lub po prostu coś cieplejszego, bo potrafi być bardzo zimno. W Wietnamie jest wielu przewoźników. Polecane są FUTA Bus Lines. Bilety możemy rezerwować poprzez ich stronę internetową (na e-mail otrzymamy voucher, który później w kasie trzeba wymienić na właściwy bilet), w hotelu, w którym śpimy lub w biurze turystycznym. Bardzo często za darmo odbierają nas spod hotelu małym busem i dowożą na miejsce, gdzie znajduje się duży autobus lub pod biuro linii autobusowej, gdzie wymieniamy nasz „voucher” na fizyczny bilet. Jeżeli musimy samemu podjechać do biura, to trzeba być ok godzinę wcześniej, aby otrzymać bilet.
AUTOBUSY - REZERWACJA:
https://futabus.vn/en-US www.thesinhtourist.vn/
- połowa biur nazywa się The Sinh albo Sinh Cafe, bo w Wietnamie biuro z tego linku to jest marka i wszyscy się pod nich podszywają.
Najlepiej sprawdzić gdzie mają biura (na tej stronie) i walić tylko tam, niezależnie od stu biur, które będą po drodze.
Autobusy dalekodystansowe nie mają siedzeń, tylko takie leżanki (pokazałam na zdjeciach), które niestety będą na dłuższych trasach niewygodne dla osób o wzroście powyżej 170 cm, bo są dostosowane do średniego wzrostu Azjatów i przestrzeń na nogi jest bardzo ograniczona.
Trick, o którym wie niewiele osób – pod siedzeniem jest skrytka. Jeśli idzie się spać, można schować tam wartościowe rzeczy. Poza tym przed odjazdem autobusu trzeba zgłosić się po butelkę wody w biurze. Zwykle dają, ale nie afiszują się z tym.
Ceny i długość przejazdu między danymi miejscowościami są do sprawdzenia na stronie przewoźnika Futa Bus Lines (WYŻEJ LINK). Można też przez nią dokonać rezerwacji biletów z wyprzedzeniem. (UWAGA! Taniej wychodzi rezerwacja przez stronę po wietnamsku, po angielsku doliczą co najmniej 2 USD! Google translator konieczny!) Dostaje się mailem i smsem kod rezerwacji. Na dworcu trzeba go pokazać z godzinę wcześniej i dostaje się papierowy bilet.
Jeśli na dworcu jest dużo autobusów, to warto wiedzieć, że na bilecie jest numer rejestracyjny Waszego pojazdu. Warto to wiedzieć, ponieważ często źle wypowiadamy nazwy miejscowości (np. Can Tho to nie kan to tylko kant HO) i bywa, że oni już tego nie rozumieją. Hue też BARDZO trudno wytłumaczyć jak to poprawnie wymówić…
Jeśli przyjedzie się na duży dworzec FUTA, to NIE BRAĆ TAKSÓWKI do hotelu! Poszukać busików, nimi przejazd jest za darmo i odwiozą pod sam hotel! Należy pokazać im adres. Można rezerwować bilety na miejscu, np. w hostelu, bo FUTA to nie jest jedyny przewoźnik w Wietnamie (np. nie jeździ do Hoi An).
POCIĄGI:
Pociągi są wygodne i bardzo przyjemnie się nimi podróżuje. Wszelki bilety online należy kupować poprzez oficjalną stronę wietnamskich kolei. Oczywiście możemy także poprosić w hotelu, aby ktoś z obsługi załatwił nam bilet na interesujący nas pociąg
REZERWACJA NA POCIĄG:
https://dsvn.vn/#/ www.baolau.com/ Rezerwacja biletów online na oficjalnej stronie Vietnam Railways, a nie na pierwszej lepszej, która wyskoczy w Google, bo to strony pośredników. Tam bilety kosztują nawet 2x drożej… (WYŻEJ LINKI- oficjalny przewoźnik: pierwszy; polecany na blogach: drugi). Poza tym bilety można kupić też na stacji kolejowej – praktycznie na każdy odcinek podróży. Czyli w Sajgonie kupicie np. na trasę Hue – Hanoi. Składy są zmodernizowane, standard podróży jest ok.
Jest kilka opcji, jeśli chodzi o komfort jazdy:
soft sleeper - najdroższa klasa i najwygodniejsza. 4 łóżka w przedziale, pościel, miękki materac.
hard sleeper - coś jak kuszetka. 6 łóżek w przedziale, twardy materac, pościel.
soft seater - wagon bezprzedziałowy z wygodnymi fotelami i klimatyzacją
hard seater - wagon bezprzedziałowy z drewnianymi ławkami. Może być z klimatyzacją lub bez. Fajne w pociągach jest to, że naprawdę można zobaczyć cały długi kraj – jak żyją ludzie, góry, wybrzeże… Podczas 23-godzinnej podróży podają 2x posiłek, ale można dokupić sobie np. kurczaka za 30k dong, w tym jadącym krócej dają tylko śniadanie. Dodatkowo cały czas chodzi pan z owocami i solą krewetkową, a także pani z kawą.
TAKSÓWKI:
W Hanoi korzystać tylko z Ubera / Graba. W pozostałych mniejszych miejscowościach taksówki są w porządku. Zresztą odległości nie są zbyt wielkie i nawet jak się zgubią to przepłaca się dosłownie kilka złotych. generalna zasada dotycząca całego Wietnamu – mniejszy samochód będzie nieco tańszy. Zawsze też sprawdzajcie ceny które są wywieszone na drzwiach albo na oknie taksówki. Ceny za kilometr wąchają się od 9-15 tys. Jeśli traficie na kombinatora z zakrytym taksometrem nie korzystajcie. Koniecznie sprawdzać, czy na taksometrze skasowana jest należność za poprzedni kurs!!!

JEDZENIE W WIETNAMIE
Bún chả - czyli: „makaron ryżowy klopsiki”. Wygląda znajomo. Trochę jak hamburger, trochę jak nasz kotlet mielony. Ta pochodząca z Hanoi potrawa jest jedną z najpopularniejszych w Wietnamie. Bun cha to grillowane klopsiki z mielonej wieprzowiny oraz grillowane plastry boczku, podawane w podgrzanym sosie rybnym rozrobionym z wodą, z plasterkami marchewki oraz zielonej papai. Do tego makaron ryżowy bun i zielenina (kiełki fasoli, zioła, sałata). Dodatki: chili w proszku lub chili rozbite w moździerzu i siekany czosnek. (DRUGI OPIS: danie przyrządzane z grillowanego boczku wieprzowego oraz grillowanych klopsików z mielonej wieprzowiny, zatopionych w gorącej miksturze z sosu rybnego, wody oraz octu, w którym pływają także plasterki marchewki i zielonej papai. Podawane z makaronem ryżowym Bun, koszem ziół oraz dodatkami: suszonym lub siekanym, świeżym chili i siekanym czosnkiem.)
Banh mi - wygląda jak nasza szkolna kanapka. Jest to bagietka z mąki pszennej, czasem z dodatkiem ryżowej. W środku mogą znajdować się: smażone jajka, omlet, grillowana wieprzowina z chrupiącą skórką, klopsiki z mielonej wieprzowiny w sosie pomidorowym, szynka, pieczona wieprzowina Char Siu (VN: Xá Xíu), pasztet z wątroby wieprzowej i wieprzowiny, flaki wołowe w sosie, mielone kotleciki rybne albo tofu, ale tylko w wybranych miejscach, serwujących dania wegetariańskie. (INNY OPIS: w środku której znajdziemy omlet z siekaną bylicą pospolitą, często także przesmarowana pasztetem z wieprzowych podrobów i mięsa.)
Banh Cuon – cienkie ciasto ryżowe z nadzieniem z grzybów i mięsa.
Bun Thang – wyśmienita zupa, oparta na bulionie z kurczaka, z jego mięsem, pokrojonym na paseczki omletem, grzybami, tartą rzepą i makaronem, z kropelką fermentowanej pasty krewetkowej. Do tego makaron Bun.
Banh Beo – Potrawa z Hue, jednakże dostępna w całym regionie. Małe „ciasteczka” ryżowe, tradycyjnie podawane każde na osobnym, maleńkim spodeczku, mniej tradycyjnie – na talerzyku. Z toppingiem z suszonych/mielonych krewetek i dressingiem z szalotki, sosu rybnego, octu ryżowego i oleju.
Banh xeo lub Banh Khoai - to wietnamskie naleśniki z mąki ryżowej. Nadziewane najczęściej krewetkami, wieprzowiną (rzadziej kurczakiem), kiełkami fasoli. Dostępne są też w wersji wegetariańskiej (w barach wege), z tofu oraz dużą ilością świeżych warzyw. Ważnym dodatkiem jest kurkuma – aromatyczna przyprawa nadająca potrawie charakterystycznego żółtego koloru.
Bun Bo Hue – potrawa z Hue - pikantny bulion wołowy z grubym ryżowym makaronem i wołowiną/golonką i/lub kotlecikami z kraba (jak widzicie, jest tutaj duża dowolność).
Com Hen – pikantne danie popularne w Hue, przygotowywane z ryżu, posypanego przesmażonymi małymi małżami, z dodatkiem orzeszków ziemnych, sezamu, chrupiącego ciasta ryżowego i bazylii.
Cha Ca La Vong – grillowane klopsiki rybne, duszone z czosnkiem, imbirem, kurkumą i koperkiem. W Hanoi warto spróbować potrawy o nazwie Cha ca z białej ryby: brzeszczotka azjatyckiego (wersja najbardziej pożądana na południu), pangi oraz różnych rodzajów karpiowatych i okoniowatych. Mięso ryby mieli się lub rozbija w moździerzu z przyprawami (koper, pieprz, czasami chili) i gotuje na parze. Przed spożyciem zazwyczaj smaży się na oleju.
Cao Lau - to smaczne danie, lokalny specjał – Cao Lau. To wyjątkowo przygotowany makaron ryżowy, z dodatkiem kawałków cienko pokrojonej wieprzowiny (czasem dodawana jest skórka wieprzowa), kiełków fasoli, zieleniny – w tym dużej ilości mięty i innych ziół dostępnych tylko w okolicy miasta, orzeszkami ziemnymi oraz krakersami ryżowymi lub chrupiącym papierem ryżowym. Cao Lau można też zjeść np. w Sajgonie, ale nie będzie tak smaczne jak oryginalne, bo prawdziwe Cao Lau przyrządza się używając wody z jednej, jedynej, przeznaczonej do tego studni w Hoi An, tylko Cao Lau przygotowane na wodzie stamtąd jest smaczne.
Com Ga Tam Ky – Com Ga Tam Ky to przysmak miasteczka Hoi An., to gotowany kurczak, przyprawiony czosnkiem, imbirem, miętą, liśćmi cytrynowymi, pieprzem i solą. Podawany jest z ryżem, gotowanym w kurczęcym bulionie ze szczyptą kurkumy, która nadaje mu żółty kolor. Danie to podaje się z sosem rybnym.
Com tam – specjalność południowego Wietnamu (na północy trudno znaleźć knajpę serwującą Com Tam), danie sprzedawane niemal na każdym stoisku ulicznym. Jest to ryż serwowany z grillowaną wieprzowiną i skórą wieprzową z dodatkiem warzyw świeżych i marynowanych oraz jajkiem. Smaczne, sycące, tanie, łatwo dostępne i… w każdym miejscu smakujące inaczej.
Mi quang to specjalność regionu Da Nang i Hoi An. Głównym składnikiem tego dania jest szeroki makaron ryżowy (czasem z dodatkiem kurkumy, która nadaje ładny, żółty kolor) oraz mięso (kurczak wieprzowina, czasem wołowina) lub ryby i owoce morza (najczęściej krewetki). Do tego: jajko ugotowane na twardo, orzeszki ziemne, chili lub sos chili, mięta wodna, bazylia, kolendra, sezam oraz ryżowe krakersy. Dodatki mogą się różnić w zależności od miejsca, w którym jest danie serwowane.
Nộm hoa chuối (na północy), albo Goi hoa chuối (na południu). Głównymi składnikami są: kwiaty bananowca, kiełki fasoli mung, marchewka, ogórek oraz… uszy wieprzowe pokrojone w cienkie paski. Czasami, dodatkowo można dodać plasterki gotowanej wieprzowiny, krewetki lub kurczaka. Do dania dodaje się też: kolendrę, marzymiętę grzebieniastą oraz miętę. Przyprawia się sokiem z limonki, sosem rybnym, octem ryżowym i siekanymi orzeszkami ziemnymi imbirem oraz czosnkiem.
Pho - tradycyjne azjatyckie danie – smaczne, niezwykle pożywne, lekkie i zdrowe. Co ciekawe, Wietnamczycy nie uznają Pho za zupę! Głównym elementem jest tutaj makaron i dodatki, a wywar jest po to, żeby było łatwiej wszystko zjeść, dodać smaku i aromatu oraz wartości odżywczych. Zjada się makaron i dodatki, nigdy nie wypija całego wywaru. Danie to znajdziemy w każdym barze i ulicznym kramie z szyldem z napisem „PHO”.
Pho Cuon – grube ciasto ryżowe przygotowane na parze, podawane na zimno (lub letnie), w które zawinięte są cienkie plasterki wołowiny, przesmażonej szybko na woku z czosnkiem, z dodatkiem cebuli, sałaty i ogórka. Do tego miseczka sosu rybnego z dodatkami.
Pho Chien Phong – smażony makaron pho, pocięty na kwadraty, z dodatkiem smażonej wołowiny, czosnku, warzyw i sosu rybnego.
Tiết canh – tradycyjne danie kuchni wietnamskiej, przygotowywane ze świeżej krwi, przeważnie kaczej lub świńskiej, gotowanego mięsa i podrobów i z dodatkiem rybnego sosu i orzechów. Można przyrównać to danie do czarniny, jednak różni je jedna zasadnicza kwestia – w przypadku czarniny krew jest gotowana wraz z rosołem i nie dopuszcza się do jej krzepnięcia, w Tiết canh dostajemy krew surową.
DESERY: Che – słodki kisiel zrobiony zawsze na bazie czegoś, co nadaje klejącą konsystencję, np. agar albo maniok. Che może mieć różnorodne dodatki: orzechy, owoce, galaretka nasiona sezamu, nasiona lotosu, wodorosty czy krem kokosowy. Jest naprawdę wiele odmian tego deseru, np. “zdrowotna”, robiona przez potomków chińczyków w Sajgonie, z dodatkiem różnych rodzajów grzybów, pestek i suszonych owoców (każda wersja jest “dobra” na coś: wątrobę, nerki itp.). Che można kupić na ulicy w kubeczkach, w knajpach w szklankach, w chińskich knajpkach – w miseczkach, a w sklepach spożywczych w zafoliowanych kubeczkach - SĄ PYSZNE!!! Sua chua - to połączenie lodu z gęstym, naturalnym jogurtem. Dodatkiem mogą być: mleczko kokosowe, świeże i kandyzowane owoce, dżemy, fermentowany ryż. Zimne (aż zęby bolą!), ale idealnie orzeźwiające. Tao pho – Jest to tofu pływające na syropie, z dowolnymi dodatkami, np. mleczkiem kokosowym, imbirem czy owocami. Dostępne przez cały rok, również na ulicznych stoiskach Kem Tran Tieng to lody wyrabiane w Hanoi od roku 1958! Tradycyjnie w trzech smakach: Mleczka kokosowego, młodego (zielonego) ryżu lub kakao, obecnie również w wielu innych (zdecydowanie mniej popularnych). KAWA: Ca phe nau lub ca phe sua – tradycyjna wietnamskie kawa podawane na ciepło. Ze skondensowanym mlekiem, dzięki temu ma słodki, łagodnie kremowy smak. TRAFICIE NA NIĄ WSZĘDZIE Ca Phe Sua Da – tradycyjna wietnamska kawa z dodatkiem skondensowanego mleka podawana na zimno. Słodka i orzeźwiająca. Sua chua ca phe – połączenie kawy z gęstym, kremowym jogurtem. Podawana na zimno. Ca phe trung – czyli klasyczna wietnamska kawa z dodatkiem kremowej pianki z ubitego skondensowanego mleka i żółtka.. Może być gorzka lub słodka, gorąca lub zimna. REWELACJA!!!! Sinh to ca phe – połączenie smoothie z kawą. Pobudzająca i orzeźwiająca – idealna podczas upałów. Ca phe den – tradycyjna czarna kawa, serwowana jest z dodatkiem lodu. HERBATA: Tra da - za symbol Wietnamu uważana jest też herbata z lodem – tra da. Tra – herbata, da – lód. Można ją kupić w każdym barze i restauracji, niezależnie od regionu. W wielu knajpkach na południu Wietnamu podawana jest za darmo. Jej mocniejsza wersja, podawana na północy Wietnamu kosztuje zazwyczaj około 3000 dongów (~50 groszy). Uważajcie, bo jest znaczna różnica między tymi dwiema odmianami. Co bardziej wrażliwi, po wypiciu jednej szklanki tra da w Hanoi nie są w stanie zmrużyć oka w nocy ;) Co ciekawe, jest to najtańszy napój w Wietnamie, CZĘSTO PODAWANY ZA DAROMO

Przykładowe Ceny

PRZELICZNIK WALUTY:
1 USD - 23 000 VND - 3,80 zł
10 000 VND - 0,50 USD (dokładnie na marzec 2019 0,43 USD) - 1,65 zł

Trzeba się targować - w Wietnamie przychodziło to łatwo. Naprawdę pierwszą cenę należy zbić o 40-50%

Podstawowa zasada – ZAWSZE Z UŚMIECHEM!!! Druga zasada - jeśli czujesz, że chcą cię zrobić – nie kupuj - to nie jest kraj arabski, gdzie za rozpoczęcie i nie dokończenie targu można być nieco opieprz.....W 50% przypadków, gdy rezygnowaliśmy z zakupu cena samoistnie spadała do akceptowalnych poziomów. Zasada trzecia - local price is not for U. Nie liczcie, że wszystko kupicie za cenę dla Wietnamczyków.

Jeśli chcecie napić się drinka w Ha Long, Hue, czy Hoi An to radzę się zaopatrzyć w stosowne napitki w Sa Pa czy Ha Giang. Generalnie: na prowincji.
Cena za 1/2 litra wódki HANOI to na prowincji 30 000 VND (5 zł), ta sama wódka nad zatoką Ha Long kosztuje 180 000 - 220 000 VND (30 - 35 zł), a w Hoi An 100 000 - 120 000 VND (16 - 20 zł). Mówię tu o "normalnych" sklepach...

PICIE, JEDZENIE
– zupa pho na ulicy: 10 000 – 25 000 VND;
– kawa po wietnamsku w lokalnej kawiarni: 20 000 VND, w klimatyzowanej kawiarni: 40 000 – 80 000 VND;
– bun na ulicy: 15 000 – 30 000 VND;
– ryż z mięsem lub owocami morza na ulicy: od 30 000 VND;
– obiad lokalesowy w Hanoi/Sajgonie: 30 000 – 50000 VND;
– piwo: 8 000 – 40 000 VND; zagraniczne powyżej 100 000 VND;
– smoothie owocowe: od 10 000 VND;
– świeży kokos: od 30 000 VND;
– pizza w restauracji, obiady lux (np. z owocami morza): od 100 000 VND (w pizza hut: od 200 000 VND);
– kanapka Banh Mi: od 10 000 VND;
– croissant lub słodka bułka w piekarni: od 10 000 VND;
– bagietka w supermarkecie od 8 000 VND;
– bagietka Banh Mi: 20 000 – 25 000 VND;
– cola 1,5l: 15 000 – 20 000 VND;
– wódka 0,3l: 40 000; 0,7l: 90 000 VND;
– mango: dla lokalesów 20 000, 40 000 VND TO TANIO!
– kawa w kawiarni: ok. 20 000 VND; Jedzenie
Koniecznie trzeba spróbować:
– Cao Lau – gruby makaron charakterystyczne dla Hoi An, karkówka, świeże zioła i przepyszny sos.
– Banh Xeo – naleśniki ryżowe
– White Rose – pierożki

INNE KOSZTY:
– prywatne wycieczki z I Love Vietnam Tour (polecam street foody!) na skuterach – ok. 30-40 USD / os.;
– transport: najdroższe są autobusy dla turystów tzw. open (jedyna ich zaleta jest taka, że nie zatrzymują się co chwilę, żeby zabrać dodatkowych pasażerów). Taksówki: najtańsze od 7 000 VND za 1 km (im mniejszy samochód tym niższa stawka
– ubrania: w zależności od umiejętności negocjacyjnych. Pamiątkowy T-shirt: od 40 000 VND (cena zależy od rozmiaru). Bawełniane luźne spodnie w słonie: od 60 000 VND. Okulary Ray Ban (albo Rai Bun): od 80 000 VND. Tradycyjna wietnamska tunika dla kobiety szyta na miarę: od 500 000 VND (cena zależy od jakości materiału). Duże zakupy; głównie żywieniowe w dużych marketach poza strefami turystycznymi. Są one nieco oddalone max 3 - 4 km, ale doliczając koszt skutera lub taxi i tak się opłaca. W marketach są normalne ceny i wszystko jest na europejskim poziomie. Market można łatwo zlokalizować przy pomocy Google Maps - polecany market CO.OPMART – chyba najlepszy. Uwaga: w Wietnamie zanim coś kupimy, wsiądziemy do taksówki etc. zawsze należy najpierw ustalić cenę. Targowanie jest jak najbardziej wskazane. Widok metki lub etykiety z ceną w Wietnamie jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

Trasa

Autor Trip'u

nitkaska
Podróżuję w małych grupach 2-4 os. Niskobudżetowo, ale bez histerii (hotele tanie, jednakże z łazienką; podczas wyprawy wolę nocny przejazd autobusem niż przelot samolotem). Interesuje mnie kultura, przyroda jest dla mnie tłem dla ludzi. Zawsze przedłożę wizytę na najskromniejszej kolacji u lokalesów, nad zwiedzanie super atrakcji...

Ten Trip spodobał się:

Bądź pierwszą osobą która doceni ten Trip.