TakeMyTrip

Peru ( Ameryka )

Szczegóły Tripu

  • Kraj: Peru
  • Region: Lima, Ica, Arequipa, Puno, Cusco, Amazon
  • Zakwaterowanie: hotele 3/4 , hotele 1/2 , guesthousey, namiot
  • Transport: publiczny, auto wypożyczone, wodny, samolot
  • Preferencje: kultura * , natura *
  • Intensywność: wysoka *
  • Czas trwania: 36 dni
  • Budżet: około 12500 zł (w tym bilet lotniczy 3000 zł )
  • Termin: październik 2020

Plan podróży

  1. Dzień 1 - 3 Lima
  2. Dzień 3 - 4 Lima
  3. Dzień 4 - 5 Nazca (520 m n.p.m.)
  4. Dzień 5 - 7 Arequipa (2325 m n.p.m.)
  5. Dzień 7 - 8 Chivay (3 635 m n.p.m.)
  6. Dzień 8 - 9 Arequipa
  7. Dzień 9 - 10 Puno (3827 m n.p.m.)
  8. Dzień 10 - 11 Titicaca, Amantani
  9. Dzień 11 - 12 Puno (3827 m n.p.m.)
  10. Dzień 12 - 14 Cuzco (3326 m n.p.m.)
  11. Dzień 14 - 15 Aquas Calentes - Machu Picchu (2 040 m. n.p.m.)
  12. Dzień 15 - 16 Cuzco (3326 m n.p.m.)
  13. Dzień 17 - 18 Iquitos
  14. Dzień 18 - 19 Nauta - San Regio
  15. Dzień 19 - 22 Rzeka Amazonka
  16. Dzień 22 - 23 Amazonka, wioska Indian Urarina
  17. Dzień 23 - 25 Amazonka
  18. Dzień 25 - 26 Nauta
  19. Dzień 26 - 28 Iquitos
  20. Dzień 28 - 31 Trujillo
  21. Dzień 31 - 33 Lima
  22. Dzień 33 - 34 Paracas
  23. Dzień 34 - 36 Lima

Przed podróżą

PODRÓŻ ODBYŁA SIĘ W XI / XII 2021 - w chwili zapisywania tripu ostatnim możliwym wyborem był rok 2020.

WIZA: obywatele Polski  nie muszą mieć wizy, jeśli ich pobyt nie przekroczy 90 dni. Nasza podróż odbywała się w okresie pandemii i obowiązywały stosowne restrykcje, począwszy od testów przed wylotem. Nie będę jednak poruszać tego tematu, poniewaz zasady w okresie pandemii zmieniają się z miesiąca na miesiąc. 
SZCZEPIENIA: jeśli wybieracie się w rejon Amazonki to na niektóre obszary zalecane są szczepienia przeciwko żółtej febrze. Jeśli chodzi o pozostałe szczepienia to decyzja należy do każdego z Was. Ja osobiście uważam, że szczepienia chronią, mam w związku z tym wszystkie możliwe szczepienia zalecane podróżnikom. 
CO WARTO ZABRAĆ: w zależności od regionu który zamierzacie odwiedzić oraz od pory roku. W moim przypadku potrzebne były rzeczy na każdą strefę klimatyczną, byłam i na wysokości 5000 m n.p.m. i w Amazonii. Na część południową (w dużym skrócie: Nazca, Cusco, Titicaca, Colca) przydadzą się buty trekkingowe (w najgorszym razie adidasy z tych "solidniejszych"), polar, kurtka windstopper, coś przeciwdeszczowego, sandały trekkingowe, dla wrażliwych na zimno rękawiczki i czapka, ponieważ np na Winikunka może być naprawdę zimno. No i spodnie z odpinanymi nogawkami, t-shirty, czyli coś na ciepłe dni. Odwiedzając północ, np  Iquitos, Trujillo czy Chachapoyas trzeba się przygotować na tropiki, upał, duża wilgotność powietrza. Zawsze polecam małą i dobrą latarkę, w Ameryce Południowej przyda się gwiżdżacy alarm, bo bywa niebezpiecznie, choć my tego na szczęście nie doświadczyliśmy.
OBOWIĄZKOWA apteczka z lekami "na wszelki wypadek", antybiotyk o szerokim spektrum, leki przeciwbiegunkowe, no wiadomo.  
UBEZPIECZENIE: mam zawsze na ok 350 000 euro, szeroki zakres bez sportów ekstremalnych.HOTELE: w Peru warto mieć zrobione, ja robię zawsze na Booking, ponieważ na miejscu z reguły było drożej (to się może zmieniać więc warto sprawdzać przed podróżą). Jeśli chodzi o hotele w Peru warto zawsze się upewnić, że w cenie są ręczniki oraz pościel, ponieważ często trzeba za nie dopłacać. Nie zawsze jest też ciepła woda, na to także sugeruję zwracać uwagę. W hotelach często pomagają dokonywać rezerwacji na autobusy za minimalną dopłatą. 
LOTY WEWNĄTRZ KRAJU: warto dokonać rezerwacji z dużym wyprzedzeniem, na kilka dni przed żądanym terminem może być dość drogo (powyżej 100 USD, a w soboty dwa razy więcej). Trzeba wiedzieć, że 99% lotów odbywa się z międzylądowaniem w Limie. Czyli tak: lecąc z Cuzco do Iquitos lecicie z przesiadką w Limie. To jest ok. Ale lecąc z Iquitos do Trujillo także lecicie przez Limę, co jest idiotyczne, ale tak jest i koniec, itd.

Lima (dzień 1 - 3)

Nocleg

Ponieważ podróżowałam z trójką znajomych, często wybieraliśmy apartamenty. Tak było w Limie, mieliśmy do dyspozycji 2 duże sypialnie, wspólny pokój połączony z kuchnią w dzielnicy Miraflores, uznawanej za najbezpieczniejszą w Limie. W pobliżu sklepy, restauracje, blisko wszędzie, do historycznego centrum taxi za 20 zł. NALEŻY KORZYSTAĆ TYLKO Z OZNAKOWANYCH TAKSÓWEK!!! - i należy ZAWSZE ustalać cenę i ZAWSZE się targować.

Adres: 374 Avenida Ernesto Diez Canseco, Miraflores
Cena za dobę: 108,40 USD / 2 noce / 4 os

W okolicy

Pierwszego dnia po przylocie mieliśmy luźny dzień na zakup kart telefonicznych, zwiedzenie dzielnicy i zakup biletów do następnego miejsca. Plany na następny dzień na zwiedzanie były ambitne, ale okazało się, że w zaplanowanym terminie, kiedy mieliśmy jechać do Paracas (trzeciego dnia pobytu) nie pojedziemy, ponieważ w Peru ten weekend także był świąteczny (WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH) i wszystkie bilety z Limy "dokądkolwiek" były wykupione przez Peruwiańczyków. W konsekwencji cały dzień spędzliśmy na szukaniu noclegu, ponieważ nasz apartament był już zajęty. Czas pandemii spowodował, że część hoteli się zamknęła, nie informowawszy portali typu Booking.com. W ten sposób dotarliśmy do hotelu, którego nie było, na szukanie miejscówki straciliśmy przedpołudniowych kilka godzin, następnie na szukanie kolejnego noclegu kolejnych kilka. Pisze o tym dlatego, ponieważ w podróży takie atrakcje zdarzają się wcale nie tak rzadko i dobrze jest mieć jakiś margines czasu na takie sytuacje.

Transport do następnego miejsca

następny etap to nadal Lima, taxi 20 zł do obrzeżnej dzielnicy na nocleg

Lima (dzień 3 - 4)

Nocleg

Obrzeżna dzielnica Limy, nie mam adresu, rezerwację robił kolega. Dziura straszna, pomimo że to zamknięte strzeżone osiedle, co jednak świadczyło jedynie o tym, ja bardzo była to niebezpieczna okolica, a nie o zamożności mieszkańców. Szkoda jednak, że nie mam adresu, bo właściciele przemili i poleciłabym to miejsce, choć standard należał do "dyskusyjnych" :))))

Cena za dobę: 40 USD / 2 pokoje / 4 os. bez śniadania

W okolicy

Choć tego dnia niewiele widzieliśmy, to jednak widzieliśmy kilka senek z życia, takie też wrzucam zdjęcia z etapu.
Do guesthouse dotarliśmy późno, okolica "żadna", na dodatek niebezpieczna, czasu wystarczyło jedynie na kolację. Do zwiedzania Limy wrócę później

Transport do następnego miejsca

Lima - Nazca. Autobusem Cruz del Sur, ok. 440 km.; koszt 95 SOL (95 zł x 1 os), ok. 6 godzin.
O podróżowaniu autobusami po Peru napiszę więcej w następnych etapach.
W Peru podróżując autobusem trzeba być na dworcu na 2 godziny przed odjazdem. Takie są wymogi, czasem wystarczy godzina, ale przybycie na ostatnią chwilę to ryzyko. W większości linii autobusowych bagaż nadaje się wcześniej, do autobusu wsiada się jedynie z bagażem podręcznym. W czasie pandemii we wszystkich autobusach obowiązywało noszenie DWÓCH maseczek, czasem (choć rzadko) TAKŻE obowiązywała przyłbica.

Nazca (520 m n.p.m.) (dzień 4 - 5)

Nocleg

Znakomita miejscówka, z klimatem, szalenie pomocny właściciel Roy, trochę w stylu hippies ;)
Na miejscu można zamówić loty nad geoglifami, skorzystać z pomocy przy wynajęciu taxi która zawiezie do pozostałych atrakcji okolic Nazca. Ceny u Roya są konkurencyjne.
Do dyspozycji taras, pokój gier, taras słoneczny, wspólna kuchnia, wspólny salon / sala TV. Można skorzystać z przechowalni bagażu, kuchni, pomieszczeń wspólnych oraz prysznica po zakończeniu doby hotelowej (10 SOL / osoba) . Roy pomaga także w zakupie biletów na autobusy do kolejnych miejsc.
Myślę, że to jedna z lepszych miejscówek w Nazca.

Adres: Nanasqa Hostel en Nasca / Calle Los Geranios Mz L, Lt 13 - AMAPROVI, Nazca
Cena za dobę: 29,40 USD / 1 noc / 2 pokoje / 4 os.

W okolicy

Przede wszystkim Nazca to lot nad geoglifami. Po locie nad geoglifami taksówką do cmentarzyska Chauchilla, akweduktów oraz do piramidy w Cachuachi. Koszt 100 USD za całą podróż, na koniec z wizytą w warsztacie ceramicznym, gdzie można kupić przepiękną ceramikę Nazca (zdecydownie polecam, wtedy ceny mnie zszokowały - od 50 zł wzwyż, jednak jak się potem okazało, tam były najpiękniejsze rzeczy, a ceny ceramiki w Peru wszędzie były tak samo wysokie...).
Zwykle mam niedosyt miejsca, ale myślę, że na Nazca 1 dzień wystarczy w zupełności. To, co jest tam do zobaczenia spokojnie można ogarnąć taksówką po odbyciu lotu, pod warunkiem, że zdecydujecie się na lot ok 8 rano. Czasem loty się opóźniają ze względu na warunki atmosferyczne, tak było i w naszym przypadku, ale pomimo tego bez problemu zdążyliśmy zwiedzić wszystko. Może się zdarzyć, że z w/w przyczyn danego dnia loty się nie odbywają, wtedy warto mieć możliwość przesunięcia całego planu o 1 dzień, ponieważ geoglify nad Nazca to jedna z tych rzeczy, których odpuścić nie można. Gdyby to było niemożliwe w razie napiętego planu i dokonanych wcześniej innych rezerwacji sugeruję zaplanować podróż tak, żeby na koniec po powrocie do Limy zostawić sobie 2-3 dni rezerwy. Wtedy będzie możliwość powrotu na dwa dni do Nazca.

Transport do następnego miejsca

Nocny bus Nazca - Arequipa, ok. 400 km., ok. 10 godzin, Cruz del Sur, ok 125 SOL (125 zł).

Arequipa (2325 m n.p.m.) (dzień 5 - 7)

Nocleg

Nie dzielę pobytu w Arequipa na dwa etapy, ponieważ przyjechaliśmy nocnym busem nad ranem, spędziliśmy tu 1 noc i rano ruszyliśmy do Chivay. Dlatego pierwsze zdjęcie jest z autobusu firmy Cruz del Sur, dwa pozostałe z hotelu.
Nasz hotel to bardzo polecana miejscówka, w sumie było jako tako, choć w mojej ocenie opinia przerasta stan faktyczny. Warto pójść jak najwcześniej na śniadanie, ponieważ czeka się na nie naprawdę długo do 40 minut! W ogólnym rozrachunku polecam jedynie wtedy, jeśli w podobnej cenie nie znajdziecie innego hotelu powyżej 8*.
Zaletą jest to, że można się tam czuć naprawdę bezpiecznie. Jest kilka miejsc gdzie można spędzić wolny wieczór (taras, gdzie jada się śniadania, patio, dolna restauracja). W hotelu można spędzić czas po zakończeniu doby hotelowej, nieodpłatnie skorzystać z prysznica, przechowali bagażu. Pomagają przy rezerwacji biletów na autobusy Cruz del Sur, ale trzeba bardzo dokładnie wiedzieć czego się chce, inaczej mogą być nieprzyjemne niespodzianki.

Adres: Le Foyer Arequipa; Ugarte 114, AQP Arequipa; Telefon: 51 54 286473
Cena za dobę: 1 noc w autobusie Nazca - Arequipa, koszt ok. 100 SOL / 1 os. 2 noc: 32,12 USD / 2 pokoje / 4 os. /

W okolicy

Arequipa (2325 m n.p.m.) uznawana jest za jedno z najpiękniejszych miast Peru, z czym zdecydowanie się zgadzam. Mówi się o nim, że to "białe miasto", ponieważ większość budynków jest właśnie biała. Warto się powłóczyć uliczkami, a jeśli chodzi o zwiedzanie, to polecam: 1. klasztor Santa Catalina – wstęp 40 SOL (zwiedzanie na ok. 3-4 godziny, sugeruję się nie spieszyć, w sumie to największa atrakcja miasta i zdecydowanie nie wolno jej sobie odpuścić, mnie się BARDZO podobało!), 2. San Camilo – lokalny targ praktycznie w samym centrum, jest kilka wejść od Plaza de Armas, jednakże to miejsce głównie ze straganami z pamiątkami (jestem miłośniczką wszelkich targów, bazarów), 3. Bazylika wraz z muzeum (warto wejść do muzeum, naprawdę polecam, zwiedzanie na max 1 godzinkę) na: 4. Plaza de Armas (warto posiedzieć chwilę na jednej z ławek i pogapić się na wszystko dookoła).
W Arequipa wystarczy spędzić 1 dzień, jest to też baza wypadowa nad kanion Colca.
Rano ruszyliśmy do Chivay.

Transport do następnego miejsca

Arequipa - Chivay.
Autokarem z firmą turystyczną, wszystko załatwione w naszym hotelu w Arequipa.
Wyjazd o 7,30 (z "planowym" opóźnieniem ok 40 minut, jak to w Peru).
Koszt 130 SOL / osoba, czyli 130 zł - transport, przewodnik, bez noclegu, nocleg miałam zarezerwowany na booking 70 SOL: wejście na Cruz del Condor, posiłki, wieczorny występ.
Można było dodatkowo wykupić dwugodzinną wycieczkę do miejscowych "gorących źródeł" - 15 SOL - na krótką kąpiel (jeśli się tam wybierzecie, to podobno warto zabepieczyć cenniejsze rzeczy, ponieważ według mojej koleżanki szafki w szatni nie wydawały się być bezpieczne). W autokarze była przewodniczka mówiąca po angielsku, zarobiła na wypłatę, gadała cały czas, nawet dość ciekawie :)

Chivay (3 635 m n.p.m.) (dzień 7 - 8)

Nocleg

Rumi Wasi to guesthouse położony 10 minut spacerem od centrum Chivay. Pokoje super, czyste, przestronne, jest czajnik, herbata. Pomocni właściciele (przed imprezą :) ). Jest bezpiecznie, brama jest cały czas zamknieta, wejść mogą tylko mieszkańcy i goście hotelowi. My trafiliśmy na dzień urodzin mieszkańca tego domu i na dziedzińcu trwała zakrapiana impreza na całego, chwilę im towarzyszyliśmy ;). Na drugi dzień trudno było liczyć na śniadanie, ale taki jest urok guesthausów na drugim końcu świata, który ja osobiście kocham :)

Adres: Rumi Wasi; Calle Sucre 714, Chivay; 51 54 480091
Cena za dobę: 48 USD / 2 pokoje / 4 os. (ze śniadaniem)

W okolicy

Po wyruszeniu z Arequipa po ok 2 godzinach dotarliśmy do Cruz del Condor - punktu widokowego. Trzeba tu być jak najwcześniej rano, ponieważ po południu szanse na zobaczenie kondorów kołujących nad kanionem maleją. Nam się udało, widzieliśmy przez chwilę trzy młode, po kikunastu minutach dwa dorosłe. Spektakl trwał ponad pół godziny. Późnym popołudniem dojechaliśmy do Chivay, uroczego miasteczka z klimatem. Szkoda, że dojechaliśmy tam dość póżno, ponieważ miejscowy bazarek, klasyczny bazarek dla miejscowych, to atrakcja sama w sobie, gdy my tam dotarliśmy prawie wszystko było już zamknięte. Podczas tego krótkiego pobytu w Chivay zaproponowano nam też podczas późnej kolacji w miejscowej knajpce występy tutejszego "zespołu pieśni i tańca".
Jeśli macie więcej czasu, to bardzo polecam zostać w Chivay przynajmniej jeden dzień dłużej i wynajętą taksówką odwiedzić kilka okolicznych miasteczek, dokąd turyści nie docierają. Zobaczycie klimat Peru, ten nie pod turystów. Bardzo polecam.
My z Chivay wracaliśmy do Arequipa. W drodze powrotnej można się zatrzymać na krótki postój w Pinchollo, przy kamieniu przedstawiającym model tego fragmentu doliny oraz pozostałości grobowców wykutych w skałach ludu Collagua (z czasów prekolonialnych). To także punkt widokowy na kanion Colca, dolinę rzeki i tarasy uprawne. Zatrzymaliśmy sie także w kolejnym klmatycznym miasteczku na degustację pisco.
Błędem był powrót do Arequipa, w naszym hotelu w Arequipa nikt nas nie poinformował, że istnieją inne opcje. Okazało się, że z Chivay nie musieliśmy wracać do Arequipa, aby potem ruszyć do Puno. Można było w połowie drogi powrotnej z Chivay do Arequipa przesiąść się do innego autokaru i ruszyć bezpośrednio do Puno, zaoszczędzając w ten sposób jeden dzień. Bardzo polecam takie rozwiązanie.

Transport do następnego miejsca

ok. 250 km. Powrót do Arequipa z firmą turystyczną, z którą dotarliśmy do Chivay.
Tak jak wspomniałam wcześniej, błędem był powrót do Arequipa, przesiadka do innego autokaru jadącego do Puno byłoby idealnym rozwiazaniem. Za brak takiej informacji "obwiniam" personel recepcji hotelu z Arequipa, nie podali nam po prostu innych możliwości lub pełnej oferty. Nie było to niestety jedyne potknięcie pracowników recepcji hotelu w Arequipa.

Arequipa (dzień 8 - 9)

Nocleg

Ten sam hotel, co poprzednio. Przyjechaliśmy tu na jedną noc, z konieczności zostaliśmy na kolejny dzień, ponieważ panienka w recepcji zamówiła nam bilety na kurs nocny zamiast na poranny, przez co spędziliśmy trochę bezsensowny, nieplanowny dzień w Arequipa, tracąc dzień w Puno. To była kolejna "wpadka" personelu hotelu, wniosek prosty: trzeba 10 razy sprawdzić to, co dostajemy od miejscowych!

Adres: Le Foyer Arequipa; Ugarte 114, AQP Arequipa
Cena za dobę: 35,34 USD / 2 pokoje / 4 os

W okolicy

Arequipa (2 335 m n.p.m). Wszystko co jest do zobaczenia w Arequipa opisałam wcześniej.

Transport do następnego miejsca

Nocny kurs Arequipa - Puno; Cruz del Sur; ok 180 km.; ok godzin; 75 SOL / os

Puno (3827 m n.p.m.) (dzień 9 - 10)

Nocleg

Noc w autobusie, ten nocleg w hotelu udało mi się anulować ze względu na to, że do Puno mieliśmy przyjechać o 5 rano, zamiast poprzedniego wieczoru. Jednakże po przyjeździe mogliśmy skorzystać z foteli w holu, z łazienek (ciasnych niemiłosiernie, z letnią wodą, z wypadającymi drzwiami przesuwnymi) oraz z kuchni, a na czas wyjazdu na jezioro Titicaca możliwość przechowania bagażu.

Cena za dobę: 120 SOL / 1 os / nocny kurs

W okolicy

Puno jest sympatycznym miasteczkiem, jest jednak odwiedzane głównie ze względu na to, że jest bazą wypadową nad jezioro Titicaca. Poza tym bardzo polecam stanowisko archeologiczne grobowce Sillustani (50 SOL), zwiedzanie można rozpocząć o 14:00 we wtorki, czwartki i soboty. My niestety z braku czasu nie mogliśmy tego miejsca zobaczyć.

Transport do następnego miejsca

Puno - jezioro Titicaca łodzią, dwudniowa impreza wykupiona w naszym hotelu. 140 SOL / os (w tym rejs, nocleg i 4 posiłki)

Titicaca, Amantani (dzień 10 - 11)

Nocleg

Nasza gospodyni była bardzo sympatyczna, pokoje dla gości w oddzielnie wybudowanym pawilonie. Czysto, miło, wszystko nowe, łazienka, ale problem z ciśnieniem wody i ciepłą wodą - woda ciurkała z dużym mozołem, dało się umyć, ale o porządnym prysznicu nie mogło być mowy. W nocy dość chłodno.
ZAMIAST ZDJĘĆ NOCLEGU zamieszczam zdjęcia z pobytu na pływającej wyspie oraz zdjęcie kobiet z wyspy Amantani.

Adres: Amantani, Titicaca
Cena za dobę: ok 200 SOL / 1 os (rejs dwudniowy, nocleg, 4 posiłki, transfer z i do hotelu w Puno

W okolicy

Cały dzień pływanie po jeziorze Titicaca (najwyżej położonym jeziorem żeglownym na świecie, 3812 metrów n.p.m.), w tym wyspy Uros i Taquile (ta druga to coś w rodzaju indiańskiej komuny, gdzie miejscowi Indianie (faceci) szydełkują :)
Po ok dwóch godzin na statku (raczej stateczku na kilkanascie osób) dopływa się na jedną z wysp Uros, zbudowaną w całości z totorów (rodzaj trzciny) i drewna eukaliptusowego. Jest pokaz w miniaturze budowania takiej wyspy , można odbyć krótki, kilkunastominutowy rejs łodzią z trawy totora (płatne dodatkowo chyba 20 SOL / os).
Na wyspie Amantani spędziliśmy noc w domu indiańskiej rodziny. Wbrew oczekiwaniom nie był to nocleg w klasycznej wiejskiej chacie. Na Amantani wszystkie miejscówki w których przyjmowani są turyści to albo pokoje z łazienkami w domach gospodarzy, albo wręcz specjalnie wybudowane pawilony z pokojami dla gości. Standart bardzo przyzwoity. Obiekt dla turystów nowy, pokoje czyste, na łóżku sterta kocy, już wieczorem przekonaliśmy się dlaczego jest ich aż tyle... Zimno było pioruńsko. Problemem była też ciepła woda, przy zimnicy wieczornej bardzo pożądana. Niestety, ciśnienie było tak kiepskie, że woda z trudem ciurkała. To są jednak niespodzianki których w podróży niskobudżetowej zawsze można się spodziewać.
Wyspa jest dość duża, można odbyć kikugodzinną (max 3) na góry Pachatata lub Pachamama. Wieczorem można wziąć udział w "imprezie integracyjnej" z tańcami, przebrawszy się w ubrania Indian. Cała wyspa jest położona na wzgórzach, spacerując uliczkami wyrabia się kondycję ;)
Rano powrót do Puno.
Całość to czysta komercja i "cepeliada", jednak trudno być w Peru i nie trafić na jedną z wysp Uros. Można jednak pominąć nocleg na Amantani i z portu w Puno odbyć kikugodzinny rejs na jedną z tych wysp. Koszt ok. 100 SOL / os

Transport do następnego miejsca

powrót do Puno statkiem, ok 3 godzin

Puno (3827 m n.p.m.) (dzień 11 - 12)

Nocleg

Poza tym, że do dyspozycji gości jest wyposażona kuchnia, to hotel jest taki sobie, w sumie nie polecam. Pokoje małe, łazienki bardzo ciasne, problem z odpływem wody, przez co w łazience na podłodze wieczne jeziorko...
Prysznic z toaletą na parterze (2 kabiny) teoretycznie dostępny dla wszystkich oczekujących na dobę hotelową, lecz korzystanie z nich to ekwilibrystyka.
Menagerka hotelu często nieobecna, pozostały personel kompletnie niezorientowany.

Adres: Inka's Rest Hostel, Pasaje San Carlos No. 158, 0051-51 Puno
Cena za dobę: 46,20 USD / 2 pok / 4 os. / 1 noc (ze śniadaniem)

W okolicy

Grobowce Sillustani, jezioro Titicaca, liczne stoiska z pamiątkami, najwięcej przy porcie.

ZAMIAST ZDJĘĆ Z ETAPU "PUNO" DODAM ZDJĘCIA Z POBYTU NA JEZIORZE TITICACA

Transport do następnego miejsca

Puno - Cuzco; ok 350 km. 7-8 godz.; 40 SOL / 1 os.; jakiś lokalny przewoźnik, autobusy wyglądają podoobnie jak w Cruz del Sur, jednak widać, że przeżyły swoje ;)
Mieliśmy wrażenie, że były kupione od Cruz del Sur na wyprzedaży :)))
Nie mogliśmy kupić biletów w Cruz del Sur, ponieważ na drodze naszego przejazdu odbywały się jakieś strajki. Na szczęście na dworcu mogliśmy kupić bilety u innych, całkowicie nam nieznanych przewoźników, którym jak widać utrudnienia nie były straszne. Może mniej komfortowo, ale ważne, że dotarliśmy na miejsce.
Opisuję tę sytuację, poniewaz w Peru strajki są niezwykle częste, strajkują pracownicy różnych sektorów, często Indianie. Musicie więc być elastyczni i planując podróżowanie po Peru o tym pamiętać.

Cuzco (3326 m n.p.m.) (dzień 12 - 14)

Nocleg

Zdecydowanie najlepsza miejscówka podczas całej podróży. Właścicielka przesympatyczna, pomocna, pokoje duże, łazienki także. Błyskawiczny kontakt przez booking, ale można też przez stronę. Śniadanie obfite, częściowo w formie bufetu, na zamówienie omlety / jajecznica. Wiedząc, że po powrocie z Machu Picchu będziemy potrzebować noclegu, dogadaliśmy się z właścicielką i zostawiliśmy w pokojach za niewielką dopłatą nasze rzeczy orazje zarezerwowaliśmy.

Adres: Hawka Inka Hostal; Calle Collacalle 388 - Interior D, Cusco City Centre
Cena za dobę: 43,94 USD / 2 pok / 4 os / 1 noc (ze śniadaniem) - x dwie noce.

W okolicy

Można wykupić w pakiecie imprezy na jeden lub na dwa dni. Pierwszy dzień: 1. Valle Sagrado (Święta Dolina Inków); 2. Chinchero - miasteczko, ruiny proinkaskie, TARG; 3. Pisac: tarasy i najlepiej zachowany andyjski cmentarz kultury andyjskiej, 4. Maras Moray; 5. Salineras de Maras, 6. Ollantaytambo ruiny. Jeśli chodzi o Ollantaytambo, to zdecydowanie warto spędzić tu jedną noc, miasteczko choć bardzo turystyczne, to przecudne, klimatyczne, położone u stóp ruin. Można z Cuzco jadąc do Machu Picchu zrobić sobie postój właśnie tu.
Cały dzień objazd 90 SOL / 1 os. z lunchem oraz 70 soli bilet wstępu do 4 atrakcji (nie wszystkie atrakcje były płatne).
Kolejny dzień o świcie wyjazd na Rainbow Mountains. CZAS TRWANIA: 4,15/4,45 – do ok. godz. 15,00; 70 SOL oraz bilet wstępu 10 SOL. Będą na miejscu czeka Was spaer 1,5 - 2 godzinny, w zależności od kondycji. Uprzedzam - łatwo nie jest, wysokość prawie 5000 m. n.p.m. Zamiast piechotą można skorzystać z przejeżdżki konnej, konie prowadzone są za uzdę przez właścicieli - Indianki lub Indian. Cena 60 SOL w górę, 40 w dół, jeśli wykupuje się oddzielnie. Jeśli od razu w obie stroby, cena jest niższa o 10 SOL. Dojeźdża się pod ostanie przewyższenie, mocno strome, wchodząc można się wspomagać idąc przy poręczy z lin, sama końcówka mocno ostra. Na samej górze Vinicunca mamy 5200 m. n.p.m. Na górze i po drodze siedzą Indianki sprzedając herbatę z liści koki, można zjeść grillowaną lamę, albo zrobić sobie zdjęcie z inną, żywą ...
Na ten trekking trzeba mieć dobre buty, wystarczą w ostateczności zwykłe trekkingowe do kostek, w żadnym wypadku adidasy się nie sprawdzą, to są wysokie góry i pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Może być pięknie, ale może za chwilę padać deszcz czy nawet śnieg. Dwa dni po naszym pobycie była śnieżyca i zero widoków...

Samo Cuzco warte jest tego, żeby spędzić w nim przynajmniej dwa dni. Nam niestety tego czasu zabrakło, może to powód, dla któego warto wrócić do Peru :)
Wcześniej oczywiście zaplanowałam zwiedzanie Cuzco:
1. katedra
2. Qoricancha - świątynia słońca
3. twierdza Sacsayhuaman
4. Quenqo („miska”)
5. Puca Pucara
6. Tambomacha (łaźnie).
Wszystko można oczywiście samemu, co ja osobiście polecam, ale można skorzystać z oferty jednej w wielu agencji: city Tour za 15 – 35 SOL / os bilety wstępu 10 dniowe za 130 SOL / os

Transport do następnego miejsca

Cuzco - Aquas Calentes - Machu Picchu.
Busik z Cuzco do Hydroelektrico, wykupiony w agencji w Cuzco, odbiór z hotelu ok 6 (przyjechł oczywiście z opóźnieniem), na miejscu ok 13. Potem do Aquas Calentes albo 11 km piechotą wzdłuż torów (2 - 3 godziny), prosta droga, albo trzeba poczekać do 16 i za 40 SOL pojechac pociagiem. W sumie czasowo wychodzi na to samo, jeśli ruszy się od razu, to będzie się z godzinkę przed przyjazdem pociągu.
Koszt: 60 SOL / 1 os.

Z Cusco do Aguas Calientes można też dotrzeć pociągiem - Peru Rail oraz Inca Rail, jednakże tylko w sezonie, czyli od maja do grudnia. Poza tym dostępna jest ta opcja, którą opisałam wcześniej, lub kupicie bilet w jednej z agencji w Cusco i pierwszą część trasy pprzejedziecie busem przewoźnika, który będzie zintegrowany z czasem odjazdu pociągu w wiosce Urabamba (linia Peru Rail) lub w Ollantaytambo (linia Inca Rail).
Ceny biletów są dostępne w bardzo dużej rozpiętości cenowej. Poza sezonem można liczyć na promocje. Wszystko znajdziecie na stronach obu firm: Peru Rail i Inca Rail.

Aquas Calentes - Machu Picchu (2 040 m. n.p.m.) (dzień 14 - 15)

Nocleg

Machupicchu Guest House znajduje się chyba najwyżej w miasteczku, przy ulicy biegnącej wzdłuż rzeki Urubamba. Sympatyczna miejscówka, pani z recepcji przyszła po nas i nawet pomogła z bagażami :)

Adres: Machupicchu Guest House; Calle Inca Tupac Yupanqui 104 Machupicchu Calle Inca tupac Yupanqui 104 Machupicchu, Machu Picchu
Cena za dobę: 34 USD / 2 pokoje / 4 os. ze śniadniem

W okolicy

Aquas Calientes to baza wypadowa na Machu Picchu. Poza tym można też skorzystać z wypadu do gorących źródeł, jeśli dla kogoś jest to atrakcja.
Machu Picchu - oryginalnie miasto nazywało się Patallaqta, od keczuańskich słów pata (stopień, schodek) i llaqta (miasto).

Bilety na Machu zdecydowanie polecam kupić wcześniej, nawet jeszcze w Polsce. Ilość turystów wpuszczanych na Machu jest z roku na rok coraz mniejsza i będąc na miejscu jest zdecydowanie duża szansa, że biletów nie będzie, lub (co wcale pewne nie jest) będą po drakońskich cenach w miejscowych agencjach. Ja kupiłam biety na stronie Machu Picchu zaraz po kupieniu biletów do Peru, koszt to 160 zł / 1 os.
Kupując bilety z możliwością wejścia na górę Huayna Picchu (inna nazwa to Wayna Picchu, 2 693 m n.p.m.) płaci się trochę więcej, z góry jest spektakularny widok na Machu. Podczas gdy ja kupowałam bilety na Machu, góra była zamknięta dla turystów :(
Sugeruję kupić bilety na ok 8 rano, można i wcześniej, już od 6, ale wtedy mogą być duże mgły. Poza tym jest kilka miejsc juz na samym stanowisku archeologicznym, gdzie wpuszczają do godziny 11.
Pociąg do Cuzco odjeżdża ok 16, jeśli się ma bilety na Machu na wcześniejszą godzinę, to tego samego dnia można wrócić do Cuzco (polecam).

Z Aquas Calientes do bramek na Machu zawożą autobusy, odjeżdżają jeden po drugim z uliczki przy rzece Urubamba, na samym dole uliczki. Wcześniej trzeba w kasie kupić bilety. Jedzie 30 minut, koszt 12 USD / 1 os. Regularny odjazd od 5:30, ostatnie wejście o 15:30.
ożna zarezerwować tu:
https://www.tiqets.com/pl/aguas-calientes-atrakcje-c261863/machu-picchu-bus-from-aguas-calientes-bilety-p1021599/

Można też iść pieszo, ale czasem droga jest zamknięta. Wracając z Machu tak samo można busem, lub można też zejść pieszo, spacer ok pół godziny piękną drogą.

Transport do następnego miejsca

Aquas Calientes - Cuzco, pociąg 60 USD / 1 os., odjazd ok 16. Jedzie się ok 2 godzin, na końcówkę trzeba się przesiąść do busika, nim już dojedziemy do centrum Cuzco. Po drodze ładne widoki, ale żeby to był taki szał, jak czasem się czyta, to raczej nie do końca. W sumie jednak specjalnie wyjścia i innych opcji wydostania się z Aquas Calientes nie ma... Okna w dachu pociągu pozwalają zobaczć więcej. My byliśmy podczas pandemii, obowiązywały PODWÓJNE MASECZKI ORAZ PRZYŁBICA!!! Bez tego zestawu nie wpuszczano na peron!

Cuzco (3326 m n.p.m.) (dzień 15 - 16)

Nocleg

Ten sam hotel, co poprzednio. Zostawiliśmy w hotelu bagaże, opłacając pół ceny za nasze pokoje, żeby nie było konieczności pakowania bagaży i znoszenia do przechowalni. Po powrocie mieliśmy te same pokoje, jednak cena za nocleg była sporo droższa, ponieważ nie było już promocji bookingu :(

Adres: Hawka Inka Hostal; Calle Collacalle 388 - Interior D, Cusco City Centre, Cuzco
Cena za dobę: 60 USD / 2 pokoje / 4 os. ze śniadaniem

W okolicy

Warto zostać w Cuzco przynajmniej 1 dzień dłużej i zdecydować się na city tour samemu, albo jeśli ktoś woli w agencji za 15 – 35 sol/os bilety wstępu 10 dniowe za 130 sol/os co się da z tego: katedra, Qoricancha - świątynia słońca, twierdza Sacsayhuaman, Quenqo („miska”), Puca Pucara, Tambomacha (łaźnie).
My niestety musieliśmy skrócić pobyt w Cuzco, ponieważ okzało się, że ceny na loty do Iquitos w niedzielę są zaporowe i postanowiliśmy lecieć dzień wcześniej. Dziś zdecydowałabym o wydaniu tej zaporowej kasy na bilet w niedzielę i zostałabym w Cuzco, ale czasu nie cofnę.
Wnioski?
1. Pobyt zaplanować tak, aby na tydzień mieć 1 dzień rezerwy
2. Loty wew. zaplanowac w dni powszednie
3. Bilety na loty wew. kupować jeszcze w Polsce

Transport do następnego miejsca

Lot Cuzco - Iquitos 133 USD z bagażem 25 kg / 1 os..

Iquitos (dzień 17 - 18)

Nocleg

jakis "hotelina" na uboczu miasta, specjalnie nie mieliśmy wyboru, bo było późno, a my nie mieliśmy rezerwacji. Po przylocie mieliśmy od razu jechać do miasta Nauta, ale podczas międzylądowania zaginął mój bagaż, miał dotrzeć ostatnim lotem więc mieliśmy obowiązkowy nocleg w Iquitos.
Nazwy ani adresu nie pamiętam, naprawdę nie ma czego żałować, ale w Iquitos hotele są co krok, zwłaszcza w centrum więc bez problemu znajdziecie nocleg lepszy niż ten, który był naszym pierwszym w Iquitos.

Adres: chyba to był "CamuCamu Hotel"
Cena za dobę: 40 USD / 2 pok / 4 os bez śniadania

W okolicy

Do atrakcji Iquitos wrócę w jednym z następnych etapów. Tym razem był to jedynie nocleg.

Transport do następnego miejsca

Iquitos - Nauta; 105 km.; 2 godziny. Rano autem z naszym przewodnikiem Pedro ruszyliśmy do miasta Nauta, skracając podróż Amazonką do naszego celu o jakieś 4 dni. Koszt: w cenie "pakietu"

Nauta - San Regio (dzień 18 - 19)

Nocleg

Nocleg pierwszy z siedmiu - ta noc w wiosce San Regio. Według naszego Pedro namiot rozbity na betonie miał być ok (!!!) , ale wzięliśmy sprawę w swoje ręce i po pół godzinie znaleźliśmy coś w rodzaju guesthausu. W takich wsiach / osadach, jak San Regio znaleźć nocleg jest łatwo - pod arunkiem, że jest tam jakakolwiek miejscówka. Wszyscy mieszkańcy wskażą miejsce, zadzwonią do właściciela. Czasem nawet jest łazienka i toaleta, ZAWSZE wspólna. W San Regio w tym guesthousie pokoje były wydzielone ściankami z desek w jednej wielkiej sali (pokoiki tylko ze ściankami, bez sufitu). Rozmieszczone były jak na pierwszym zdjęciu - po bokach. Mieliśmy nawet balkon, na którym można byłlo wypić piwo kupione w jednym z kilku sklepików w osadzie. Była toaleta, czyli sedes; na koniec przelewalo się wodą z wiaderka, która służyła także do mycia, metoda: polewanie się małym kubkiem. To Amazonia więc woda choć zimna, to ciepła, zresztą w tropikalnym upale tylko taka wchodziła w grę :)

Adres: San Regio, jedyne miejsce, gdzie można przenocować wystarczy spytać kogokolwiek. Piewsza równoległa do rzeki, stojąc tyłem do rzeki iść na lewo :)
Cena za dobę: w pakiecie

W okolicy

ZDJĘCIA: są tylko z San Regio. Zdjęcia z Nauta pokażę później.
San Regio to w dużym skrócie DZIURA (ale bardzo sympatyczna!).
Z jednej strony rzeka, z drugiej dżungla amazońska. Do tych dalej położonych dostać się można właściwie tylko rzeką.
San Regio to jedna z osad wybudowanych na brzegach Amazonki przez rząd, w celu "ucywilizowania" Indian, w wypadku osad położonych najbliżej Iquitos - Indian Bora. To miejsca, dokąd przybijają prehistoryczne, zardzewiałe czyli jakimś cudem pływające "statki", a miejscowa ludność utrzymuje się z serwowania pasażerom czegoś do jedzenia / picia. W San Regio obowiązkowo główny placyk z kilkoma metalowymi huśtawkami dla dzieci i ławkami, główna uliczka idąca od nabrzeża i chyba jeszce tylko jedna z naszym guesthousem. Poza tym jest kilka sklepików z piwem i alkoholowymi wynalazkami, które smakują jak:
- ocet winny
- wino marki wino
- rozwodnione likierowódkowhisky
Testowaliśmy, nie polecamy, ale doświadczenie bezcenne :)))
Latarki obowiązkowe, ponieważ prąd wyłączany jest o godzinie 22...

Transport do następnego miejsca

nadal naszą łodzią w górę rzeki

Rzeka Amazonka (dzień 19 - 22)

Nocleg

W ciągu tych kilku dni / nocy nocowaliśmy w mijanych wioskach, w namiotach rozstawianych na podłodze w jakiś budynkach. Toalety nie było, czyli chodziliśmy "za chałupę", mycie mokrymi chusteczkami i wodą z butelek. Mycie w rzece było o tyle utrudnione, że po ciemku zejście nad brzeg wymagało umiejętności graniczących z ekwilibracją ;)

Cena za dobę: w pakiecie

W okolicy

Kilka dni dość monotonnych, ale wiedziałam jak taki rejs wygląda więc cieszyłam się na te dni i wspominam je fantastycznie. Można się było zatrzymać na kilku "plażach", czyli łachach piasku przy wysepkach na rzece, wykąpać się w Amazonce, rozprostować nogi. Poza tym fascynujaca była obserwacja brzegów Amazonki, przyrody, wypatrywanie ptaków. To czas, kiedy można się było zresetować, opalać do woli, pogadać ze współtowarzyszami podróży, wyspać w hamaku. Ważne jest to, że podczas tego rejsu dostęp do internetu był mocno ograniczony, pojawiał się rzadko i nieregularnie więc odcinaliśmy się od wszystkiego. Kilka razy spadł deszcz, wtedy robiło się ciekawie :)))
Płynęliśmy w górę rzeki, zmierzając do wiosek Indian Urarina.

Transport do następnego miejsca

naszą łodzią, nadal Amazonką

Amazonka, wioska Indian Urarina (dzień 22 - 23)

Nocleg

Nocleg w budynku szkoły, oddano nam do dyspozycji jedną z dwóch sal. Ogromną niespodzianką była łazienka na tyłach sal, z dwoma umywalkami i bieżącą wodą! Toaleta - wyzwanie - na zewnątrz (na zdjęciu).

Adres: Budynek szkoły

W okolicy

Pierwotnie miała być to wioska w dżungli i Indianie żyjący z mocno ograniczonym dostępem do "cywilizacji XXI wieku", jednakże niestety nasz przewodnik zwyczajnie nawalił i okazało się to niemożliwe (o Pedro i szukaniu przewodników napiszę w podsumowaniu). Po prostu pomimo ustaleń i zapewnień Pedro pojęcia nie miał jak tam dotrzeć. Po trzech dniach chciał zawracać, w konsekwencji dzięki naszemu uporowi płynęliśmy dalej i kolejnego dnia dotarliśmy do wspomnianej wioski Indian Urarina. W tej wiosce zbudowanej przez rząd na brzegu Amazonki toczyło się pozornie normalne życie, a ewentualni turyści mieli się czuć całkowicie bezpiecznie. Rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Nasz pobyt wyglądał następujaco: przypłęliśmy do wioski dość późno, o zmierzchu. Na brzegu czekała na nas "delegacja" starszyzny wioski, czyli młodzi Indianie w dżinsach. Okazało się, że nie możemy wyjść z łodzi, dopóki wódz wioski nie wyrazi zgody na nasz pobyt. Negocjacje trwały ponad pół godziny, na szczęście zakończone sukcesem. Po rozbiciu namiotów zostaliśmy zaproszeni do jednej z chat na zapoznanie się z mieszkańcami i degustację piwa z "czegoś" - dość paskudnego, ale wypić należało wraz z dokładką i pozachwycać się obowiązkowo, żeby nie obrazić gospodarzy. Noc minęła spokojnie, rano zostałam poproszona o przeprowadznie lekcji do spółki z miejscowym nauczycielem. Było miło, każde dziecko dostało maleńką maskotkę, po lekcji zbiegła się cała wioska żeby nas obejrzeć. Nastąpił handel gotówkowo - wymienny, za t-shirty i trochę gotówki zostaliśmy właścicielami unikatowej biżuterii z nasion, koralików i zębów dzikich świń. Gdy handel się skończył Indianie natychmiast rozeszli się do swoich domów. Po chwili na głównym placu faceci rozpoczęli mecz piłki nożnej, kobiety w swoich domach zajmowały się niczym. Przeszłam się po wiosce robiąc zdjęcia, po jakimś czasie wróciłam do budynku szkoły, ponieważ mieliśmy iść na spacer do dżungli. Okazało się jednak, że musieliśmy na cito zwijać obozowisko, ponieważ - w dużym skrócie - Indianie uznali, że nasza obecność nie jest im na rękę. Zrobiło się naprawdę nieciekawie. Przypomniałam sobie ostrzeżenia znajomych podróżników o tym, jak bardzo Indianie znad Amazonki są niebezpieczni i że w takich chwilach gdy poczuje się minimalne nawet zagrożenie należy się ewakuować w tempie błyskawicznym. Tak się dość gwałtownie zakończył nasz pobyt w wiosce Urarina. Nie kochają tam turystów, a ci nieczęsto tam docierają. Nasi poprzednicy, jacyś Niemcy, byli tam ok dwa lata przed nami...

Transport do następnego miejsca

Nadal łodzią, tym razem ruszyliśmy w drogę powrotną do Nauta.

Amazonka (dzień 23 - 25)

Nocleg

j.w. - w wioskach, w namiotach rozbijanych w budynkach, jak na zdjęciach wyżej.
Zamiast zdjęć z noclegów zamieszczam kilka zdjęć z kolejnymi widoczkami.

Cena za dobę: w pakiecie

W okolicy

Kolejne, ostatnie dni rejsu, był krótki postój na łowienie piranii (Pedro złowił kilka, my okazaliśmy się dyletantami ;) ), był drugi, dłuższy na spacer po bagnach dżungli amazońskiej z dojściem do jakiegoś jeziorka. Poza tym cudowne trzy dni na łodzi, tym razem wzbogagcone we wspomnienia z wizyty u Indian.

Transport do następnego miejsca

Łodzią do Nauta

Nauta (dzień 25 - 26)

Nocleg

"Hotelina", pokoje nawet z łazienkami, po prawej stronie korytarza z oknami na korytarz oraz na dwór, po lewej w pokojach okna jedynie wychodzące na korytarz. Dość obskurny, ale tam to był zdaje się i tak był dość wysoki standard. Adresu nie pamiętam, tych hotelików w Nauta jest sporo, praktycznie jeden obok drugiego, szukać trzeba w "porcie".
Niestety, nie zrobiłam zdjęć :(

Cena za dobę: 30 SOL / 1 pokój / 1 os / 1 noc

W okolicy

Pozornie nie ma tu nic ciekawego z jednej strony, a z drugiej warto spędzić tu kilka godzin spacerując po "porcie" i pobliskich uliczkach. Nie ma tu turystów, dlatego takie miejsca cenię sobie najbardziej, toczy się tu prawdziwe życie, nikt nie robi tu niczego "pod turystów". Byliśmy jedynymi obcokrajowcami. Nauta to miasto portowe, zatrzymują się tu statki pływające po Amazonce, niektóre z nich zaczynają tu swoje rejsy. Czasem w Iquitos czy innych miejscach pojawiają się backpackerzy spędzający po kilka dni w hamakach na tych stateczkach, wtedy odwiedzają miasta portowe na chwilę, na czas postoju statku w kolejnym porcie, częściej jednak widać ich jedynie na statkach - ktoś musi bowiem pilnować ich plecaków :)
Większość z tych statków nadal pływa (czytaj: utrzymuje się na wodzie) chyba tylko dzięki wierze załogi i pasażerów w osiągnięcie celu, co symptomatyczne co drugi nosi nazwę "TITANIC" :))) (z dodaniem numerów: I, II, III, IV itd)
Bardzo mi się tam, w Nauta podobało :)
(zakup alkoholu jest pewnym probemem)

Transport do następnego miejsca

Samochodem do Iquitos

Iquitos (dzień 26 - 28)

Nocleg

Ceny dokładnie nie pamiętam, ale bardzo drogo nie było. Bardzo sympatczny hotel, działająca winda, pokoje ok, choć - jak to w Ameryce Południowej - o swoje trzeba powalczyć, co do końca proste nie jest, jako że personel był dość odporny na uwagi. Np deklarowali pokoje z dwoma łóżkami, okazało się, że drugie łóżko, to byle jaka dostawka. Nijak było doprosić się o pokój z takimi samymi łóżkami, w końcu odpuściłyśmy. Jakoś dałyśmy radę korzystając z wolnego i otwartego pokoju vis'a vis, przenosząc swoją pościel. Takie może drobne cwaniactwo, ale kompletnie nie można sie było doprosić o zadeklarowany standard, że wzięłyśmy sprawy w swoje ręce wychodząc z założenia, że czasem nie da się inaczej...
Poza tym hotel w centrum, 5 minut od Plaza de Armes czyli ścisłego centrum, pokoje ok, łazienki czyste, zestaw kosmetyków, śniadania do przyjęcia, działająca klimatyzacja, ogólnie nie było na co narzekać. Należy dodać, że w okresie po pandemii podróżowanie było nieco uciążliwe, wiele hoteli nie działało lub borykając się z problemami finansowymi miało różnego rodzaju niedociągnięcia. Dotyczyło to miejsc przeważnie takich jak ten oraz backpackerskich hotelików i guesthousów, czyli miejsc będących w zasięgu moich zainteresowań.

Cena za dobę: ok 50 SOL / 1 noc / 1 os ze śniadaniem

W okolicy

Koniecznie trzeba się udać na tutejszy bazar i do portu. Kwintesencja życia w Iquitos. Polecam spróbować grillowanego jedzonka na jakichś stoiskach z kulinariami, ryby z Amazonki i np łapa małego krokodyla to jest to! Odważniejsi mogą spróbowac tutejszego przysmaku czyli larw z grilla, wielkich jak kciuk człowieka. Koniecznie trzeba poszukać niszczejących domów będących byłymi rezydencjami baronów kauczukowych z końca XIX wieku, ozdabianych płytkami azulejos, koniecznie trzeba zobaczyć Casa de Fierro (żelazny dom) zaprojektowany przez projektanta wieży Eiffla, Gustava Eiffela. Budynek ten został wykonany w Paryżu w 1860 roku, a następnie w częściach przewieziony do Iquitos. Dziś jest to coś w rodzaju centrum handlowego. Brat Gustava, Anselmo del Aguila był jednym z takich kauczukowych baronów z Iquitos.
Drugi dzień warto przeznaczyć na wizytę w wiosce Indian Bora o której wspominałam przy okazji opisu wiosek Indian Urarina. Polecam także popłynąć nieco dalej na Isla Monos (wyspa małp), gdzie żyją małpy z dżungli amazońskiej chore, znajdowane przez miejscowych, porzucane przez kłusowników którzy odławiali na handel bądź zabijali ich matki. Na wyspie małp pracują wolontaroiusze z całego świata. Po powrocie do Iguitos koniecznie trzeba pojechać do dzielnicy domów na wodzie, czyli slumsów Iquitos. To jest naprawdę fajna wycieczka, bardzo polecam, ale JEDYNIE z zaufanym przewodnikiem! My trafiłyśmy przez przypadek na Raula, którego polecam z całego serca. Zaczepił nas na Plaza de Armes gdy rozglądałyśmy się z koleżanką w poszukiwaniu agencji z którą mogłybyśmy odbyć taką właśnie wycieczkę. Spotkanie z Raulem byłlo strzałem w dziesiątkę, super gość, z bardzo dobrym angielskim, ogromną kulturą osobistą, znajomością tematu. On także pomoże Wam zorganizować dłuższe rejsy po Amazonce, taniej niż my płaciliśmy naszemu beznadziejnemu Pedro, a co najważniejsze - dostaniecie to, na co się umówicie, a jeśli nie będziecie wiedzić czego chcecia, Raul Wam podpowie. Co ważne, Raul ma wielu klientów - turystów z Polski, co jakiś czas dostaję od niego filmiki z wypraw z turystami z naszego kraju :)
Pisząc do Raula podajcie, że z polecenia Anity, będzie elastyczniejszy w negocjacjach ;)
My płaciłyśmy za cały dzień z w/w opisanymi atrakcjami ok 130 SOL / 1 os / z lunchem w postaci owoców, ryżu, ryb i rzeczonego krokodyla.
Link do profilu Raula na facebooku:
https://www.facebook.com/raul.alavatorres.33
Nr tel (jest także na WhatsApp):
Raul Alava Torres
51 900 969 005

Transport do następnego miejsca

Samolot Iquitos - Trujillo; koszt 120 USD / 1 os. z bagażem.

Trujillo (dzień 28 - 31)

Nocleg

Fantastyczny apartament blisko centrum. Ciepła woda, dobrze wyposażona kuchnia. Duże czyste pokoje z łazienkami. Szalenie pomocny i miły właściciel, który świetnie mówi po angielsku. Świetny kontakt cały czas. W dniu wymeldowania musieliśmy wieczorem przetransportować się do następnego miejsca, mogliśmy zostać w apartamencie do końca dnia. W okolicy znajdują się tanie restauracje i sklepy, około 20 minut spacerem do centrum. Kilknaście metrów od apartamentu są sklepiki w których można zrobić zakupy na śniadnia (nabiał, owoce, warzywa, pieczywo, właściwie wszystko co potrzebne). Najlepsze miejsce w Trujillo.
Info z Booking:
Odległość ważnych miejsc od obiektu: Mansiche Stadium – 1,8 km, Iturregui Palace – 1,8 km, Wholesale Market – 1,8 km. Obiekt zapewnia bezpłatne WiFi oraz całodobową recepcję. W okolicy znajdują się ciekawe miejsca takie jak: El Carmen Monastery ( 1,6 km).
W apartamencie do dyspozycji Gości przygotowano 2 sypialnie, kuchnię ze standardowym wyposażeniem, takim jak lodówka i płyta kuchenna, a także 2 łazienki z prysznicem. Wyposażenie obejmuje także telewizor z płaskim ekranem. Pościel i ręczniki są zapewnione.
W pobliżu obiektu Ejército ave. Apart (large znajdują się liczne atrakcje, takie jak De La Merced Church, Trujillo City Cathedral i Gran Chimú Coliseum. Najbliższe lotnisko, Lotnisko Trujillo-Capitan FAP Carlos Martinez de Pinillos, znajduje się 12 km od obiektu Ejército ave. Apart (large groups).

Adres: Avenida El Ejército, Trujillo
Cena za dobę: 519 zł / 3 noce / 4 osoby / bez śniadań, w cenie wliczone ok 50 zł za sprzątanie

W okolicy

Trujillo to erotyczna kultura MOCHE (MOCHIKE) i kultura Indian Chimú. Samo miasto jest niewielkie, bardzo sympatyczne, w sumie to spokojnie można wszędzie dojść piechotą, ale można też skorzystać z taksówek (kurs z centrum do naszego apartamentu to ok 8 SOL - piechotą ok 20 minut). W centrum jest pełlno knajpek, jest też obowiazkowy Mc'Donalds. Na Plaza de Armas jest świetny sklepk z dużą iloscią ceramki, za dużo nie utargujecie, ale jeśli coś Wam wpadnie w oko, to radzę kupić, ponieważ to będzie praktycznie ostatnia szansa na zdobycie ceramiki kultury MOCHE.
Na Trujillo i poniższe atrakcjedobrze jest przeznaczyć trzy dni.
Mieliśmy następujący plan zwiedzania:
1. Zwiedzanie miasta, Muzeum Huacas de Moche oraz Muzeum Archeologicznego Uniwersytetu Narodowego Trujillo (my tam nie bylismy, ponieważ niestety oba muzea od czasów pandemii były nadal zamknięte.
2. Do Moche: Huaca del Sol (słońca) i Huaca de la Luna (księżyca). Piramida słońca poświęcona składaniu zwłok. Huaca de La Luna, religijnego kompleksu architektonicznego wykonanego z cegły "adobe". Do dziś zachowały się ikonografie wojowników, tancerzy, pająków i węży. Z najwyższego poziomu Huaca de la Luna można zobaczyć 43-metrową Huaca del Sol, która służyła do celów administracyjnych. 3. Świątynia Smoka Huaca i 60-metrowa ściana otaczająca ten imponujący kompleks. Świątynia poświęcona jest tęczy, symbolu płodności.
4. Stanowisko Chan Chan – miasto zbudowane z gliny, stolicy Królestwa Chimú (kultura Indian Chimú). 10 murowanych cytadeli miasta: ryciny figur geometrycznych, ptaków, ryb itd.
5. popołudniowa wycieczka do nadmorskiego miasteczka Huanchaco - atrakcją są lokalni rybacy na tradycyjnych tratwach. Miejsce mocno turystyczne, ale pomimo tego warto tu przyjechać i wstapić do jednej z wielu knajpek na pyszne owoce morza (w "lepszej" restauracji taka porcja to koszt 40 - 60 SOL).

Transport do następnego miejsca

Trujillo - Lima; Cruz del Sur; ncny kurs; 130 SOL / os.

Mieliśmy pojechać na dwa dni do Chachapoyas, jednakże powtórnie plany pokrzyżowały nam strajki, tym razem byli to Indianie okupujący główną autostradę Peru - panamerykańską. Czekanie w Trujillo było ryzykowne, ponieważ nikt nie wiedział, kiedy te strajki się skończą. Zmuszeni byliśmy więc wrócić do Limy.

Lima (dzień 31 - 33)

Nocleg

250 USD / 5 nocy (według ówczesnego kursu dolara było to ok 215 SOL / noc)
Świetny apartament w dobrej lokalizacji, dobrze wyposażona kuchnia, dwa pokoje dwuosobowe z jedną łazienką. Pomocna właścicielka, dzięki której można wynająć auto z kierowcą jeśli zechcecie ruszyć się poza Limę, bądź wolicie zwiedzić Limę z przewodnikiem nie martwiąc się o transport.
87 m2, wifi, taxi do centrum 15 - 20 SOL

Adres: Colonial Style Apartment in San Isidro; Calle Las Tradiciones N°143, San Isidro

W okolicy

W Limie byliśmy w sumie 6 dni, w tym dzień wylotu do Madrytu.
W tym etapie opiszę wszystko to, co polecam w Limie, ale my na trzeci dzień po przyjeździe pojechaliśmy do Paracas, z którego musieliśmy zrezygnować na samym początku podróży po Peru, z powodu braku biletów na autobusy (oczywiście dodam ten etap).

Plan na zwiedzanie Limy:
1. bardzo polecam Muzeum Larco - uznaje się je za jedno z najlepszych muzeów w Ameryce Łacińskiej. Położone jest w dzielnicy Pueblo Libre i znajduje się w rezydencji wicekróla z XVIII w. (wstęp 40 SOL). Po zwiedzeniu głównego pawilonu koniecznie trzeba się udać do drugiego, mniejszego, położonego na lewo od głównego. Znajduje się tam niezwykła kolekcja erotycznej ceramiki kultury MOCHE
2. drugim muzeum na które warto zwrócić uwagę to Muzeos Oro del Peru - Muzeum Złota
3. w historycznym centrum polecam odwiedzić katedrę i klasztor San Francisco oraz niektóre z historycznie znaczących zabytków miasta,
w tym Pałac Rządowy, Ratusz i Pałac Arcybiskupi
4. można udać się do kompleksu archeologicznego Pachacamac
5. koniecznie w nowoczesnej dzielnicy Miraflores zwiedzić Huaca Pucllana (świątynię Pre-Inków), kompleks archeologiczny, który służył jako administracyjne i ceremonialne centrum kultury Limy. Bilety wstępu: 15 SOL / os, powyżej 60 r.życia 7,50 SOL)
6. polecam także wycieczkę na pół dnia po artystycznej dzielnicy Barranco
7. sugeruję tak ułożyć plan zwiedzania Limy, żeby móc przeznaczyć 1 dzień na wycieczkę do Caral (bilety tanie, 11 SOL / os.). W Caral i 24 okolicznych miastach narodziła się pierwsza cywilizacja Ameryki, być może też najstarsza miejska kultura świata. Rozkwitła ponad 4 tys. lat przed narodzinami państwa Inków. W 2009 r. wpisana na listę UNESCO. Caral odwiedzimy po powrocie z Paracas.

Transport do następnego miejsca

Lima - Paracas; Cruz del Sur; 60 SOL / os. / 3-4 godziny (260 km)

Paracas (dzień 33 - 34)

Nocleg

Bardzo fajne miejsce, ostatnia w miasteczku prostopadła do głównej ulicy, hostel mieści się kilkanascie metrów od głównej. Do portu 10 minut spacerem. Mieliśmy pokoje jednoosobowe. Dobre śniadanie, bardzo mili właściciele, dość elastyczni w targowaniu ceny ;) Miejsca pilnuje super kot :)
Można się skontaktować mailowo.
tel.: 989056752; 974127819; 989178278

Bardzo polecam :)

Adres: Icthus Hospdaje Backpackers House; Asoc. San Martin MZ J1 LT 29 Paracas
Cena za dobę: 60 SOL / pokój 1 os / ze śniadaniem

W okolicy

Rejs na Islas Ballestas. Rejs trwa ok 1,5 godz., łodzie ruszają o 8 i 10 (warto płynąć o 8, w razie złej pogody jest szansa na drugi rejs), łódki kursujące na tej trasie są odkryte. W łódce najlepiej zająć miejsce z tyłu po lewej stronie! Koszt to 40 - 60 SOL / os. za rejs i wycieczkę do Parku Narodowego.

Do Paracas przyjeżdża się głównie ze wzgledu na Islas Ballestas, na które mówi się też "małe Galapagos". Według mnie porównanie jest z lekka przesadzone, ponieważ zwierząt na wyspach peruwiańskich jest jednak zdecydowanie mniej, a bywa, że fok, lwów morskich i pingwinów nie widać wcale. Wiem od mojego przyjaciela, że podczas jego obecności na Ballestas fok i lwów były dziesiątki, my mieliśmy mniej szczęścia, widzieliśmy dwie pary fok. Było widać kolonię pingwinów, kilka nawet podchodziło dość blisko brzegu klifów, były setki jeśli nie tysiace różnego rodzaju ptactwa.
Kapelusze czy czapki wskazane, jeśli nie chcecie, by z góry spadła Wam na głowy niezbyt ładnie pachnąca ptasia niespodzianka, w naszej łodzi nic takiego nikogo nie spotkało, ale lepiej się zabezpieczyć. Sugeruję wziąć polar i coś obszernego przeciwdeszczowego, na przykład jednorazową pelerynę przeciwdeszczową, która przykryje Wam także kolana, ponieważ podczas rejsu rozbryzgująca woda spod bardzo szybko płynącej łodzi potrafi pasażerów zmoczyć dokumentnie co mnie spotkało, no i przez te pół godziny jest naprawdę chłodno.
Po drodze trzeba zwrócić uwagę na geoglif „Kandelabr z Paracas” widoczny bardzo dobrze, łódź w tym miejscu zwalnia i przez dłuższą chwilę można go podziwiać (w drodze powrotnej łódź w tym miejscu juz nie zwalnia).

Poza rejscem zdecydowanie warto skorzystać z wycieczki do miejscowego Parku Narodowego, którego pustynna część porównywana jest do boliwijskiej części Pustyni Atacama o nazwie Pustynia Salwadorego Dali.
Bardzo sympatyczna wycieczka, staje się w kilku miejscach - punktach widokowych, jest też postów przy małej plaży (kąpiel dla odważnych, woda najcieplejsza nie jest), jest też postój na posiłek.
Wycieczkę można kupić w lokalnych biurach podróży. Pierwszy "naganiacz" jest już na dorcu autobusowym, my kupiliśmy tę wycieczkę właśnie u niego, po niewielkich targach (koleś nie był zbyt elastyczny) zapłaciliśmy po 50 SOL / os. Myślę, że spokojnie można obie atrakcje wykupić w hotelu/hostelu w którym zamieszakcie.

Do Paracas trzeba przyjechać poprzedniego dnia przed planowanym rejsem, najepiej rano, żeby mieć wolne popołudnie na spacer po miasteczku i zrobienie rozeznania w ofertach biur.

Na nabrzeżu przy porcie jest mnóstwo knajpek i różnych sklepików i stoisk z pamiątkami. W samym Paracas w bocznych uliczkach knajpki są także, polecam zdecydować się na właśnie te, poniewaz turystów tam jest zdecydowanie mniej, widać głównie miejscowych, a ja zawsze preferuję takie właśnie miejsca.
Na pytanie "czy warto jechać do Paracas?" odpowiadam zawsze tak samo: OCZYWIŚCIE, bo choć czasem bywamy rozczarowani to w mojej ocenie lepiej żałować, że się zobaczyło, niż żałować, że się nie widziało ;)

Transport do następnego miejsca

Paracas - Lima; 60 SOL / os, 3 - 4 godz. (260 km)

Lima (dzień 34 - 36)

Nocleg

Nocleg w apartamencie opisanym wyżej. Nie zmienialiśmy miejsca, woleliśmy zostać i zapłacić za tę noc, aby nie musieć jechać do Paracas ze wszystkimi bagażami.
ZAMIAST ZDJĘĆ Z NOCLEGU DODAM ZDJĘCIE POKAZUJĄCE SCHEMAT AUTOBUSU CRUZ DEL SUR ORAZ DWA ZDJĘCIA Z LIMY.

Adres: Colonial Style Apartment in San Isidro; Calle Las Tradiciones N°143, San Isidro
Cena za dobę: 215 SOL / apartament / 1 noc

W okolicy

Wszystko co jest najważniejsze do zwiedznia w Limie opisałam w etapie przed etapem Paracas.
My po powrocie z Paracas pojechaliśmy do Caral (bilet wstępu: 11 SOL) Od właścicielki naszego apartamentu dostaliśmy kontakt do super kolesia z wygodnym autem, wycieczka trwała cały dzień. Na mnie Caral zrobiło ogromne wrazenie, choć miejsce pozornie mało spektakularne. Jest to jednak pozostałość po pacyfistycznej cywilizacji, w ocenie naukowców najstarszej na świecie. Możliwość dotknięcia tego miejsca było przywilejem.

Ostatni dzień w Limie spędziliśmy na spacerze po dzielnicy Barranco i po Plaza de Armas.

Transport do następnego miejsca

Lima - Madryt; samolot

Podsumowanie

Koszt podróży : ok 11 000 zł plus pamiątki.
Peru jest całkiem bezpieczne dla podróżujących, pod warunkiem, że zachowacie zdrowy rozsądek, co obowiązuje podczas KAŻDEJ podróży.
Planując podróż do tego kraju większość podróżnych ogranicza się do 2 tygodni i realizuje "program obowiązkowy", czyli Peru od Limy na południe. Ja jednak zdecydowanie polecam wydłużyć pobyt w Peru i kolejne dwa tygodnie rpzeznaczyć na małlo turystyczną, a fascynującą północ.
Z miast do których nie udało nam sie dorzeć najbardziej żałuję Chachapoyas. Żałuję także że nie udało się być w Ollantantaybo, choć bardzo "turystyczne", to jednak urocze, klimatyczne miasteczko. W okolicy Ollantantaybo można skorzystać z noclegu w hotelu kapsułowym ze ścianami ze szkłla (zapewne hartowanego ;) ), zawieszonym wysoko na skałach, to jednak dość droga przyjemność, ceny za noc to ok 1500 zł :(
Poza tym w ułożonym przeze mnie planie nie zmieniłabym nic, z wyjątkiem przewodnika po Amazonce. Pedro który nam towarzyszył było polecony, na etapie korespondencji i ustaleń wszystko wydawało się super, jednak należy pamiętać, że tam z tymi deklaracjami o znajomosci trasy / tematu itd bywa różnie.
My mieliśmy pecha, ale na szczęście udałlo sie dotrzeć do wioski Indian, choć pierwotne miało to wygladać inaczej.
Na Amazonkę i okolice iquitos bardzo polecam Wam Raula, którego znalazłyśmy na ulicy, szukając przewodnika na wycieczkę do Indian Bora. Okazał się szalenie sympatycznym gościem, ze świetnym angielskim, ale przede wszystkim będącym świetnym przewodnikiem po rejonie Iquitos i dalej na Amazonce. Raul oprowadzał wiele polskich grup. Powołajcie się na mnie (Anita), będzie elastyczniejszy w negocjacjach.
Tu jest link do jego profilu na facebooku:
https://www.facebook.com/raul.alavatorres.56

Na zakończenie pobytu w Peru jeślimacie kilka wolnych dni, można się wybrać do Mancora, to taki ichniejszy kurort dla peruwiańskich elit, co gwarantuje jako taką infrastrukturę w postaci sklepów i restauracji. Ponadto Mancora słlynie z atrakcji w postaci płlywania / snurkowania z ogromnymi żółwiami morskimi. Trzeba jednak zrobić bardzo dokładne rozeznanie gdzie się udać, poniewaz można się nadziać na pseudosnurki przy jakimś pomoscie w tłumie innych turystów.

Po przylocie warto się jak najprędzen zaopatrzyć w kartę peruwiańskiego operatora. Jest ich sporo, najpopularniejszy to CLARO, warto jednak porównać ceny. Za ok 30 - 50SOL można mieć nieogranczone rozmowy i sporą ilość internetu wystarczającą nawet na kilka tygodni (bardzo często są promocje!).

Drugim zakupem który BARDZO polecam, to tabletki pomagające uporać się z efektami choroby wysokościowej: SOROJCHI PILLS. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale było to ok 20 - 30 zł dla jednej osoby, konieczną ilość i dawkowanie poda Wam ktoś w aptece (które są co krok). Są skuteczne więc warto.

Taksówki z lotnisk warto brać te oficjalne, kupuje się kurs na lotnisku.
Ceny taksówek (jest ich bardzo dużo) są do negocjacji (czasem nawet o pół ceny), ale nigdy nie dawajcie pieniedzy zanim nie wysiądziecie z taxi, zwłaszcza, jeśli w bagażniku macie jakikolwiek bagaż. NIGDY nie korzystajcie z taksówek nieoznakowanych.

Pakując się na wyprawę do Peru trzeba mieć na południe: na pewno dobre buty (według mnie wystarczą trekkingowe do kostek) oraz sandały, poza t-shirtami polar l, kurtka przeciwdeszczowa, przyda się lekka i cienka puchowa, spodnie z odpinanymi nogawkami, dla zmarźluchów czapka i rękawiczki (zwłaszcza na Góry Tęczowe). Na północy jest klimat tropikalny więc polar przyda się zawsze, buty trekkingowe według uznania, obowiązkowe sandały i to co na tropiki, czyli t-shirty, lekką odzież, coś przeciwdeszczowego. Na południe konieczne też są repelenty, kremy z filtrem (ten przyda się też na Titicaca, w górach).
Jeśli będziecie mieć dodatkowe pytania, proszę o kontakt, chętnie udzielę dodatkowych wskazówek i porad :)



Strona www przewoźnika Cruz Del Sur:
www.cruzdelsur.com.pe
Strona z bieżącymi informacjami przed wyjazdem do Peru:
https://amazonas-explorer.com/how-to-complete-perus-travel-affidavit/

Przykładowe Ceny

Ceny w Peru są bardzo porównywalne do cen w Polsce. Generalnie jest dość drogo, ale wystarczy, że pójdziecie na zakupy na miejscowy bazar i tam zrobicie zakupy sporo taniej. Owoce są bajecznie tanie, czasem kilka SOL za 1 kg.
Obiad w restauracji dla lokalsów można zjeść nawet za 7 SOL!!! W zestawie macie zupę i jakieś drugie danie plus napój. W restauracjach dla turystów wiadomo - ceny rosną, ale z 20 SOL można zjeść obfity obiad / kolację. Kuchnia peruwiańska nie oszałmi, króluje tu kurczak zawsze z dodatkiem miseczki ryżu (zaskakująco naprawdę dobrego) oraz ogromnej porcji frytek (pysznych, zawsze smażonych na bieżąco ze świerzych ziemniaków!). O surówkach zapomnijcie. W Peru warto spróbować serów, mają pyszne, ale po te najlepsze udajcie się na lokalne bazary, będzie taniej niż w sklepach i na pewno będą smaczniejsze.

Zakupy w SUPERMERCADO lub METRO wydają sie dość tanie, jedynie ręcznie robione sery, owoce i warzywa taniej kupicie tylko na bazarach i w małych sklepikach do których turyści nie chodzą.
W SUPERMERCADO kilka cen:
marakuja kg: 3,99 SOL (3,99 zł); bagietka: 1,50 SOL; mango kg: 4,65 SOL; cebula kg: 2,84 SOL; chleb: 4,80 SOL; woda 625 ml: 1 SOL; małe prózniowo pakowane opakowanie szynki: 15 SOL (wszelkie wędliny są dość drogie, dotyczy to głównie wędlin oznaconych jako "styl hiszpański" lub "europejski", Peruwiańczycy w mojej ocenie nie mają swoich wędlin które są na dobrym poziomie); INCA COLA 300 ml: 1,50 SOL (KONIECZNIE spróbujcie, to peruwiańska odmiana coli, w żółtym kolorze, taka lemoniadka, są jej zwolennicy i przeciwnicy, jednak każdy musi sam wyrobić sobie opinię, nie można jej nie spróbować).

W restauracjach: pieczony kurczak z piure 12 SOL; krab z żółtymi ziemniakami; 13 SOL; stek z frytkami i sałatką: 14 SOL; napój z czarnej kukurydzy (POLECAM!) 6 SOL; "picante de carne" 15 SOL; sok z marakui: 3 SOL; generalnie w restauracjach danie można kupić w cenie ok 15 - 25 SOL. Warto poszukać takich knajpek, gdzie za cenę już od 7 SOL zjecie zestaw (zupa, drugie danie i napój).

Mc'Donalds: BIG MAC: 12,90SOL; cola: 5,90 SOL

Alkohol jest tani, whisky można kupić kuż od 22 SOL (BLENDED WHISKY). Oczywiście cena idzie w parze z jakoscią, ale my testowaliśmy kilka gatunków i nie narzekaliśmy ;)
Wina sa dość drogie, przyzwoite są powyżej 30 SOL.

Co przywieźć? Wybór pamiątek ogromny. Ja zawsze staram się przywzić rzeczy nieoczywiste, np przedmioty domowego użytku ;)
Bardzo polecam ceramikę, jest piękna! Trochę kłopotliwa w transporcie, ale owinieta folią bąbelkową jest bezpieczna. O kupno folii możecie poprosić w hotelu, mojemu koledze kupił całą rolkę koleś z którym z Limy pojechaliśmy do Caral, przypominam: polecony przez właścicieli apartamentu z ostatnich dni w Limie.
Kupiłam bardzo dużo ceramiki, koszt pojedyńczej sztuki wahała się w widełkach 40 - 120 zł. Gdzie ją kupić? Piękna ceramika (sporo z kultury MOCHE) jest na straganach przy lotnisku awionetek w Nazca, warto tam zajrzeć, mają naprawdę ładne rzeczy.
W Limie na ogromnym bazarze w centrum (INCA PLAZA - Tda. 79 - Av. Pettit Thours N* 5330 - Miraflores) także można znaleźć trochę ceramiki. Bardzo dobrze zaopatrzone stoisko to "Ariana"; warto się wcześniej umówić żeby stoisko było otwarte, za drugim razem niestety nie mogliśmy zrobić tam zakupów, ponieważ było zamkniete; nr tel.: 996 072 023; 971 464 254.
Radzę jednak nie odkładać tego zakupu na ostatnią chwilę, bo może się zdarzyć, że na nią nie traficie. My byliśmy pewni, że w Trujillo będzie ogromny wybór ceramiki MOCHE, jako że to właśnie z tego miasta się wywodzi kultura MOCHE i się zawiedliśmy. Być może winna była pandemia, ale w tym mieśscie otwarty był jeden jedyny sklepik :(
Piękną ceramikę w największym wyborze można kupić w warsztacie ceramicznym w NAZCA, jeśli poprosicie w hotelu o pomoc w dotarciu, to taksówką dotrzecie tam w kilkanaście minut. Ceny dość wysokie, takie jak podałam, ale wzory wszelakie, wybór ogromny i można się trochę targować. Taniej nie będzie!
Bardzo polecam właśnie to miejsce, bo choć potem musicie się z tą ceramiką uporać przez całą pozostałą podróż.
Kolejne bardzo dobre miejsce na zrobienie tego typu zakupów to bazar w Aquas Calientes. Bazar ogromny, miłośnicy zakupów powinni na niego przeznaczyć ze dwie godziny (poza tym w Aquas Calientes jest oczywiście sporo sklepików, na bazarze jest jednak wszystkiego najwiecej).
Kolejne miejsce na dobre akupy to targ pzry kościele w Chivay, tam także pełno stoisk w bocznych uliczkach.
W Puno przy porcie także macie spory wybór różności, jednak ani w Chivay ani w Puno nie ma ceramiki MOCHE, NAZCA, czy innej.
Przy punkcie widokowym przy kanionie Colca także są stoiska.
Spory bazar jest także w Ollantantaybo.
Generalnie wszędzie gdzie są atrakcje turystyczne są stoiska, jak na całym świecie. W tych miejscach które wymieniłam powyżej macie po prostu największy wybór.

Trasa

Autor Trip'u

nitkaska
Podróżuję w małych grupach 2-4 os. Niskobudżetowo, ale bez histerii (hotele tanie, jednakże z łazienką; podczas wyprawy wolę nocny przejazd autobusem niż przelot samolotem). Interesuje mnie kultura, przyroda jest dla mnie tłem dla ludzi. Zawsze przedłożę wizytę na najskromniejszej kolacji u lokalesów, nad zwiedzanie super atrakcji...

Ten Trip spodobał się:

Bądź pierwszą osobą która doceni ten Trip.